|
|

|

|
30 sierpnia 2010
|
|
|
22:56 
|
kat: dziennik nie-codzienny WSPOMNIENIE LATA
  

A to 2 zdjęcia z motywem tęczy :)
 
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
17 maja 2010
|
|
|
20:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny Mój pierwszy raz...
Postawiłam Klarze bańki. Mam nadzieję, że efektywnie :) Klara była dzielna, choć troszkę się bała ;)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
22 kwietnia 2010
|
|
|
22:52 
|
kat: dziennik nie-codzienny Nareszcie tynk. Elewacja gotowa.
Nasz domek teraz wygląda tak:
  
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
11 kwietnia 2010
|
|
|
21:55 
|
kat: dziennik nie-codzienny Katyń
Po 70 latach od zbrodni w Katyniu cały świat dowiedział się o tym co się tam wtedy stało przez wczorajszą katastrofę. Ja tak sobie właśnie tłumaczę pytanie "dlaczego?" Niedawno w Polsce były robione badania sondażowe i przerażające było, że wielu młodych ludzi nie wie co się kryje pod słowem Katyń. Teraz się dowiedzą. Dowiedzą się też Rosjanie, którzy obejrzą film Andrzeja Wajdy, tego filmu bez tej katastrofy też nie byłoby w telewizji rosyjskiej. Może choć niektórzy przestaną patrzeć na Stalina jak na wodza, ojca narodu, a zobaczą wreszcie jego prawdziwe oblicze, oblicze mordercy również własnego narodu... Bez tej katastrofy obchody 70-lecia byłyby lokalnym wydarzeniem, ale aż się prosi powiedzieć, że te groby katyńskie aż krzyczą żeby nie pozwolić po raz drugi na powtórkę z historii kłamstwa. Ta katastrofa to jakby cena tej pamięci o prawdzie katyńskiej.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
29 stycznia 2010
|
|
|
21:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ludzie! Zdałam egzamin na prawo jazdy!!! Uf uf... śnieżyca trochę mi przeszkadzała ale auto nr 25 było dziś szczęśliwe dla zdających i franciszkanin jadący tym autkiem przede mną też zdał :). Św. Krzysztof czuwał :)
>Joanna, (komentarzy: 6)
|

|

|
30 listopada 2009
|
|
|
21:30 
|
kat: dziennik nie-codzienny Niebo w ogniu
  
(wszystkie zdjęcie oczywiście: Asia)
>Piotr, (komentarzy: 3)
|

|

|
13 listopada 2009
|
|
|
23:45 
|
kat: dziennik nie-codzienny Kilka zdjątek :)
 
 
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
19 października 2009
|
|
|
23:53 
|
kat: dziennik nie-codzienny Piękna zima tej jesieni była...
Tak to wyglądało u nas w zeszłym tygodniu:
  
  
>Piotr, (komentarzy: 4)
|

|

|
21 września 2009
|
|
|
00:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny wyciągam szyję do góry...
...zwężenie krążka C5/6... -- to nie brzmi dobrze.
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
30 sierpnia 2009
|
|
|
23:04 
|
kat: dziennik nie-codzienny spec. ds. administracyjnych
W tym tygodniu dowiedziałam się co myśli o mojej pracy moja szefowa. Koleżance, która ma przejąć moje obowiązki, powiedziała że to będzie tylko poczta i ZUS. Ręce mi opadły i zastanawiam się po co ja to wszystko robiłam, moja naiwność nie zna granic chyba. Nie jest dobrze być w czymś odrobinę nawet lepszym niż zaufana osoba szefowej. To mnie trzeba szybko usunąć bo przecież zagrażam pozycji osoby niezastąpionej. No i szybko zostałam usunięta. Szybko i sprawnie. Bo osoba "niezastąpiona" musi mieć "spokój" bycia niezastąpionym. Nie są ważne udowodnione kłamstwa, źle poprowadzone sprawy, niekompetencje i straty finansowe firmy, jeśli nieustannie przypomina się o byciu jedyną i niezastąpioną, bo "pracujemy razem 20 lat". Gdyby nie moja wicedyr. chyba zwariowałabym w tym chorym układzie. Totalne zlekceważenie mojej pracy to policzek dla niej i chyba straciła już nadzieję i wiarę że coś tam zmieni. Jeśli ona też postanowi odejść to przychodnia wytrzyma tylko do pierwszej kontroli NFZ. Pomyśleć, że jeszcze 2 tygodnie temu zastanawiałam się jak długo powinnam tam jeszcze pracować.
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
22 lipca 2009
|
|
|
11:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny Wakacje 2009
Urlop jak co roku spędziliśmy nad naszym morzem...
  
  
  
Pogodę mieliśmy zmienną, od zimnej aż do całkiem gorącej... Podczas ostatnich dni naszego urlopu w Gdyni był zlot żaglowców...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
5 czerwca 2009
|
|
|
10:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Europa kojarzy koniec komunizmu z obaleniem muru berlińskiego. To efekt braku marketingu społecznego z naszej strony, brak promocji i obrony faktów, efekt -- Polak mądry po szkodzie -- zaczynamy dopiero po tylu latach uczyć Europę co było na początku... Ale to też brak logicznego myślenia u tych, którym wydaje się, że Niemcy tak po prostu wreszcie weszli na ten mur i zburzyli go... Efektowny wynik bez działania?
Ja 4 czerwca nie pamiętam jakoś szczególnie ale tamte lata -- końcówka 90-tych to był koniec mojej beztroski, to też był tylko jeden dzień, który zmienił resztę mojego życia...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
21 maja 2009
|
|
|
23:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny Brukowanie zakończone!
Tak, dziś skończyli. Wreszcie. Oto efekty:
  
 
I jak Wam się podoba? Tylko szczerze! Nam się podoba -- zmieniać i tak już nie będziemy przez najbliższe xxx lat :)
>Piotr, (komentarzy: 9)
|

|

|
19 maja 2009
|
|
|
21:31 
|
kat: dziennik nie-codzienny Zdjęcia z ostatniego tygodnia
Kostki ciąg dalszy. Po grubym kamyku przyszedł czas na kamyk drobny. Oto efekty ubijania (zagęszczania) kamyka drobnego:

Niestety coś nieostre zdjęcie mi wyszło... :(
A oto dziś zaczęli kłaść kostkę:

A w ostatnią sobotę razem z teściem przerzuciliśmy kilka ton ziemi :) Została nam taka kupa ziemi z wykopów, że trzeba to gdzieś upchać:
  
A oto ciekawe zdjęcie zrobione przez Asię:

>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
12 maja 2009
|
|
|
21:06 
|
kat: dziennik nie-codzienny Przygotowania do kostki brukowej
 
Najpierw jest korytowanie... co to jest to można zgadnąć. A potem do wielkich dołów ładuje się mase kamieni... I tak -- można powiedzieć -- pieniądze zakopiemy w ziemi... pod kostką... Pojutrze będą stawiać krawężniki. Potem jeszcze jeden transport kamienia, tym razem małego, zagęszczanie i... można układać kostkę.
>Piotr, (komentarzy: 3)
|

|

|
11 maja 2009
|
|
|
21:44 
|
kat: dziennik nie-codzienny Inauguracja tarasu :)
W niedziele wyszedłem na taras aby napić się kawy :) Klara mi towarzyszyła :)

W dziś... jakieś 1,5h temu skończyła się wielka burza z piorunami i grzmotami... Takie oto niebo było po burzy:

>Piotr, (komentarzy: 8)
|

|

|
5 maja 2009
|
|
|
21:43 
|
kat: dziennik nie-codzienny Ide na taras i wracam zaraz...
Dziś panowie skończyli robić taras, oto on: :)
 
A to Klara z mamą sadzą groszek pachnący...

>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
1 maja 2009
|
|
|
22:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny brak słów
Wczoraj dowiedziałam się, że 500 zł z mojej pensji uratuje dramatyczną sytuację finansową firmy.
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
8 kwietnia 2009
|
|
|
22:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny Niedziela Palmowa
  Klara z balonem. Tradycyjnie w Niedzielę Palmową, oprócz palmy musi być... balon :)
   A po południu jazda na rowerze :)
 Królewna w oknie na wieży... :)
>Piotr, (komentarzy: 3)
|
22:09 
|
kat: dziennik nie-codzienny WIOSNA we wsi
  
  
 
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
6 kwietnia 2009
|
|
|
11:21 
|
kat: dziennik nie-codzienny DUDEK
A jednak wrócił! Hurra! Asia go wypatrzyła na naszej wiśni...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
31 marca 2009
|
|
|
23:45 
|
kat: dziennik nie-codzienny ZEBERKI

Dziś zmieniłem im żerdki -- z plastikowych na prawdziwe gałązki -- tak zalecają hodowcy. Dzięki temu ptaszki będą mogły naturalnie ścierać sobie paznokcie oraz ćwiczyć stópki na nierównym podłożu.
>Piotr, (komentarzy: 3)
|

|

|
30 marca 2009
|
|
|
22:27 
|
kat: dziennik nie-codzienny Zeberki
A oto zeberki, czyli amadyny zebrowate. Przedstawiamy Maciusia i Balbinkę:

To nasi nowi lokatorzy :)
>Piotr, (komentarzy: 3)
|
22:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny THUJE
Sadzenie z przedostatniego weekendu:

>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
19 marca 2009
|
|
|
00:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Chcecie w ogóle jakieś nowe wpisy i zdjęcia? Kto chce? Może nikt...
>Piotr, (komentarzy: 4)
|

|

|
26 lutego 2009
|
|
|
23:33 
|
kat: dziennik nie-codzienny LODOWISKO
Tak! Wreszcie! Wybraliśmy się na lodowisko. Ja robiłem zdjęcia, ktoś musiał. Normalnie to ja śmigam jak Pluszczenko, ale w tę niedzielę musiałem obsługiwać aparat :) Za to Klara szalała! Spodobało się jej baaaardzo! A Asia wreszcie pojeździła, na razie mało, ale musimy się wybrać znowu.

>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
5 lutego 2009
|
|
|
23:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny Hu hu ha, zima zła!
W ostatni weekend Klara po długiej przerwie chorobowej mogła wreszcie trochę poszaleć na polu (tak tak -- na polu! W okolicach Krakowa mówi się "na polu"!). Klara zachowywała się, jak piesek spuszczony ze smyczy -- biegała, skakała, zgarniała śnieg, lepiła kulki, bałwana...
  
  
  
A niedawno odwiedziła nas sąsiadka, oczywiście za mała jest, żeby wpadać samej, dlatego przyszła z rodzicami :) Oto Klara z Mają:

>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
31 grudnia 2008
|
|
|
22:08 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Postanowienie na nowy rok: zrobimy zapas siana na przyszłą zimę. Ostatnio w te mroźne dni, na polu przed naszym domem, rano, widujemy sarny. Wychodzą z lasu w poszukiwaniu pożywienia, a my nic ciekawego dla nich nie mamy... :(
>Joanna, (komentarzy: 4)
|

|

|
21 grudnia 2008
|
|
|
22:36 
|
kat: dziennik nie-codzienny praca
Muszę się chyba przyzwyczaić, że błędy szefa są moimi błędami.
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
5 sierpnia 2008
|
|
|
14:44 
|
kat: dziennik nie-codzienny
5 sierpnia A.D. 2000
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
23 czerwca 2008
|
|
|
23:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny Krajobraz po burzy


Strasznie było... Wszyscy od rana wypatrywali burzy bo wisiała w powietrzu, ale nie żeby aż tak... My niestety widoki mamy mocno okrojone, tzn. nie widać co się zbliża, dopiero jak się już dzieje, a działo się bardzo bardzo! /zdjęcie chmury nie moje/
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
11 lutego 2008
|
|
|
16:38 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Życie jest za krótkie, żeby pić marne wino, życie jest za krótkie, by miłości dać zginąć, życie jest za krótkie żeby się nie spieszyć, życie jest za krótkie, by się nim nie cieszyć.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
7 lutego 2008
|
|
|
21:09 
|
kat: dziennik nie-codzienny Brak mi słów...
Czasami mam wrażenie, że przekracza się ostatnie granice jakiejś przyzwoitości. Wczoraj reportaż o jakimś człowieku z Polski, który wykopał słoik z listem Niemca. I ten Polak jedzie szukać tej rodziny niemieckiej, bo może będzie to dla nich ważny list, pamiątki rodzinne... A dziś -- jakiś Niemiec chce sprzedać za ciężkie pieniądze listy Polaków, dużo listów, w których jest dużo łez, cierpienia, nadziei i wielu uczuć, które przeżywali powstańcy. Jak można handlować tymi uczuciami??? Skąd on wziął te listy? Ani słowa o tym, że może udałoby się znaleźć adresatów lub ich rodziny... Strasznie smutne, nieludzkie...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
19 grudnia 2007
|
|
|
09:44 
|
kat: dziennik nie-codzienny 15 lat
Szmat czasu.

>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
18 października 2007
|
|
|
22:36 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A tak wyglądało polewanie :)
  
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
17 września 2007
|
|
|
12:09 
|
kat: dziennik nie-codzienny Ku pamięci
http://wiadomosci.onet.pl/8081,1437731,1,5,temat.html
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
26 sierpnia 2007
|
|
|
01:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny WICHURA NAD KRAKOWEM
Obudziły nas grzmoty. Wiało jak skurczybyk. Błyskało 150x na sek. Coś strasznego. W pewnym momencie usłyszeliśmy, że nasz samochód wyje. Poszedłem do okna, żeby rozbroić i ponownie uzbroić. Już miałem iść spać, kiedy autoalarm znowu się włączył. Powtórzyłem operacje. Po chwili znowu wycie. Po trzecim razie uzbroił się i zamilkł. Poszedłem spać. Wstałem o 4:00 bo mieliśmy jechać do Łodzi. Wyszedłem z klatki, podszedłem do samochodu i... nogi się pode mną ugięły, słabo mi się zrobiło. Oto co zobaczyłem:
 
Nasz nowy samochód. Dopiero-co kupiony. Młodziutki. Dopiero-co przerejestrowany. Jeszcze nie ubezpieczony...
Pech. Pieprzony pech. Wokół tyle miejsca, trawniki, ogródki, chodniki. Nie -- musiał pierdzielnąć centralnie w nasz samochód.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
27 czerwca 2007
|
|
|
00:16 
|
kat: dziennik nie-codzienny Koniec Toyoty
Fajna była... zżyłem się z nią. Niestety wypadki chodzą po ludziach. Było groźnie, ale jestem cały. Chyba.

>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
21 czerwca 2007
|
|
|
21:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny lekarze i "lekarze" czyli wiedza i "wiedza"
Po dzisiejszej historii z kleszczem już wiem kto w służbie zdrowia powinien dostać podwyżkę -- ci, którzy umieją i chcą pomóc pacjentowi w podstawowych przypadkach! Proste kryterium, może nawet udałoby się przeprowadzić odpowiednie procedury egzaminacyjne... O 16.30 gdy zauważyłam kleszcza w nóżce Klary, nie bylo już lekarza w naszej przychodni (pani w recepcji nie bardzo potrafila wytłumaczyć dlaczego, choć powinien być do 18-ej) i żadna z obecnych pielęgniarek nie chciała się podjąć usunięcia kleszcza "bo może coś się stać". W przychodni "nocnej" żaden z obecnych kilku lekarzy nie chciał się podjąć tak ryzykownej sprawy, a to "nie mamy odpowiednich narzędzi chirurgicznych" lub "my nie usuwamy", skierowano nas na oddział ratunkowy szpitala do chirurga, gdzie (mimo strajku wszyscy bardzo mili) pani pielęgniarka nasączyła wacik benzyną (można kupić taką w aptece) i kilkoma okrężnymi ruchami wacika na kleszczu sprawiła że kleszcz wyszedł sam z własnej prawie nieprzymuszonej woli. Nie mogliśmy uwierzyć że to takie proste, ale ja mogę nie wiedzieć, dlaczego nie wiedzą tego lekarze???
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
10 marca 2007
|
|
|
00:51 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Drugie podejście. Po roku. Jest gorzej, ale może będzie lepiej.
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
1 marca 2007
|
|
|
23:41 
|
kat: dziennik nie-codzienny
http://tygodnik.onet.pl/1546,1394796,1,dzial.html Pamiętam jaka głucha cisza zapadła w kościele gdy ogłoszono że zmarł. Na serce.
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
30 stycznia 2007
|
|
|
00:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nowy server
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
11 stycznia 2007
|
|
|
14:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny
- Klara, co robisz? - Oglądam Tubisie*. (dłuższa pauza). A co -- nie mogę?
* Teletubisie
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
7 grudnia 2006
|
|
|
10:34 
|
kat: dziennik nie-codzienny
pytania bez odpowiedzi...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
26 października 2006
|
|
|
11:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny
To jest chyba najlepszy komentarz dot. sytuacji polskiej szkoły "w ogóle": "Krzysztof Gottesman pyta w "Rz": "Co jeszcze muszą zrobić szkolni bandyci, by wszyscy uzmysłowili sobie, jak bardzo chora jest polska szkoła? Nauczyciele z roku na rok tracą autorytet, uczniom coraz więcej wolno i tę wolność wykorzystują w sposób najprostszy. Nadpobudliwość dysleksja, dysgrafia stały się słowami-wytrychami, za pomocą których tłumaczy się często zwykłe lenistwo, chamstwo ale również pedagogiczną nieudolność i słabość. Czas już najwyższy, by o tym poważnie porozmawiać. Pomyślmy bardziej o dziewczynce z Gdańska, a nie o wszechpolskiej przeszłości Romana Giertycha."
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
23 października 2006
|
|
|
12:43 
|
kat: dziennik nie-codzienny imprezowo-kawowo
Kolejne spotkanie forumowiczów www.caffeprego.pl i kolejne świetna impreza kawowa: http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,3697224.html
Tego samego dnia miałam spotkanie klasowe z okazji 10-lecia matury. Byli prawie wszyscy, była nasza wychowawczyni, która wspomina nas z rozrzewnieniem bo "dzisiejsza" młodzież jest już inna... Tej i owej przybyło parę kilo ;) temu i owemu parę włosów ubyło, ale twarze te same i wydaje się jakby to było wczoraj. Prawie wszyscy pracują w zawodzie, zdecydowana większość dzieciata :) ale aż 2 rozwody :(... Następne spotkanie za 5 lat.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
2 września 2006
|
|
|
16:30 
|
kat: dziennik nie-codzienny
"Pani przypadek atopii jest najtrudniejszy do leczenia." Jak to lekarz potrafi człowieka pocieszyć...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
25 sierpnia 2006
|
|
|
12:41 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wciąż jestem obcy. Wciąż bardziej obcy wam. I sobie sam.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
12 czerwca 2006
|
|
|
12:58 
|
kat: dziennik nie-codzienny Strategia czyli pobożne życzenia...
Polska drży przed środą, Niemcy już się cieszą ze zwycięstwa, a ja wyczułam strategię działania Janasa. Chodzi o to, że do meczu z Niemcami nasi piłkarze mają udawać flądry żeby zmylić przeciwnika, a właśnie w środę pokażą nam co potrafią... Nieźle wykombinowałam co?
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
30 maja 2006
|
|
|
00:38 
|
kat: dziennik nie-codzienny Znaki
Są małe znaki i duże znaki. Te małe trudniej dostrzec bo są przeważnie w codziennym życiu, jak się chce to się je dostrzega, a czasem nazywa tylko zbiegiem okoliczności. A te duże są powalające. Takim powalającym znakiem był wiatr na pogrzebie Jana Pawła II i takim znakiem była tęcza podczas wizyty papieża Benedykta XVI w Oświęcimiu.
Takie życiowe znaki są jak drogowskazy. Mniej więcej pół życia temu zaczęłam je rozpoznawać w różnych doświadczeniach codziennych. Jakiś spokój daje mi poczucie że na pewne rzeczy nie można wpłynąć, albo wbrew naszym staraniom dzieje się odwrotnie. Mówię sobie -- widać tak miało być i tak będzie dla mnie lepiej.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
28 maja 2006
|
|
|
01:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny Papież w Polsce
Dzisiejsze spotkanie na Błoniach z papieżem to był taki mini Dzień Młodzieży w Krakowie.
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
10 marca 2006
|
|
|
16:38 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mniej więcej 15 lat spóźnienia... Jak to nadrobić? Ale lepiej późno niż wcale, może się uda...
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
20 stycznia 2006
|
|
|
21:34 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ja z natury cicha jestem, jeśli mnie targa to raczej w środku, ale gdybym miała przed sobą matkę, która wrzuciła swoje dziecko do śmietnika "z powodów finansowych" lub jakichkolwiek innych, to nie wiem czy zostawiłabym ją żywą...
>Joanna, (komentarzy: 6)
|

|

|
6 stycznia 2006
|
|
|
16:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Stary rok zakończyliśmy z niemałą zadyszką, nowy zaczęliśmy niezłym galopem...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
2 grudnia 2005
|
|
|
23:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny Aktualności
Dwa dni temu Klara skończyła 1,5 roku. Czas leci... W tym wyjątkowym momencie swojego życia po raz pierwszy przespała w swoim łóżeczku calutką noc nie budząc się na herbatkę. Ale tylko to była tylko ta 1 noc... Na herbatkę Klarunia budzi się (z punktualnością godną herbatki angielskiej, tyle że 2 x w nocy) mniej więcej od miesiąca, zapewne dlatego, że miesiąc temu ostatecznie zakończyłam karmienie jej. Miało być trochę dłużej, ale mój organizm po ponad roku zwlekania postawił mnie pod murem i zażądał (w perfidny sposób) wyleczenia AZS. Klarunia pierwszy śnieg w tym roku powitała wielkimi oczami, zachwycona, ale już spotkanie bezpośrednie jak zwykle przy nowościach -- odbyło się z dużą rezerwą. I szybko złapała nowe słowo -- śnieeee -- z takim zaśpiewem... brzmi uroczo :) Słowo, które ostatnio jest hitem to "siabaki", nie doszliśmy dokładnie co się za tym kryje, ale ostatnio siabaki przypisywane są katarkowi, z tym, że siabaki pojawiają się też w różnych innych sytuacjach... :) Żeby nie było tak różowo- znowu świecimy oczami przed klientem, bo nasi podwykonawcy mają za dużo pracy i mają gdzieś terminy i dane słowo... Nie znoszę niesłownych ludzi.
>Joanna, (komentarzy: 6)
|

|

|
5 sierpnia 2005
|
|
|
18:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny rocznica
5 lat minęło... razem :)

>Joanna, (komentarzy: 4)
|

|

|
23 lipca 2005
|
|
|
22:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny Morze, plaża, słońce, wakacje...
Udany wyjazd. Długooczekiwane morze mieliśmy przez 2 tygodnie codziennie :). Zimne -- 13 stopni... w pewnych dniach troche więcej... ale i tak było cudownie. Klara zrobiła postępy w chodzeniu :) -- jak widać na obrazku :) Poza tym oswoiła się z piaskiem i morzem. Nie było łatwo :) Zrobiliśmy 2x 780 km, samochód sprawował się bez zarzutu, wytrzymał :) Stara toyota to też toyota... :)
>Piotr, (komentarzy: 3)
|

|

|
4 czerwca 2005
|
|
|
00:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Trochę mi szkoda, że kard. Macharski odchodzi, ale fakt, że zasłużył już na odpoczynek. A jakim będzie arcybiskup Dziwisz?
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
19 maja 2005
|
|
|
14:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Są rzeczy, które zupełnie mnie powalają. Tak zupełnie właśnie, na obie łopatki rozkłada mnie muzyka Piotra Rubika. Wczorajszy koncert w TVP był przepiękny, podobnie jak "Świętokrzyska Golgota" i inne utwory, których miałam okazję słuchać... Śpiewać pod jego batutą to chyba sama przyjemność, jako była parafialna chórzystka mogę sobie najwyżej pomarzyć.. ech..
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
20 kwietnia 2005
|
|
|
17:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny Benedykt XVI
czyli Joseph Ratzinger. I dobrze.
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
9 kwietnia 2005
|
|
|
00:25 
|
kat: dziennik nie-codzienny Święty, święty!!!
Świat nie widział jeszcze takiego pogrzebu, tak jak nie widział jeszcze takiego papieża. Bardzo symboliczne wydało mi się to, gdy wiatr przewracał karty Biblii leżącej na trumnie naszego papieża i w końcu gdy powiało bardziej Biblia się zamknęła... A potem jeszcze gdy wnoszono trumnę do bazyliki -- panowie zatrzymali się na chwilę i unieśli trumnę jakby Jan Paweł II mógł ostatni raz spojrzeć na plac św. Piotra i na te nieprzebrane żegnające go tłumy, a potem odwrócili się i weszli w głąb bazyliki. Tak mi to wyglądało jakby On sam przystanął, pobłogosławił na koniec i poszedł...
>Joanna, (komentarzy: 5)
|

|

|
3 kwietnia 2005
|
|
|
21:32 
|
kat: dziennik nie-codzienny Jan Paweł II
Trudno się przyzwyczaić do faktu, że juz Go nie ma. I nie będzie. Uczył nas dobroci, mądrości, wolności, miłości... Uczył nas po prostu świętości. Gdy przyjeżdżał do Krakowa, czuliśmy jakby nam przywiózł kawałek Nieba. W nim było to Niebo i nie zdając sobie z tego sprawy do końca, właśnie dlatego bardzo Go zawsze potrzebowaliśmy. Ciągle pragniemy Boga, a papież nam Go przybliżał. Zrobił tyle, że nie da się tego objąć słowami. Dziwny jest ten smutek po Nim. Dużo łez ale takich dziwnych, bo trzeba się cieszyć, że ktoś taki był i dziękować za Niego Bogu. A On jest teraz szczęśliwy, umierał pogodny, bo wiedział, że lada chwila spotka największą Miłość -- Boga. Zasłużył sobie na to jak nikt. I pewnie spotkał też swoich rodziców, których Mu tak bardzo brakowało. I wszystkich świętych. I jest to takie rzeczywiste, że trudno się smucić gdy On jest szczęśliwy. Zostawił nam bardzo dużo, oby nie na darmo. Jego wielką radością będzie jeśli coś z Jego słowami zrobimy. I pewnie będzie siedział sobie ze św. Piotrem i patrzył co też my tu robimy... Tak jak kiedyś cały Kraków gromadził się na Błoniach czekając na Niego, tak w tej chwili są tam tysiące ludzi, światełek, dla Niego...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
21 marca 2005
|
|
|
12:09 
|
kat: dziennik nie-codzienny TA-TA
Tak... powiedziała :) Było to 19 marca 2005 r. :) I teraz Klara ciągle mówi "tata"... nie no -- oczywiście -- czasem mówi też "mama" :)
>Piotr, (komentarzy: 13)
|

|

|
2 marca 2005
|
|
|
14:30 
|
kat: dziennik nie-codzienny Sukcesik :)
Nasze pstrykanie spodobało się :) Dwa zdjęcia będą na powieściach wydanych przez wydawnictwo Polwen: Ronda i Akwedukt
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
28 lutego 2005
|
|
|
14:39 
|
kat: dziennik nie-codzienny dołek
Kto przy zdrowych zmysłach podpisuje wypowiedzenie w pracy, jeśli z pracą i w pracy jest wszystko ok? Ot... chyba dołek refleksyjno-egzystencjalny...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
25 lutego 2005
|
|
|
17:53 
|
kat: dziennik nie-codzienny Modlitwa
Skopiowałam od Kapelana, którego blog bardzo polecam:
Boże, użycz mi
pogody ducha, abym się godził z tym, czego nie mogę zmienić;
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić;
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|
13:19 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jest takie słowo w naszym języku, które mi się bardzo podoba. Piękne. Coś jest piękne. Oddaje ono chyba istotę tego co chce się powiedzieć widząc, slysząc coś co nas zachwyca. O właśnie. Zachwyt. To też jedno z takich słów.
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
4 lutego 2005
|
|
|
23:59 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Tylu ludzi z całej Europy zginęło w Oświęcimiu, że nam w Polsce nie mieści się w głowie, że ktoś może nie wiedzieć podstaw na temat tego i innych obozów koncentracyjnych. A jednak. Rozumiem, że są tacy, których temat nie interesował, nie dotyczył i coś tam tylko słyszeli, ale nie rozumiem jak można pisać artykuł (i to nie w jakiejś osiedlowej gazetce ale np. w największych krajowych dziennikach) nie mając pojęcia co się pisze? Jak można nie poszukać podstawowych informacji na dany temat? Z tego całego zamieszania można wnioskować, że wielu z tych dziennikarzy przepisuje tylko jeden od drugiego teksty. Jeżeli oni tak się przykładają do swojej pracy to jaką ona ma wartość? Jaką wiarygodność mają informacje z "głuchego telefonu"? Jeśli tak powstają inne artykuły w tych wielkich gazetach to... brak mi słów. Przy okazji tych obchodów wyzwolenia Auschwitz zauważyłam, że nikt nie mówi o przebaczeniu. Ale czy można mówić o przebaczeniu skoro nie ma skruchy? Wielu z tych "ludzi" jeszcze żyje, wielu żyje spokojnie, dożywają sędziwego wieku na "zasłużonej" emeryturze... i nikt nie pociąga ich do odpowiedzialności. Ciężko mówić o przebaczeniu jak się poczyta wspomnienia ludzi, którzy obóz przeżyli. W tamtym tygodniu przeczytałam w GW fragment dziennika Abrama Kajzera -- jednego z więźniów: "To esesman przewrócił na ziemię dziecko, może sześcioletnie. Ciężką nogą nadepnął mu na piersi, ręką złapał za nóżkę, przedarł dziecko na połowę i odrzucił tę część, którą miał w ręku, niby kawałek drewna..." Dobrze, że siedziałam, bo zrobiło mi się słabo. Później jak usypiałam Klarę wyobraziłam sobie, że to było moje dziecko. Przebaczyć coś takiego? Jak?
>Joanna, (komentarzy: 5)
|

|

|
25 stycznia 2005
|
|
|
12:54 
|
kat: dziennik nie-codzienny Dzieciństwo bez przemocy
Akcja „Dzieciństwo bez przemocy” -- litania do rodziców: „Szanuj mnie, żebym szanowała innych. Wybaczaj, żebym umiała wybaczać. Słuchaj, żebym umiała słuchać. Nie bij, żebym nie biła. Nie poniżaj, żebym nie poniżała. Rozmawiaj ze mną, żebym umiała rozmawiać. Kochaj, żebym umiała kochać. Nie wyśmiewaj. Nie obrażaj. Nie lekceważ" ...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
23 grudnia 2004
|
|
|
20:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Święta miną zanim się obejrzymy... ale nowy rok będzie tak samo długi jak ten, więc może sobie pomarzymy... czego byśmy chcieli w nowym roku?
>Joanna, (komentarzy: 6)
|

|

|
21 grudnia 2004
|
|
|
00:04 
|
kat: dziennik nie-codzienny
+ 19 grudnia 1992 r. Szkoda, że nie zobaczyła Klary... To było tak dawno temu... Co pamiętam? Niewiele -- sobotnie późne popołudnie; ostatnie spojrzenie; bieg po śliskim śniegu ledwo cokolwiek widząc przez łzy; jak stałem i patrzyłem za odjeżdżającym karawanem; płacz taty; zmarznięte do kości ręce -- chciałem nieść wieniec; liczba osób na pogrzebie -- o tak, tu jestem wdzięczny ludziom z LO; jak tata musiał dopłacić dupkom żeby wyrównali usypaną ziemię...; grobowa cisza w domu...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
17 grudnia 2004
|
|
|
10:33 
|
kat: dziennik nie-codzienny jesteśmy dziwni?
 dr Dziwnoknurski (ang. Dr Julius Strangepork)
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
3 grudnia 2004
|
|
|
11:04 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nie toleruję widoku kobiety (ew. dziewczyny, bez różnicy) z kieliszkiem wódki. Jest to dla mnie coś nie do przyjęcia. Nie tylko z powodu ewentualnych skutków (bo takowe nie zawsze są skrajne) ale szczególnie z powodów estetycznych. Czy jest jakieś "ZA"?
>Joanna, (komentarzy: 14)
|

|

|
10 listopada 2004
|
|
|
16:27 
|
kat: dziennik nie-codzienny wizyty
Tak sobie myślę... Ludzie różnie postrzegają wizyty, odwiedziny. Często bliższa rodzina jak się spotykamy w "przelocie" mówi: "czemu nas nie odwiedzicie, teraz macie samochód to już wam łatwiej". Niby tak, oczywiście -- łatwiej. Albo znajomi: "czemu nie wpadniecie". Zacząłem się zastanawiać gdzie leży problem i chyba znalazłem. Otóż trudno tak "wziąć i pojechać" bez umawiania się. Owszem -- niektórzy wyznają zasadę domu otwartego -- drzwi cały czas otwarte, każdy wchodzi i wychodzi, a domownicy toczą codzienne życie niejako "obok" -- w sumie obcych -- kręcących się, "wpadających" gości. Z jednej strony nie ma w tym nic złego -- można powiedzieć, że są otwarci na odwiedziny. Z drugiej strony -- odwiedziny wtedy stają się czymś codziennym, zwyczajnym, czymś na co się nie czeka... Trudno wtedy nawet zwrócić uwagę domowników -- są niejako "oderwani" od swojego domowego życia, tak "na chwile"... A czy ja (mówię za siebie, ale myślę że moja kochana małżonka się ze mną zgodzi) tak chcę? Czy nie jest lepiej umówić się z wyprzedzeniem, wszystko ustawić tak, żeby nic mojej uwagi nie zakłócało? Żebym mógł "poświęcić" się gościom? Inna sprawa -- całkiem przyziemna -- przy naszej specyfice firmy -- musimy umawiać się z przynajmniej tygodniowym wyprzedzeniem, a niejednokrotnie i tak coś wypada (jakIś projekt), że spotkanie trzeba odłożyć. Tak czy inaczej -- osobiście trochę nieswojo się czuję, gdy umawiam się z kimś na spotkanie, a po przyjściu okazuje się, że jest kupa nieznanych mi osób -- sąsiedzi, jacyś koledzy z pracy, jakieś zupełnie obce towarzystwo. Co innego impreza, a co innego jak się umawiamy z kimś prywatnie na małe spotkanko. Podobnie wygląda sprawa z rodziną -- zapraszają np. teściów, czyli też i naszych teściów -- rodziców i nie zapraszają nas... myśląc że to się samo przez "się" rozumie że jak ich to i nas też.... ech...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
27 października 2004
|
|
|
10:06 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Poranna mgła, slońce i kolorowe drzewa. Ładna jesień, malownicza.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
24 października 2004
|
|
|
23:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ostatniej nocy, tuż po północy przyszedł na świat kolejny potomek w naszej rodzinie. Tym razem syn mojego młodszego brata -- Kubuś. :) Kawał chłopa :)
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
1 października 2004
|
|
|
11:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zakończyła się Paraolimpiada. Nasi niepełnosprawni sportowcy zdobyli 54 medale, w tym 10 złotych. Przykre jest jednak, że dla naszych mediów to już nie było warte pokazywania. Tyle medali a nikt o tym nie mówił, często nawet w wiadomościach sportowych słowa o tym nie było. Pomijając już fakt, że nie było żadnej transmisji na żywo. Urywki, które udało mi się zobaczyć były wzruszające, tylu naszych medalistów nie zostało jednak w ogóle zauważonych. To wszystko dlatego, że są niepełnosprawni, a więc ich medale są gorsze, mniej ważne? A podobno walczymy z "trzema schodami"...
>Joanna, (komentarzy: 13)
|

|

|
22 września 2004
|
|
|
16:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Parę dni temu skończyłam czytać "Wspomnienia wojenne" Karoliny Lanckorońskiej. Zanim pojawiła się Klara przeczytałabym to w 2 dni, tymczasem zajęło mi to jakiś miesiąc... Bardzo polecam, recenzji nie napiszę bo Klara śpi tylko 30 minut i w tym czasie muszę jeszcze np. zjeść... :)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
26 sierpnia 2004
|
|
|
00:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny Wreszcie prawko!
Dziś o 7.30 stawiłem się w sali egzaminacyjnej. (właściwie to już można pisać "wczoraj" bo po północy już). Teorie zdałem, poczekałem pół godziny i rozpoczęły się manewry. Byłem piewszy na liście, więc ja losowałem manewry dla całej grupy. Trafiłosię parkowanie skośne i parkowanie prostopadłe tyłem. Zaliczyłem manewry. Potem poczekałem ok. 4 h aż wszyscy zrobią manewry i... Pan Egzaminator zarządził 40 minutową przerwę, po której to przerwie pojechałem jako pierwszy na miasto. Zaliczyłem! Za miesiąc jade po odbiór PRAWA JAZDY !!!! :)
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
5 sierpnia 2004
|
|
|
14:07 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zupełnie nie kojarze jaki dzień jest. Właśnie dotarło do mnie, że dziś 5 sierpnia. Jak dobrze, że sobie przypomniałem! Co by to było, gdybym zapomniał. Łojejejejejej.... Tak -- to już 4 lata! :)
>Piotr, (komentarzy: 6)
|
12:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Z osób z nadwagą najlepiej mają ci, którzy "od zawsze" mają nadwagę. Nie daj Boże kiedyś być szczupłym i przytyć. Łooomatko, co się wtedy dzieje! Ludzie w ogóle nie mają taktu, w ogóle nie myślą. Mnie się jeszcze nie zdarzyło powiedzieć komuś "ale ci wyszły pryszcze hehehe" albo "ale jesteś gruby"... no nie wiem -- nigdy mi nic takiego przez gardło nie przeszło. A tu nawet sąsiad "ale się upasłeś". Szkoda, że mu nie powiedziałem "ale pan wyłysiał, jak stara miotła". Tak, kuśwa, tak -- przytyłem. Mam nadwagę. Mam brzuszek. Mało się ruszam, bo ciągle pracuję. I co? każdy palant musi to podkreślać? Lepiej się wtedy czuje?
>Piotr, (komentarzy: 7)
|

|

|
19 lipca 2004
|
|
|
14:44 
|
kat: dziennik nie-codzienny Dużo radości w domu
To prawdziwy cud, że ani ja a szczególnie Klara nie zachorowałyśmy na ospę. Nie uniknęliśmy natomiast wysypki alergicznej. Klara prawdopodobnie ma skazę białkową (oby to tylko mleko było). Odstawiłam wszystko co ma mleczne pochodzenie (i inne podejrzane np. herbata z róży) i wysypka zeszła. Teraz rozpocznie się mozolne sprawdzanie co mogę a czego nie mogę jeść... Już przy tej wysypce Klara usiłowała się drapać po buzi, a co byłoby przy ospie..., nawet nie chcę myśleć, i tak już żal było patrzeć jak ją swędzi buzia. A na razie Klarunia odnosi same sukcesy -- główkę podnosiła już w szpitalu (co wprawiło w zdumienie położne), teraz potrafi już podnieść się aż do wyprostowanych rąk leżąc na brzuszku, a kilka dni temu sama przewróciła się z pleców na brzuszek! Ogromną radością są rozmowy. Mała jest bardzo kontaktowa i jak tylko zje, ma dobry humor i chętnie się uśmiecha. Wtedy można z nią porozmawiać, tylko niech mi ktoś powie co znaczy: uuuu, aaaa, aja aja, aguuu, agiii :) Czasem gdy się żali to wtedy jest tylko eja eja ;) Najchętniej rozmawia wcześnie rano, gdy my jesteśmy mało przytomni...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
16 maja 2004
|
|
|
20:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dzisiaj Papież kanonizował kobietę (Joanna Beretta Molla), która zrezygnowała ze swojego życia aby jej dziecko mogło żyć. Ciężko to skomentować, nasz język jest zbyt ubogi, sam fakt wystarczy za wszystko. Nasuwa mi się tylko smutna refleksja, że tyle kobiet nie potrafi zrezygnować z kilku niewygód przez kilka miesięcy... Niesamowity jest fakt, że w tej uroczystości uczestniczył mąż i owa córka tej kobiety, mało kto ma okazję być za życia najbliższą rodziną kogoś świętego.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
6 maja 2004
|
|
|
15:16 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Trochę się już niecierpliwimy... Maleństwo też, od paru dni rozpycha się z niesamowitą siłą i częstotliwością. Ciasno, nie da się ukryć... a i mnie już dość ciężko -- takie ok. 12 kg z przodu to nie przelewki :) dobrze, że to nie zima i nie muszę butów wiązać -- lekko nie było już 2 miesiące temu, teraz żeby zobaczyć swoje stopy muszę się pochylić (ciekawe doświadczenie :)) ale już niedługo, już za chwileczkę, już za momencik... :) Za tydzień ostatnie usg i ktg.
>Joanna, (komentarzy: 8)
|

|

|
24 kwietnia 2004
|
|
|
12:17 
|
kat: dziennik nie-codzienny
To bardzo smutne... i widok tego ognia był naprawdę przerażający... http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/04.24/Krakow/01/01.html
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
19 kwietnia 2004
|
|
|
11:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czekamy. Jeszcze tylko kilka tygodni (teoretycznie)... Ciągle jest to tak niewyobrażalne, że wydaje mi się jednak odległe w czasie... Zrobiliśmy w sobotę przemeblowanie pokoju, jeszcze parę rzeczy do kupienia i torba do spakowania...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
9 kwietnia 2004
|
|
|
18:45 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nie mogę w tym roku uczestniczyć w Triduum :(
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
24 marca 2004
|
|
|
00:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny nowe doświadczenie
Jakie to jest dziwne i niesamowite uczucie... Szok. Przykładam rękę do brzucha (oczywiście nie swojego) i czuję jak coś w środku chodzi, obija się o ścianki. Albo wypycha jedno miejsce brzucha. Niesamowite. Co ciekawe... nie raz zdarza się, że mała rusza sie strasznie, chodzi, kopie... Asia woła mnie żebym przyłożył rękę... przykładam... i cisza. Hahaha -- jakby wiedziała :) i truchlała :) Naprawde, niesamowite uczucie. :)
>Piotr, (komentarzy: 7)
|

|

|
12 marca 2004
|
|
|
11:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny zamach
No i mamy. Pierwszy taki w Europie.
 Wczoraj dezinformacja była całkowita... serwisy prześcigały się w doniesieniach, nie można było dowiedzieć się prawdy. U nas na szczęście pisali emigranci z samej Hiszpanii, z samego Madrytu, więc wiedzieliśmy więcej. Czy teraz należy obawiać się ataków w innych częściach Europy?
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
3 marca 2004
|
|
|
15:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny Różowe ciuszki?
Zdaje się, że jednak tak :) Dzisiejsze USG wykazało na jakieś 90%, że jednak (wbrew rodzinnym tendecjom, że pierwszy był zawsze chłopczyk) będzie dziewczynka :) Majowa rewolucja zbliża się wielkimi krokami...
>Joanna, (komentarzy: 4)
|

|

|
23 lutego 2004
|
|
|
12:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny Niewinny katarek...
No i znaleźliśmy wolną chwilę w sobotę i nawet kupiliśmy wózek! Coraz bardziej dociera do nas ta życiowa rewolucja.. :) Maleństwo ma dużo sił, kopie że hoho... i nie zawsze chce mu się spać wtedy kiedy mi... :) Wózek -- fajne cztery kółka -- zdaje się być koniem trojańskim -- tzn. okaże się czy to tylko przypadek i dopadło mnie przeziębienie czy rzeczywiście alergia na... wózek właśnie. Podejrzewam gumowe kółka, ale bez kółek wózek nie pojedzie, więc co mam zrobić? Nie będziemy przecież kupować kilku wózków żeby sprawdzić na który nie będę reagować... Ale podobno z alergią da się żyć...
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
17 lutego 2004
|
|
|
15:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny nawet czasu nie ma...
Nawet czasu nie ma, żeby w weekend poprzerzucać rzeczy w szafach, żeby zrobić miejsce dla ubrań o numerze... 56 i 60... Zbieramy powoli. Mamy już też łóżeczko i materacyk. Najgorsze -- wózek -- jeszcze przed nami. Okazuje się, że wózków wprawdzie jest dużo w sklepach, ale jak się weźmie pod uwagę te do 1000 zł, to... mały jest wybór. Wszystkie w zasadzie takie same, te same funckje, waga itp...
Nawet czasu nie ma, żeby wrócić do tematu prawa jazdy, które zostało "zawieszone". Non stop jakiś zlecenia -- co oczywiście cieszy. Ale żeby to były takie zlecenia jak ma znajomy... np. kilkaset tysięcy ulotek. Ech.
Nawet nie ma czasu, żeby dobrze odpocząć, ale to większość ludzi tak ma... Pierwszy od dawna weekend kiedy wyszliśmy na miasto w ramach relaksu...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
23 stycznia 2004
|
|
|
00:06 
|
kat: dziennik nie-codzienny hej kolęda, kooolęda.
Wczoraj mieliśmy kolędę, czyli wizytę duszpasterską. DUSZ-pasterską... Samo poświęcenie mieszkania i modlitwa -- rozumiem. Ale potem ta cała sztuczność, pytania typu "jak się państwu żyje" itp... Po co to? ksiądz nas nie zna, my kiędza -- czy da coś 5-minutowa rozmowa? Co innego na wsi, gdzie wikary z proboszczem znają każdego i wszystkie rodziny -- tam rozmowa ma sens. Ale u nas? W trzydziesto-tysięcznej parafii? I już po kolędzie... do nastęonego roku.
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
7 stycznia 2004
|
|
|
10:53 
|
kat: dziennik nie-codzienny Wymarzone kopniaki ;)
Nowy rok u nas zaczął się wyczekiwanymi z niecierpliwością ruchami naszego Maleństwa :)
>Joanna, (komentarzy: 6)
|

|

|
27 grudnia 2003
|
|
|
17:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny Zamiast życzeń...
Refleksja bożonarodzeniowa. Szwagierka... znaczy się żona brata mojej żony :) pracuje w sklepie -- supermarkecie. Mieli mieć wolne w drugi dzień świąt, ale w ostatniej chwili szef zrezygnował z tego pomysłu i szwagierka poszła do pracy. Zastanawialiście się kiedyś co ludzi kupują w drugi dzień świąt? No bo tak: już tydzień przed świętami w sklepach są tłumy, u nas kilometrowa kolejna na lewym pasie do skrętu do Geanta..., w spożywczych ludzie dostają szału -- kupują kilogramy szynki, kiełbas, zamawiają chleby (zapisując się na specjalne listy)... Więc można by sądzić, że każdy już wszystko ma... i w drugi dzień świąt będą pustki w supermarketach!
Otóz nie. Ludzie w drugi dzień świąt kupują m. in.: wiadro, proszki, wybielacz do firanek, pasty do czyszczenia...
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
1 grudnia 2003
|
|
|
15:41 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W weekend wreszcie wybraliśmy się na zakupy z branży odzieżowej :) Przy dziesiątym sklepie z sukienkami, spódnicami, bluzkami już nie mogłem, ale wytrzymałem :) Wczoraj kawka u przyjaciół, a od dziś młyna ciąg dalszy. Wieczorem mam spotkanie z samą "górą" Zakonu Pijarów..., składanie gazetki, potem świecenie ulotki, rano oddanie do druku, praca w pracy, a wieczorem c.d. składania gazetki. I jakoś mija tydzień za tygodniem. Byle do weekendu.
Najważniejsze że rośnie to co ma rosnąć! :)
A oglądalność na hiszpania-online i kawa-online wzrasta. Cieszy to, tym bardziej, że tyle pracy człowiek w to wkłada. Czy uda się nam w końcu dogadać z Ambasadą?
>Piotr, (komentarzy: 7)
|

|

|
27 października 2003
|
|
|
10:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny liście
Nigdy bym nie przypuszczał, że taki zwyczajny spacer będzie mi się podobał. Po długiej przerwie wybraliśmy się na półgodzinny spacer do parku. Beztrosko zbieraliśmy liście. Tak tak -- ja też zbierałem liście, sam się sobie dziwię, ale naprawdę! Asia ułożyła potem w domu piękny bukiet z różnych suchych roślin, liści, wsadziliśmy do koszyczka i ustawiliśmy na komodzie. Jakoś tak poczułem się, jak w narzeczeństwie.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
20 października 2003
|
|
|
14:03 
|
kat: dziennik nie-codzienny ciemiężyciele
Wzywa mnie Wielki Brat. Po miesiącach spokoju wzywa mnie do siebie... ZUS. Coś się nie zgadza w papierach ze stycznia roku 2002. No więc muszę się tam pokazać, ponieważ ZUS ma zawsze racje. Nawet jakby nie miał, to ma. A jeśli ma, to ma tym bardziej i po kroćset...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
25 sierpnia 2003
|
|
|
15:51 
|
kat: dziennik nie-codzienny nie lubię poniedziałku...
Wczoraj odleciał od nas Niebieski Ptak. Niestety weekend szybko minął...
A dziś... mówią, że "biednemu wiatr w oczy..." i... mają rację. Nie dość, że na jednym zamówieniu mieliśmy zarobić mało, to jeszcze pech chciał, że musimy poprawiać i zarobimy jeszcze mniej... Prawie na granicy opłacalności. Ale może dobrze, że w ogóle "coś"...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
11 sierpnia 2003
|
|
|
13:34 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Bardzo nie lubię niesłownych ludzi. Bardzo.
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
6 sierpnia 2003
|
|
|
01:03 
|
kat: dziennik nie-codzienny 3 wspólne lata za nami...
Miły rocznicowy wieczór niespodziewanie spędziliśmy w gorących rytmach brazylijskiej samby na Rynku Gł. Czad!!!
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
16 lipca 2003
|
|
|
15:17 
|
kat: dziennik nie-codzienny 3 dni do urlopu
Wreszcie. Po długim wyszukiwaniu w Internecie i wydzwanianiu... mamy pokój. Kierunek: Kudowa Zdrój. Będzie to baza wypadowa, bo z Kudowy wszędzie jest blisko. Pochodzimy po Górach Stołowych, obejrzymy pobliskie atrakcje turystyczne -- a jest ich nie mało. Do tego wycieczka do Pragi, do kamiennego miasta, może do Czeskiego Raju. Już nie mogę się doczekać.
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
14 lipca 2003
|
|
|
14:54 
|
kat: dziennik nie-codzienny wakacje...
Urlop tuż tuż, a my kilka razy zmieniamy kierunek podróży. Na tapecie był Słowacki Raj... już prawie prawie decyzja zapadła. Ale PKP skutecznie odstrasza od zwiedzania Słowacji. Bilet Kosztuje 120 zł z Krakowa. A stylem "kombinowanym" za dużo denerwowania się i problemów, z dawaniem łapówek konduktorowi włącznie... Dlatego... od wczoraj na tapecie mamy Góry Stołowe, Góry Sowie oraz Prage w Czechach... I to jest chyba to, o co chodziło!
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
30 czerwca 2003
|
|
|
13:36 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj wreszcie "ruszyliśmy" się na rowery. Super. Trasa nie była długa, ale na pierwszy raz po długim niejeżdżeniu -- wystarczająco męcząca. Zrobiliśmy ponad 30 km. Mój rower został nieco "odświeżony" -- nowa opona, dętka, linki... trzyma się -- staruszek. Pojechaliśmy do brata Asi na imieninowego grilla. Oczy wszystkich zwrócone były na małego Szymka -- roczny szkrab biegał po ogrodzie z uniesionymi rękami dla lepszej stabilności :).
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
11 czerwca 2003
|
|
|
10:07 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jutro o 18.00 w NCK pokaz naszych slajdów z Andaluzji (z ostatniej wycieczki do Hiszpanii). Zuza "wygłosi" prelekcję, albo mówiąc po ludzku poopowiada o historii (i nie tylko) tamtych rejonów Hiszpanii. Zapraszamy :)
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
6 czerwca 2003
|
|
|
16:28 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jutro ok. 13-ej z Wawelu na Rynek Gł. ruszy parada smoków :) Oj, będzie się działo... :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
22 maja 2003
|
|
|
10:26 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W sobotę na Kazimierzu II Swiatowy Festiwal Zupy. Udział może wziąć każdy. Ja też sie zastanawiam czy z moją zupą pomidorową nie wystartować... Piotruś jak myślisz? :)
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
19 maja 2003
|
|
|
11:23 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nasza pierwsza wystawa fotograficzna -- pt. "100% natury" :) Jeśli ktoś lubi kwiaty to zapraszamy od jutra na ul. Kanoniczą 7, do kawiarni "U Literatów"...
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
16 maja 2003
|
|
|
00:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czasem chce się wyć.
>Piotr, (komentarzy: 3)
|

|

|
6 maja 2003
|
|
|
13:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny długi weekend
Góra Stożek -- prawie 1000 m n.p.m. Miło było wypocząć w ciszy i spokoju. Mało turystów, tylko las, wiatr i słońce. Wprawdzie w sobote 3 maja lało jak z cebra, ale poza sobotą było ładnie. Nie obyło się bez przygód -- palący się autobus PKS i kara za brak biletów PKP w wysokości 33-krotnej wartości biletu...
I znów wpadliśmy w nawał pracy :)
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
23 kwietnia 2003
|
|
|
17:25 
|
kat: dziennik nie-codzienny Złodzieje
Po kilkunastu latach bycia na rencie, moja mama właśnie została jej pozbawiona. Nagle ZUS stwierdził że jest zdrowa i renta jej się nie należy. Nie są ważne decyzje poprzednich iluś komisji w przeciągu tych lat. Człowiek na starość zdrowieje!!! Najłatwiej jest zabrać tym, którzy prawie nic nie mają, bo co to jest 400 zł miesięcznie? A jednak jest to dużo, bo bez nich będzie bardzo ciężko. Widać w ZUS-ie obliczyli że iluś rencistom muszą zabrać tych kilka stówek żeby mieć na premie, które sobie niedawno przyznali. Tak się czasami zastanawiam czy coś się zmieniło od średniowiecza, kiedy to największe podatki, daniny, dziesięciny i licho wie co jeszcze zdzierano z tych, którzy mieli tyle co na sobie...
>Joanna, (komentarzy: 4)
|

|

|
12 kwietnia 2003
|
|
|
19:33 
|
kat: dziennik nie-codzienny Nasze zdjęcia w Dzienniku Polskim...
Dziś w Dzienniku Polskim ukazał się artykuł Zuzanny Jakubowskiej o Hiszpanii. Zdjęcia w artykule -- mojej żony! :) Szkoda że w wydaniu internetowym zamiescili tylko jedno zdjęcie i do tego coś go zmaścili... A wydanie papierowe jest OK.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
7 kwietnia 2003
|
|
|
01:14 
|
kat: dziennik nie-codzienny weekend
Wczoraj wybraliśmy się do kawiarni po Mszy u Dominikanów. Tym razem poszliśmy do "Botaniki" na Brackiej. Dosyć fajne wnętrzne, troche niewygodne krzesła, ale dość duży wybór kaw. Asia wzięła z rumem, a ja Marie Teresę. Tak tak -- tak się nazywa w tej kawiarni kawa z likierem pomarańczowym. :)
A wieczorem -- niedziela pracująca. Niestety. Albo i "stety" -- bo to znaczy że przynajmniej jakaś praca jest...
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
27 marca 2003
|
|
|
10:41 
|
kat: dziennik nie-codzienny dziewiętnaste
Moja żona miała wczoraj urodziny! "19-te!" :)
I z tej okazji zrobiła mi prezent... ścieła włosy. Nie żebym nie lubił długich włosów. Asia sama chciała coś "zmienić"...
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
21 marca 2003
|
|
|
16:45 
|
kat: dziennik nie-codzienny Mój dzień
Jutro w Krakowie Dzień Alergii. Ja mam jeszcze jakiś miesiąc normalnego życia, potem się zacznie... Spacery po ukwieconych łąkach zostały gdzieś w dziecięcych wspomnieniach... ech, życie...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
10 marca 2003
|
|
|
00:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny relaks
Udało się nam wyskoczyć na jeden dzień w góry. Szybka decyzja w piątkowy wieczór i następnego dnia jesteśmy w Zakopcu. Pogoda jaką dziś już można było tylko wspominać utrzymała się calutki dzień, zrobiliśmy sobie spacerek z Kuźnic na halę Kondratową, gdzie wygrzewaliśmy się w słońcu, rozkoszując się widokami i niezmąconą niczym ciszą. Dla takiego odskoku od rzeczywistości warto było się nie wyspać (zapomniałam już co to znaczy wstawać o 5 rano...) :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
14 lutego 2003
|
|
|
00:16 
|
kat: dziennik nie-codzienny nie dobrze
Jakaś cisza zapanowała na blogach. Nikt nic nie pisze na temat ostatnio bardzo ważny, chyba najważniejszy na świecie. Jestem ciekawy co myślicie na temat tych wszystkich wiadomości docierających ze wschodu. Ameryka na Irak, Korea na Amerykę, Japonia na Koreę, niewyklucza się bomb nuklearnych, Irak grozi bronią biologiczną i chemiczną, Korea grozi nuklearną...
A nasi posłowie tracą czas na zastanawianie się, czy na referendum dać 1 czy 2 dni...
Co myślicie? Czy to "ta" III wojna światowa? Czy jest niebezpieczeństwo, że dotknie to bezpośrednio Polskę? Jeśli dotknie, to w jakim stopniu -- ataki?, zakażenia wirusami?, skażenie środowiska bronią chemiczną? Czy możliwe jest pobór rezerwistów do wojska?
>Piotr, (komentarzy: 7)
|

|

|
10 lutego 2003
|
|
|
14:56 
|
kat: dziennik nie-codzienny Grypa :(
Prowadzenie własnej firmy ma feler -- nie ma komu dać L4 i wychorować się spokojnie... ech...
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
31 stycznia 2003
|
|
|
16:27 
|
kat: dziennik nie-codzienny weekend
Upragniony weekend. Ciężki był ten tydzień. Dużo załatwiania, chodzenia, pracy przy komputerze. Nowe zamówienia, nowe projekty. Wpadliśmy w niezły wir pracy i chyba długo nie wyjdziemy :) Niestety zdobywanie nowych klientów idzie ciężko. Ale Asia robi co może :) W tym tygodniu rozwiązała się sprawa naszego mieszkania, wiemy już co trzeba i jakie są warunki, abym mogł widnieć w społdzielni jako główny lokator. Niestety aby ta piękna chwila nastąpiła musimy wpłacić sporą sumę do spółdzielni. Skąd tyle weźmiemy? Może mi w pracy część pożyczą, część mamy, a pozostała część? Może wygramy w Totka... tylko los trza kupić.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
20 stycznia 2003
|
|
|
16:25 
|
kat: dziennik nie-codzienny Kapusta górą!
Wszystkich rolników obawiających się Unii śpieszę pocieszyć, że będzie dobrze. Otóż stojąc w ogonku na naszym placu targowym, jako któraś z rzędu osoba poprosiłam o kiszoną kapustę i pan przy beczce owej kapusty nie wytrzymał i zwierzył się, że kapusta kiszona to jest rewelacyjny biznes, dziennie schodzi mu 20 kg i w ogóle w Krakowie jest rozchwytywana. Tak więc myślę, że kiszoną kapustą możemy zawojować Europę, bo nie dość, że tania, smaczna to jeszcze bomba witaminowa :) To co Kochanie, może posadzimy za laskiem poletko? :)
>Joanna, (komentarzy: 5)
|
00:59 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Minął długi weekend -- miałem 2 dni chorobowego i nawet się wykurowałem. A rano z radością godzinę autobusem do pracy... Na szczęscie w domu będzie na mnie czekać dużo ciekawsza praca -- mam zlecenie na stronę internetową, a w zasadzie 2 zlecenia. Sieszę się, bo to duże "firmy". A w sobotę nabyliśmy fax. Teraz można do nas faxować :) Mam nadzieję, że to nowe narzędzie pracy przyczyni się do wpółpracy z nowymi firmami. Oby!
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
2 stycznia 2003
|
|
|
14:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny kastrowanie albo śmierć
Właśnie przeczytałem na onet.pl historie pewnej młodej dziewczyny zgwałconej podczas powrotu z dyskoteki. Ktoś ją napadł i zgwałcił, jednak się "spłoszył" bo dziewczyna wezwała pomoc... Gwałciciel uciekł, a przechodzień... również zgwałcił tę dziewczynę. Ten ostatni jest oskarżony o inny gwałt, który mu wkrótce udowonią, bo zgadza się DNA -- brał udział w zbiorowym gwałcie na 15-letniej dziewczynie, która pozostawiona na mrozie zmarła...
W takich chwilach jestem za karą śmierci. Albo przynajmniej za obcinaniem jaj. I zdania jednak nie zmienię.
>Piotr, (komentarzy: 20)
|

|

|
28 grudnia 2002
|
|
|
00:19 
|
kat: dziennik nie-codzienny zmiany
Idzie nowy rok, niesie pewnie nowe zmiany, więc i u nas na stronie troszeczkę się zmieniło... Nie ma już innych działów poza FOTO MORGANA. Będziemy pracować nad ciągłym uaktualnianiem naszej galerii -- w ten weekend pojawią się nowe zdjęcia... a nawet już się pojawiły...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
18 grudnia 2002
|
|
|
15:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Sypnęło konkretnie dopiero dziś w nocy, Planty bielutkie :)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
9 grudnia 2002
|
|
|
13:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny marudzę więc jestem
Napisano nam w komentarzach, że marudzimy. Cóż to jest "marudzenie"? Czy pisanie o swoich problemach to marudzenie? Czy pisanie o samych dobrych rzeczach jest tylko poprawne politycznie? Ja wiem, że ludzie chcieliby czytać tylko o sprawach przyjemnych, o tym, że nie ma problemów, że wszystko jest w porządku. Ale jeśli jednak nie jest tak łatwo i przyjemnie, to czy trzeba omijać prawdę i zmuszać się do pisania tylko o szczęściu, które nas spotyka? A może nie jest tak prosto jak to się wydaje czytającemu, który w łatwy sposób bagatelizuje czyjeś problemy mówiąc "eeee marudzi...".
Ale jeśli rzeczywiście marudzimy... to dziś coś przeciwnego -- na naszej hiszpania-online.com jest do pobrania kalendarz na rok 2003 do samodzielnego wydrukowania. Jeśli ktoś chce mieć ładny kalendarz na ścianie (format A4), albo szuka prezentu dla bliskiej osoby -- polecam. Tu jest link.
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
6 grudnia 2002
|
|
|
15:53 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czas wysyłania kartek świątecznych. My, jako firma, również przygotowaliśmy swoje, będziemy je wysyłać naszym klientom. Czy ktoś poza tym chciałby naszą kartkę? Wiele firmy nie robi swoich kartek na święta, uważają, że są niepotrzebnym wydatkiem. Myślę jednak że to błąd -- kartka to miły akcent w codziennych stosunkach firma-firma, nigdy nie zaszkodzi.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
4 grudnia 2002
|
|
|
15:30 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Bardzo lubię anegdoty. Dziś w księgarni dorwałam książkę pt. "Kwiatki Jana Pawła II", przebiegając po kartkach natknęłam się między innymi na wspomnienie chyba proboszcza jakiejś góralskiej parafii, do której kiedyś wybrał sie kardynał Wojtyła i trafił do kościoła akurat na kazanie, które go bardzo zaintrygowało, toteż notował sobie co nieco. Górale widząc to od razu stwierdzili "kapuś" (komunizm panował w pełni) i po mszy chcieli dać mu wycisk, zaciągnęli w krzaki i... biskupa uratował proboszcz (którego ktoś powiadomił o "kapusiu" i reakcji górali)... Strasznie jestem ciekawa min tych górali, krzepkich niewątpliwie chłopów, oj, dostać się w ręce górala... we mnie też w połowie góralska krew :)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
29 listopada 2002
|
|
|
12:31 
|
kat: dziennik nie-codzienny jazz
Właśnie kolega z koleżanką dowiedzieli się jak nastawić radio na Radio Jazz. AAAAA ratunku!!!!!! :)
>Piotr, (komentarzy: 4)
|

|

|
14 listopada 2002
|
|
|
13:27 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jak to jest, że zamiast cieszyć się życiem, urządzać się itp. to człowiek ciągle się musi martwić czy jutro bedzie pracował i czy będzie "co do garnka włożyć". Ech, trzeba było zostać w budżetówce...
>Joanna, (komentarzy: 19)
|

|

|
6 listopada 2002
|
|
|
14:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny
4.30 to godzina, o której możnaby się zastanawiać czy opłaca się kłaść spać. Tak czy siak jesteśmy "nieco" zaspani...
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
30 października 2002
|
|
|
16:43 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W Krakowie otwarto dziś nowy most łączący Nową Hutę i Podgórze, który wydłużył życie o kilka km, których nie trzeba będzie spędzać na objazdach i w korkach...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
16 października 2002
|
|
|
09:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny 24 lata - Pontyfikat
Co roku tego dnia myślę sobie, że warto byłoby się urodzić parenaście lat wcześniej żeby przeżyć tę radość.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
11 października 2002
|
|
|
11:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny Rocznica
Dziś w naszej parafii będą obchody 25-lecia istnienia naszej Oazy. Zaproszone zostały wszystkie oazowe parafialne dinozaury, między innymi my :). Spędziliśmy tam kiedyś ładnych parę latek i poniekąd tam się poznaliśmy :). Dużo wody upłynęło...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
3 października 2002
|
|
|
14:43 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Testujemy fizyczne granice naszych możliwości (praca).
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
28 września 2002
|
|
|
12:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziwny sobie zawód wybraliśmy. Przed nami calutki weekend pracy, zrobić coś z niczego i do tego świadomość że prawdopodobieństwo wynagrodzenia jest nikłe bardzo, bo możemy nie trafić w gust klienta... Takie codzienne ryzyko... Czy tylko graficy tak mają?
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
24 września 2002
|
|
|
10:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W poprzednim wcieleniu na pewno miałam coś wspólnego z niedźwiedziem. Taką pogodę jak jest od wczoraj w Krakowie najchętniej bym przespała jak i cała jesień i zimę. Tylko co z zapasami tłuszczyku...
>Joanna, (komentarzy: 8)
|

|

|
18 września 2002
|
|
|
12:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A więc na razie nici z odkrycia tajemnicy piramidy Cheopsa (pap). Ciekawe kiedy zdecydują się na dalsze wiercenie... Fascycująca tajemnica...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
16 września 2002
|
|
|
01:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj mieliśmy spotkanie klasowe, pierwsze w miarę udane po 6 latach od zakończenia szkoły. Większość zmieniła stan cywilny, niektórzy zdążyli go zmienić "z powrotem"... Było fajnie, miło się wspominało, szczególnie nieśmiertelną historię Grzegorza, który nie chciał stać na rękach na w-fie: Prof: Grzegorz stawaj na rękach. G: Nie umiem Panie Psorze. Kolega: Ja za niego stanę Panie Psorze. Prof: OK. Po "występie" Kolegi -- Prof: Grzegorz -- czwórka. G: Może być Panie Psorze. Koniec historii.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
12 września 2002
|
|
|
15:55 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Lokomotywa znów się rozpędza. Najbardziej lubię gdy klienci sami dzwonią że czegoś potrzebują, kto nie lubi...:)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
9 września 2002
|
|
|
16:40 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Hiszpania... piękna jak zawsze. Sierra Nevada... przepiękne widoki, wzgórza usłane drzewkami oliwkowymi, krajobraz troche afrykańsko-meksykański... Tylko ludzie zawiedli -- Hiszpania -- nie są tak życzliwi jak sie o nich mówi.
Ciężko teraz przestawić się, z chęcią iść rano do pracy, wziąć się za robotę. Tyle pracy nas czeka... a chciałoby się jeszcze ze znajomymi spotkać.
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
17 sierpnia 2002
|
|
|
01:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Byliśmy na ul. Kanoniczej gdy usłyszeliśmy bicie Zygmunta na Wawelu, oznajmiające, że Ojciec Święty wylądował w Krakowie. To był najbardziej podniosły sposób powitania jaki słyszałam. Żadne słowa nie oddadzą szacunku jaki się czuje wobec dźwięku jego uderzeń. Dzwon Zygmunta ma w sobie coś naprawdę wielkiego i przejmującego. I żadne słowa powitania władz nie są w stanie go "przebić".
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
9 sierpnia 2002
|
|
|
14:37 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Za tydzień będziemy witać Papieża! :))) Jest akcja, aby wszyscy, którzy wybierają sie na Błonia, mieli na sobie ubrania lub chusty w kolorach danego sektora, w którym mają przebywać. Sektor A -- niebieski, B -- czerwony, C -- żółty, D -- zielony. Tuż przed mszą św. będzie zrobione wspólne zdjęcie wszystkich zgromadzonych na Błoniach z Papieżem. Zdjęcie bedzie miało wymiary 2x26m. Wszyscy sfotografowani mają być rozpoznawalni.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
6 sierpnia 2002
|
|
|
17:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny przedwyjazdowe urwanie głowy...
Najczęściej jest tak, że przed wyjazdme jest nawał pracy. Tym razem też tak chyba będzie. Nie tylko w pracy, ale i w domu. Dokończyć zlecenia, doprowadzić do druku pare rzeczy, nadzorować druk. A jeszcze trzeba się przygotować do wyjazdu, jakieś zakupy, zaplanować podróż...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
2 sierpnia 2002
|
|
|
01:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj miałam okazję poznać Jerzego Stuhra. Było sympatycznie. Jest wg mnie człowiekiem bardzo spontanicznym i serdecznym.
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
26 lipca 2002
|
|
|
12:00 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Za miesiąc będziemy gdzieś na południu Hiszpanii.. :)
>Joanna, (komentarzy: 5)
|

|

|
21 lipca 2002
|
|
|
00:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Napis na szybie przystanku autobusowego: "Nie kradnij! Rząd nie lubi konkurencji."
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
17 lipca 2002
|
|
|
17:57 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dzieci -- mordercy Proponuję przeczytać szczególnie tym, którzy mają już dzieci i beztrosko (lub dla świętego spokoju) sadzają je przed telewizorem, żeby sobie pooglądały "bajki".
>Joanna, (komentarzy: 1)
|
01:06 
|
kat: dziennik nie-codzienny nowe zdjęcia
Krótka powtórka z rozrywki -- zdjęcia reportażowe z Parady Smoków w Krakowie oraz kilka nowych zdjęć w kategorii "kwiaty".
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
16 lipca 2002
|
|
|
13:16 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ponoć z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach. I rzeczywiście. Dzieki rodzinie nie mamy swojego mieszkania, a kiedy to nastąpi, to najstarsi górale nie wiedzą. Rozprawy, wnioski, decyzje, miesiące, czekanie, opłaty... I kiedy będziemy mieli naprawde własne mieszkanie?
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
12 lipca 2002
|
|
|
20:52 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nigdy nie sądziłam, że będę się zajmować marketingiem. I to skutecznie. :)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
11 lipca 2002
|
|
|
18:04 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Od kiedy wiśnie są koloru różowego...?
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
10 lipca 2002
|
|
|
01:27 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nasza kawa nie stygnie :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
4 lipca 2002
|
|
|
16:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Biznes (ho ho, ale słowo) zbliża mnie do ludzi, z którymi dawno urwałam kontakt lub nigdy go nie nawiązałam. Dziś odwiedził mnie mój dawny sąsiad, z którym przez 20 lat mieszkania obok, nie zamieniłam chyba jednego całego zdania... A tu proszę... nadrobiliśmy straty i jeszcze na 100 lat wystarczy... :)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
2 lipca 2002
|
|
|
02:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny nowa siedziba
Koniec pracy w centrum miasta. Wszędzie było blisko, po pracy można było coś jeszcze załatwić, spotkać się, gdzieś pojść. Firma, w której pracuję zmieniła siedzibę. Teraz pracuję na takim zadupiu... wrony zawracają a psy dupami szczekają... Ogólnie jest fajnie -- mam nowe biurko, więcej przestrzeni życiowej, budynek pierwsza klasa. Ale dojazd. Dojazd jest koszmarny, choć nie mogę narzekać, jeśli przypomnę dojazd mojej żony do byłej pracy... Musze się rozejrzeć na dworcu w Krakowie, bo na mapie wygląda, że będę mógł jechać pociagiem do pracy... wykupie sobie bilet miesięczny na PKP i będzie pięknie.
>Piotr, (komentarzy: 4)
|

|

|
27 czerwca 2002
|
|
|
14:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zapraszamy na kawę -- www.kawa-online.com
>Joanna, (komentarzy: 4)
|

|

|
20 czerwca 2002
|
|
|
01:59 
|
kat: dziennik nie-codzienny
"Rady" dla alergików -- w dni słoneczne, upalne i wietrzne alergicy nie powinni wychodzić z domu, najlepiej przebywać w pomieszczeniach zamkniętych. Całe lato przesiedzieć więc wypada w czterech ścianach, a jak nie to się wygląda tak jak ja ;(. A może tak worek foliowy na głowę i "korzystać" z życia...
>Joanna, (komentarzy: 7)
|

|

|
13 czerwca 2002
|
|
|
12:59 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W sobotę na Rynku Głównym zlot smoków z całego świata. Smoki będą walczyć w róznych konkurencjach, np. wypychanie siarką owcy :)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
11 czerwca 2002
|
|
|
14:26 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jak to jest, że jak się kupuje w sklepie to jasne jest, że płaci się od razu, jak przychodzi hydraulik też płaci mu się od razu, a dlaczego za usługi poligraficzne przyjęło się nie płacić od razu, w ratach po iluś tygodniach, nie wiadomo kiedy, a czasem w ogóle... I jeszcze klient się dziwi, że proszę o gotówkę przy odbiorze towaru, bo on myślał, że mi kiedyś tam zapłaci później, sam nie wie kiedy, no ręce mi po prostu opadają...
>Joanna, (komentarzy: 4)
|

|

|
8 czerwca 2002
|
|
|
00:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jutro żeni się drugi z moich braci (nie mam więcej :-(). To pierwsza dobra wieść, a druga -- lecimy!!! Zagadka -- gdzie? :)
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
31 maja 2002
|
|
|
12:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Opole 2002. Po latach świetności zrobiono z tego festiwalu imprezę Programu Pierwszego Telewizji Polskiej. Dobrze, że Pieńkowska nie śpiewała... Superjedynki. Nagrody przyznawane artystom z kółka wznajemnej adoracji. Wypromowana nie wiedzieć czemu Kaja Paschalska, zupełne beztaleńcie... Przykład wielkiej pomyłki... Może ma bogatego wujka? A może stryjek pracuje w TVP? Superjedynki pokazują, jaki poziom artyzmu panuje obecnie w Polsce wśród "artystów"...
Z jednej strony -- wstyd, że zespół Ich Troje zdobywa pierwsze miejsca, ale z drugiej strony... ktoś ich przecież słucha, skoro są tak popularni. Z jednej strony -- żenada, że w ogóle występują, ale z drugiej -- gdyby pewnie w tamtym roku wystąpili w Eurowizji, to pewnie nie bylibyśmy na ostatnim miejscu...
Oby tylko Kaja Paschalska nie pojechała w przyszłym roku na Eurowizje jako przedstawicielka Polski.
>Piotr, (komentarzy: 11)
|

|

|
22 maja 2002
|
|
|
11:06 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nadal nie zgadzam się z tym, że każde złe doświadczenie dodaje mi sił i następnym razem sobie poradzę w podobnej sytuacji. Wczoraj zostałam napadnięta. Trzech agresywnych wyrostków, pusta ulica (biały dzień) i ja sama. Żadnych szans ucieczki, a oni nie chcieli mnie chyba nawet okraść, tylko się wyładować. Jeden z nich chwycił mnie za gardło, zaczął dusić, zrobiłam jakiś skłon i ucisk zelżał, a ja miałam w głowie tylko jedną myśl -- krzyczeć jak najgłośniej. Ale nikt mnie nie słyszał, to nie był głośny krzyk, byłam przerażona. Zostawili mnie, zadowoleni z siebie odeszli, a ja nie mogłam dojść do siebie cały wieczór. I nic mi nie dało to, że trzy minuty wcześniej wyobrażałam sobie jak się zachowam w takiej sytuacji (mam taką dziwną zdolność, że czasem to co sobie wyobrażam staje się rzeczywistością w bardzo krótkim czasie). Nie będę bardziej odważna następnym razem. Coraz częściej każdy napotkany sam na sam mężczyzna jest dla mnie potencjalnym zboczeńcem lub bandytą. Za dużo mnie spotkało.
>Joanna, (komentarzy: 4)
|

|

|
16 maja 2002
|
|
|
17:21 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś wreszcie odebrałem Dyplom, po raz ostatni byłem w Dziekanacie i na uczelni. Co za ulga.
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
13 maja 2002
|
|
|
11:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W Krakowie trwają 7 Chrześcijańskie Dni Żaka. Wczoraj byliśmy na koncercie Sal Solo. Podobało nam się. Jego muzyka to dowód, że o Bogu nie musi się śpiewać tylko smutno i smętnie zawodząc. W podobnie mocnym uderzeniu brzmiał wcześniej Jacek Dewódzki. Ale to jednak Solo był gwiazdą wczorajszego dnia. A dziś szykuje się marsz z okazji 21 rocznicy ocalenia życia Jana Pawła II.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
9 maja 2002
|
|
|
14:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj rozpoczęłam wielką wojnę z pyłkami (wbrew sobie zresztą, ale co poradzić). Pierwszą bitwę przegrałam, dziś jest lepiej, ale nadziei na najbliższe miesiące raczej wielkiej nie mam, chyba, że będzie non stop lało...
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
5 maja 2002
|
|
|
22:39 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Z Zielonej Góry do Wrocławia podstawili 2 wagony piętrowe. Weszliśmy... i przeszliśmy tam i z powrotem... Zgroza. Wagony wyglądały jakby 5-10 lat stały na bocznicy, przez te lata nie sprzątane, zardzewiałe. Lepkie od brudu siedzenia, kurz... Pourywane półeczki na bagaż... Był jeszcze trzeci wagon -- w znacznie lepszym stanie, nie-piętrowy... ale zamknięty, przeznaczony na "wagon bagażowy"...
Apeluje o zamknięcie PKP. Albo chociaż o sprywatyzowanie. Albo chociaż o zwolnienie dyrektorów PKP trzepiących kasę, że hej...
Nigdy nie jechałem gorszym pociągiem. Jak nie wstyd było konduktorowi sprawdzać bilety...
I my niby do Unii Europejskiej?
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
4 maja 2002
|
|
|
22:23 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jesteśmy w Gubinie. Mała miejscowość na granicy z Niemcami. Przed wojną było to duże niemieckie miasto z katedrą i rynkiem, jeździł też tramwaj. Po wojnie, po podziale miasta na dwie części, Polacy rozebrali piękne niemieckie kamienice, a cegieł użyli do odbudowy Warszawy. Skutek teraz jest taki, że niemiecka część Gubina (Guben) jest pięknie zachowana, stare kamienice, zabytki, czuje się przedwojenny klimat dużego miasta. A po polskiej stronie -- mała mieścina z paroma blokami, kamienicami, rozpadającą się ruiną katedry, zalanymi asfaltem torami tramwajowymi... I tak Polacy stracili szansę posiadania pięknej, turystycznej miejscowości, którą by chętnie odwiedzali i polscy i zagraniczni turyści...
A my jutro wracamy. Polskie Koleje Państwowe oferują podróżnym wspaniałą podróż przez nasz kraj. Proponują m. in. całodniową podróż z Zielonej Góry do Krakowa.... przez Poznań i Warszawę.
A to Polska właśnie...
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
23 kwietnia 2002
|
|
|
09:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A wczoraj urodził się pierwszy wnuczek w mojej rodzinie -- syn mojego brata :) Linia rodu została przedłużona :)
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
22 kwietnia 2002
|
|
|
10:26 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Moi rodzice obchodzili wczoraj 30-tą rocznicę ślubu... :)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
16 kwietnia 2002
|
|
|
16:07 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Lenin wiecznie żywy. Nie oszukujmy się, coroczne "odżywianie" jego mumii nie zrobi z niego świętego (cudownie zachowanego...).
>Joanna, (komentarzy: 7)
|
13:57 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Chciałam wysłać dziś paczkę na poczcie, małą. I nie mogłam, bo paczka musi być duża, na tyle żeby pani mogła swobodnie nakleić taki spory formularz. Wezmę pudło po butach i napcham tam gazet, no nie mam innego wyjścia, bo odpowiednich pudełek na poczcie nie dają...
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
9 kwietnia 2002
|
|
|
03:23 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Męczą Jacka* takie sprawy. Ciągła praca, brak zabawy...
* wym. dżeka...
Skąd ten cytat? Kto wie?
>Piotr, (komentarzy: 14)
|

|

|
8 kwietnia 2002
|
|
|
09:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny Gandalf, Frodo, Królestwo Gondoru, Sauron....
Na temat filmu zrealizowanego na podstawie książek Tolkiena powiedziano i napisano już wiele. Od siebie dodam tylko, że jest świetny. Dobrze zrobiony, oddany klimat powieści, w wielu miejscach straszny wręcz. Zła chyba nie dało się lepiej przedstawić. Obsada? W większości mało znani aktorzy... przynajmniej dla mnie. Na szczęście grał jeden, którego lubie -- niestety nie wiem jak się nazywa :( -- ktoś może wie? Gra często jako buntownik i bandzior z IRA... A tutaj zagrał Boromira...
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
2 kwietnia 2002
|
|
|
14:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nigdy nie jadłem kuchni wietnamsko-chińskiej. Aż do dziś :) Bar, w którym zawsze kupuje firma kanapki, jest dziś zamknięty. Zdecydowaliśmy, że zamówimy coś z "Chińczyka". :) I muszę powiedzieć, że pozytywne wrażenia. Kawałki kurczaka w sosie gulaszowym z warzywami, do tego ryż i sałatka z białej kapusty. Mniam.
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
27 marca 2002
|
|
|
12:43 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj śniły mi się tulipany, całe pole... :) Moje ulubione wiosenne kwiaty :) Nieprzypadkowo... :)))
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
22 marca 2002
|
|
|
17:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ludzie, którzy pracowali przez całe życie, teraz nie mają nic. No bo co to jest 500 zł emerytury? Ci ludzie powinni teraz mieć tyle pieniędzy, aby spokojnie odpoczywać na starość. Jednak dostają od kochanej ojczyzny marne grosze. W związku z tym -- chcąc nie chcąc -- muszą dorobić, aby w ogóle z czegoś żyć (bo po zapłaceniu wszelkich opłat, czynszu itp, nic na życie nie zostaje). I zamiast odpoczywać, zamiast "korzystać" z życia chociaż na starość -- pracują. A co im robi ojczyzna? Zabrania nawet tego -- pracy. To jest jakieś chore... Na naszych oczach dzieją się starszne rzeczy..
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
20 marca 2002
|
|
|
16:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny bufon
Ciekawe, że wszędzie muszą być osoby, które są przekonane, że bez nich nic nie może się udać, że są niezastąpione. Przychodzi taki, robi dużo szumu wokół siebie, co to on nie jest, udowadnia zawsze i wszędzie wyższość swoich przyzwyczajeń nad wyższością przyzwyczajeń innych... Straszne. Ciekawe jak jego bliscy... czy w domu też jest najlepszy, najważniejszy...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
15 marca 2002
|
|
|
16:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny
"Mobbing" czyli dręczenie pracowników. Oj dużo mogłabym o tym powiedzieć, zdecydowanie za dużo.
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
11 marca 2002
|
|
|
12:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś po raz pierwszy widziałem kogoś kto w życiu codziennym używa patentu, o którym mówi się w żartach. Przystanek autobusowy przy dworcu w Krakowie. Niepewnym krokiem przechodzi obok mnie gość, rozpięta kurtka, z 'zapazuchy' wystaje przypięta spinaczem rurka plastykowa... co jakiś czas jegomość przywiera wargami do rurki i... pociąga. Cóż za pomysłowość, co za ergonomia przemieszczania się (wolne, nie zajęte ręcę, a przy tym stały dostęp do napoju podtrzymującego przy życiu)...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
6 marca 2002
|
|
|
15:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Piękna wiosna w Królewskim Grodzie Kraka. :) 20 st. C i motylka widziałam :)
>Joanna, (komentarzy: 7)
|

|

|
27 lutego 2002
|
|
|
09:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jaka paranoja. Po latach liberalizacji, wolności, pozwalania na wszystko, każdy z każdym, wszędzie i codziennie... nagle prezydent Bush ogłasza, że wyda miliony dolarów na promocje rodziny i wstrzemięźliwości, bo tylko to może ustrzec naród amerykański przed tysiącami niechcianych ciąż, aborcjami, dziećmi dzieci... A my w Polsce? Nadal nic nie robimy, nie chcemy zauważać, że już 13-latki parzą się jak króliki, że w środowisku młodych ludzi "dziewica" jest kimś gorszym, wyśmiewanym... Chyba po prostu musimy sami dojść do dna, jak Amerykanie, żeby potem odbudowywać to, co mieliśmy dawno temu...
>Piotr, (komentarzy: 4)
|

|

|
25 lutego 2002
|
|
|
15:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jak się zdobywa nowego klienta? Mam nadzieje, że Asia mi powie, jak wróci ze spotkania. :)
>Piotr, (komentarzy: 4)
|
01:37 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Koniec tego siedzenia przy komputerze, idziemy spać. Znowu nie odpoczęliśmy...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
17 lutego 2002
|
|
|
00:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wybraliśmy się do kina na "Amelię". Żałuję, że dopiero teraz. Piękny. Dawno nie oglądałam czegoś tak uroczego. Tak sobie też myślę, że gdyby ten film zrobili Amerykanie, nie byłoby na co iść, ten francuski klimat... I szkoda, że tak mało jest takich "ziejących dobrem" filmów, ludzie wychodzili z kina tacy uśmiechnięci...
>Joanna, (komentarzy: 4)
|

|

|
14 lutego 2002
|
|
|
12:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny wizerunek
Czy można prowadzić firmę bez własnych materiałów firmowych, takich jak papiery firmowe, wizytówki, koperty? Myśle, że można. Ale chyba tylko wtedy jak ma się już stałych klientów. Ale gdy chce się zdobyć nowych, zaprezentować się firmom, oferować komuś swoje usługi... To wtedy jak? Ulotką skserowaną, papierem firmowym wydrukowanym na drukarce laserowej? Czy tak samo postrzega się firmę, która ma materiały firmowe wydrukowane w drukarni, kolorowe i tak samo firmę, która drukuje swoje oferty na drukarce? (zakładając, że obie firmy oferują usługi na tym samym poziomie).
>Piotr, (komentarzy: 3)
|

|

|
5 lutego 2002
|
|
|
20:19 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oczywiste jest, że to co robi SLD denerwuje wszystkich (mam nadzieję, że szczególnie tych, którzy na nich głosowali i nie wątpię, że wiele takich osób obudziło się z ręką w nocniku), ale dzisiejszy pomysł pani senator ("wiernej uczestniczki Kościoła Katolickiego") pobija chyba wszystko co dotąd wymyślił ten rząd. Nie mogę się nadziwić ile trzeba mieć tupetu (a może to brak kompetencji?), żeby wymyślić coś, nie sprawdzić czy jest to prawda i wmówić to społeczeństwu, które potrzebuje jakiegoś kozła ofiarnego (no bo trzeba odwrócić od siebie uwagę w tym niekorzystnym czasie nieustannych podwyżek, prawda...) Nauka (w tym wypadku ze "szkoły afer" pana Leppera) nie poszła w las...
>Joanna, (komentarzy: 13)
|
15:06 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nie poleca się łącznego stosowania: z innymi preparatami z grupy leków niesterydowych przeciwzapalnych (włącznie z kwasem acetylosalicylowym), z doustnymi lekami przeciwzakrzepowymi, a także z: heparyną, ticlopidyną, z preparatami litu, metotreksatem, cyklosporyną; cholestyraminą. Jakby mi ktoś kiedyś powiedział, że będę się zajmował takimi rzeczami, to nie uwierzyłbym mu. :)
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
4 lutego 2002
|
|
|
00:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Twórczy wieczór :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
1 lutego 2002
|
|
|
00:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny
To nie tak, całkiem inaczej miało... Jutro będzie lepiej, mówisz... Jutro, ale co z dzisiaj? Dzisiaj się już kończy, już zasypia.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
29 stycznia 2002
|
|
|
12:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W poprzedniej pracy nie doczekałem się przez 1,5 roku na moment, kiedy pracodawca zaproponuje mi przejście na "ty". Liczyłem na to, ponieważ wszyscy wokół mnie zwracali się do szefa po imieniu. Tym razem jest inaczej. Od pierwszego dnia w zasadzie. To chyba jednak lepiej. Jest wtedy inna atmosfera.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
28 stycznia 2002
|
|
|
09:32 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zaspane oczy, filiżanka kawy, komputer... Kolejny tydzień rozpoczęty.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
25 stycznia 2002
|
|
|
11:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nareszcie słońce. I Tatry widać :)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
20 stycznia 2002
|
|
|
20:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dużo radości daje radość z czyjejś radości. Myślę o Małyszu. Ile milionów Polaków skakało razem z nim dzisiaj z Wielkiej Krokwi... Okrzyki radości rozlegały się w wielu domach. :)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
19 stycznia 2002
|
|
|
15:06 
|
kat: dziennik nie-codzienny dyskretne okradanie...
Ile można zarobić kradnąc monety z koszyków? Chodzi o monety, które tkwią w szczelinie mechanizmu, który uwalnia koszyk z łańcuszka, po włożeniu pieniążka. Zakładając, że da się obrobić około 5 osób/godzinę, to wychodzi 5 zł jeśli w koszykach była za każdym razem złotówka, a 10 zł -- jeśli za każdym razem złodziej znalazł 2 zł w szczelinie. Jak tyle zarobić? Bardzo prosto, wystarczy zrobić tak, jak zrobił to jeden gość dziś w hipermarkecie Geant. Przed sklepem wziąłem koszyk, wkładając uprzednio do mechanizmu 1zł. Przed wejściem na salę musiałem załatwić coś w banku. Dlatego też koszyk zostawiłem przed bankiem i wszedłem do środka. Wiele osób tak robi -- no bo bez przesady "kto by kradł koszyki". Wielokrotnie można się spotkać z samotnie stojącymi koszykami przed dzwiami wejściowymi banku, apteki, czy innego butiku wewnątrz hipermarketu. Po jakimś czasie jakiś gość postawił koszyk obok mojego koszyka i wszedł do banku. Dokładnie obserwowałem koszyk, żeby mi go nikt nie zabrał. Ów gość pokręcił się po banku jakieś 10 sek. i wyszedł. Oczywiście "pomylił się" i wziąl mój koszyk. Ponieważ swój zostawił obok, więc nie wyleciałem za nim krzycząc "zabrałeś mój koszyk!". W końcu obojętnie jaki koszyk będę miał. Jeśli koleś zostawił koszyk z monetą dwuzłotową, to zarobię 1zł. "Stracić -- nie strace" -- pomyślałem. Wyszedłem z banku. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, że w moim koszyku nie ma ŻADNEGO pieniążka...
Proponuję emerytom i rencistom tę formę zarobku. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
00:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jacy różni są ludzie. Życzliwość niektórych osób w byłej firmie Piotra w stosunku do nas bardzo mile mnie zaskakuje. A jednocześnie czuję się tam jak czyjś wyrzut sumienia... Bardzo mieszane uczucia. I co ja tam właściwie robię... Pracowity weekend.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
16 stycznia 2002
|
|
|
23:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Piękny był dziś Kraków, cały w szadzi. Ale w centrum miasta ta bajkowa biel szybko zniknęła, a u nas w Mistrzejowicach pozostała cudna cały dzień. Nie byłabym sobą, gdybym nie chwyciła za aparat... :)
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
15 stycznia 2002
|
|
|
01:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Idzie nowe. Jakie będzie? Napewno inne, już nie takie jak dawniej. Ale może to i lepiej? Bóg wie, co jest dla mnie lepsze...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
00:53 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nowe zimowe zdjęcia.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
13 stycznia 2002
|
|
|
01:45 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czy naprawdę aż tak zmieniamy się? Czy to prawda, że talenty niekształcone, zostają nam zabrane? Jeżeli przestajemy coś robić, to już nie możemy do tego wrócić po jakimś czasie? Jeżeli tak jest, to to jest smutne. Ale mnie się wydaje, że można. Że można wrócić "do źródeł", do "korzeni". A nawet trzeba. Człowiek musi coś robić w życiu, żeby być kimś, żeby przeżyć życie z przekonaniem, że "coś się robiło". Nawet, jeśli robi się coś tylko dla własnej satysfakcji. Czyli -- "dla idei"...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
9 stycznia 2002
|
|
|
12:25 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Moja przyjaciółka Ola oprowadzała ostatnio znajomego obcokrajowca po Krakowie. Jego spostrzeżenia dotyczące naszego pięknego miasta mogą być dość interesujące, otóż zupełnie słusznie zauważył on, że w Krakowie jest dużo kościołów, pubów i... aptek. Hmm, zjawisko dla socjologów...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
8 stycznia 2002
|
|
|
13:52 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Małe zmiany na naszej chacie. Mam nadzieję, że się Wam podoba -- bo nam tak. A poza tym będzie więcej na Prozie-Morgana -- to dopiero początek.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
5 stycznia 2002
|
|
|
23:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Właśnie wróciliśmy z trójwymiarowego kina. Baaaaardzo polecamy, wrażenia dosłownie odlotowe. Jeżeli ktoś boi się lecieć samolotem (niebezpieczne czasy nastały w końcu...) to tam można nadrobić stracone wrażenia, nie mówiąc o innych.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
00:44 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Cienka jestem.
>Joanna, (komentarzy: 5)
|

|

|
28 grudnia 2001
|
|
|
00:57 
|
kat: dziennik nie-codzienny Nowy Rok
Wszystkim Odwiedzaczom naszej strony chcielibyśmy życzyć w nowym 2002 roku: - oby był lepszy niż 2001 r. - dużo zdrowia - miłości - przyjaźni - rodziny - radości - żeby Belka nie opodatkował za dużo - żeby Miller nie uśmiechał się ironicznie w "żywe oczy" - żeby bezrobocie zmniejszyło się - żeby nauczyciele nie narzekali, bo wielu zarabia duuużo mniej - ......... /tu wypełnić/
:)
>Joanna i Piotr, (komentarzy: 2)
|
00:23 
|
kat: dziennik nie-codzienny Sylwester
... i już po świętach. A dziś rano? Hej, góry, moje góry!!! Pomimo iż bezrobocie osiągnęło u nas w domu 100%, to jednak trzeba się trochę rozerwać...
A Wy -- jedziecie gdzieś na Sylwestra?
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
23 grudnia 2001
|
|
|
21:20 
|
kat: dziennik nie-codzienny
To będą nasze drugie wspólne Święta :) A na razie nie możemy się przyzwyczaić, że wolne od pracy dni w tygodniu nie oznaczają urlopu ani weekendu... Dobrze, że przygotowania do Świąt pochłaniają nas na tyle, żeby nie myśleć za bardzo co będzie dalej... A jutro Wigilia, w jeszcze większym gronie niż rok temu (moja bratowa jeszcze nie urodziła, ale Maleństwo już żwawo bryka) :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
19 grudnia 2001
|
|
|
11:16 
|
kat: dziennik nie-codzienny kolejna rocznica
Dziewiąta rocznica śmierci mojej mamy. Było to 19 grudnia 1992 r. po południu.
I akurat dziś jestem ostatni raz w pracy.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
17 grudnia 2001
|
|
|
06:29 
|
kat: dziennik nie-codzienny ... twórczość ...
Już 6.30 rano. Cała noc spędzona na projektowaniu. Drukarka rzęzi resztkami tuszu. Asia całą noc trzymała się... biurka... jednak już padła w boju o zamówienie i oddycha miarowo pod kołdrą :)
Oby to wszystko nie poszło na marne. Ale nawet jeśli klientowi nie spodoba się, to i tak satysfakcja pozostanie i portfolio powiększy się...
>Piotr, (komentarzy: 3)
|

|

|
15 grudnia 2001
|
|
|
12:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Siedzę sobie na zajęciach i uczę grafiki komputerowej. A studenci projektują swoje loga. Potem będzie zadanie trudniejsze -- projekt kartki świątecznej. Jakby nie było, to szkolę swoją konkurencję. A tu takie bezrobocie na rynku, żadnych ofert, agencje reklamowe przepełnione grafikami...
>Piotr, (komentarzy: 6)
|

|

|
13 grudnia 2001
|
|
|
13:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny
U nas -15 st. C. A u Was?
>Joanna, (komentarzy: 6)
|

|

|
11 grudnia 2001
|
|
|
00:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny ....
Stało się. Powiększyłem statystyki. Nadchodzą chude lata. A może tylko miesiące... Za co żyć?
>Piotr, (komentarzy: 3)
|

|

|
7 grudnia 2001
|
|
|
15:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Kiedyś św. Mikołaj chodził tylko 6 grudnia, potem były prezenty pod choinkę, a teraz nie dość, że z tego biednego Mikołaja zrobili pajaca, to jeszcze symbol Świąt Bożego Narodzenia. Oni -- czyli kto? No właśnie, kto?
>Joanna, (komentarzy: 4)
|

|

|
5 grudnia 2001
|
|
|
21:57 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Popularne wyobrażenie "świętego Mikołaja" (Santa Claus, Sint Klaus) jest niestety mieszanką elementów różnych kultur ludowych: niderlandzki zwyczaj obdarowywania dzieci prezentami w dniu jego święta miesza się tu z wyobrażeniem czarodzieja, który karze niegrzeczne dzieci, grzeczne zaś nagradza, a także z postacią germańskiego bóstwa Thora, który kojarzony był z zimą i jeździł na saniach zaprzężonych w kozy. Cytat pochodzi z opoka.org.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
15:07 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dzisiejsza szklanka na drogach sparaliżowała Kraków. Ulice "pod górkę" były nie do pokonania... A ja odcinek dwóch przystanków autobusowych przejechałam w... pół godziny...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
4 grudnia 2001
|
|
|
13:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Są takie wspomnienia wydarzeń, sprzed wielu lat, ich skutkiem jest tylko lęk. I można sobie wmawiać, że już tego nie ma, ale blizna zostaje i nigdy nie zniknie i żyć z nią normalnie też się nie da...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
1 grudnia 2001
|
|
|
16:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A u nas dziś impreza :) I wcale nie "Andrzejki". Dopiero na dziś udało się nam zebrać całą paczkę w celu uczczenia mgr Piotra :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
30 listopada 2001
|
|
|
11:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Od dziś teoretycznie będę mieć dużo czasu. Teoretycznie. Ale na pewno nie będę wstawać przed 5 rano... :)
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
24 listopada 2001
|
|
|
00:06 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mam straszny sentyment do śnieżyc. Gdy mieliśmy z braćmi po kilka lat, w zimie siedząc przy oknie celowaliśmy w płatki śniegu -- "pif, paf". To jedno z moich najdalszych dziecięcych wspomnień. To pewnie dziwna reakcja dla wielu, ale gdy jest śnieżyca mam fantastyczny humor... :)
>Joanna, (komentarzy: 6)
|

|

|
21 listopada 2001
|
|
|
01:26 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Za młodzi na sen Za starzy na grzech Wypijmy przy stole by tu na dole źle nie działo się...
Za młodzi na sen Za starzy na grzech Wypijmy przy stole za błędy na dole by ich było mniej...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
20 listopada 2001
|
|
|
14:09 
|
kat: dziennik nie-codzienny komórka...
Dlaczego szef zastanawia się nad tym, czy kupić mi komórkę? Wszyscy w firmie mają firmowe komórki, a ja nie mogę mieć. I to nawet mają taryfy biznesowe, z wysokim abonamentem. A zastanawia się nad kupieniem choćby z najmniejsyzm abonamentem dla mnie. Dziwne. :(
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Z tego wszystkiego zapomniałam odnotować radosną wieść, że mój drugi brat się zaręczył. Ciąg dalszy będziemy świętować za jakieś pół roku. :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
18 listopada 2001
|
|
|
23:04 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W tym tygodniu rozstrzygnie się moje być albo nie być w tej firmie. Uff, doświadczenia w takich firmach nauczyły mnie stanowczości i walki o swoje. Mam nadzieję, że nigdy nie przyzwyczaję się do stosowanych przez wielu pracodawców praktyk oszukiwania swoich pracowników, tak jak to zrobiło wielu moich kolegów i dali na to milczące przyzwolenie. I tu pojawia się dylemat -- pracować ciężko za grosze, albo nie pracować wcale.
>Joanna, (komentarzy: 8)
|

|

|
15 listopada 2001
|
|
|
23:52 
|
kat: dziennik nie-codzienny inwestycja
Minolta Dimage Scan Dual II. Skaner do slajdów i negatywów. Kupiliśmy. Nie muszę mówić, że jest świetny... :) I oto już kilka nowych zdjęć w architekturze, kwiatach, widokach. Np. to zdjęcie -- nie jest śliczne? Albo to....
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
17:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mieliśmy dziś w Krakowie piękny zachód słońca. Odkąd znów zaczęłam pracować oglądam tylko wschody i zachody, nie mamy okien w naszej pracowni. Praktycznie całą dobę żyję więc sztucznym światłem. Mam nadzieję, że mimo to nie dopadnie mnie depresja zimowa...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
12 listopada 2001
|
|
|
09:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czemu moja żona musi mieć takiego pecha do pracodawców? Zapowiadało się tak dobrze, a znów okazało się, że szef zarabia kradnąc ludziom to, co obiecał dać. Nawet jeśli to jest 200 zł tylko -- nie ważne, byleby tylko ukraść pracownikowi, mówiąc przy ty, że "tak miało być". Człowiek, który ma kasy jak lodu, zabiera marne 200 zł. To jest porządna firma? Firma, w której ludzie nie mają motywacji do pracy? Firma, w której prowadzi się stalinowską grupową odpowiedzialność, gdzie obcina się wszystkim marne premie, gdy ktoś coś zawali? Firma, w której ludzie traktowani są jak niewolnicy, pomimo że to "zakład pracy chronionej"? Firma, w której dyrektor może kazać przyjść do pracy w sobote, tylko dlatego, że ma zły humor -- pomimo umowy, że w soboty się nie pracuje i pomimo tego, że nie ma nic pilnego do roboty... ...i mógłbym tak wyliczać... Kiedy moja żona znajdzie pracę, w której będą ją szanować? W której będą się z nią liczyć? Jest dobra w tym co robi i jak do tej pory -- żaden pracodawca nie jest wart takiego pracownika.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
11 listopada 2001
|
|
|
21:56 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Piliśmy dziś przepyszne cappuccino (z nadzwyczaj smakowitą pianką). Odkryliśmy je (dzięki koledze:)) w "Tribece" na ul. Karmelickiej.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
9 listopada 2001
|
|
|
10:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś pierwsza wypłata w nowej firmie. Czy pamiętacie co kupiliście sobie za pierwsze zarobione pieniądze? Ja kapelusz.
>Joanna, (komentarzy: 4)
|

|

|
8 listopada 2001
|
|
|
09:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mam dwie opcje do wyboru: mówić ciągle "tak, oczywiście", uśmiechać się do kogoś kto kłamie mi prosto w oczy, zaciskać zęby i dzięki temu utrzymać pracę, albo powiedzieć co o tym myślę i pożegnać się. Sztuka kompromisu czy przetrwania?
>Joanna, (komentarzy: 8)
|

|

|
6 listopada 2001
|
|
|
22:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny "sztywka"
No i dołączyliśmy do grona szczęśliwych posiadaczy stałego łącza...
>Piotr, (komentarzy: 4)
|

|

|
5 listopada 2001
|
|
|
14:27 
|
kat: dziennik nie-codzienny terroryzm
Jestem ciekawy, czy po spotkaniu prezydentów w Warszawie, na którym to spotkaniu mają być omawiane sposoby walki z terroryzmem, w Polsce nie pojawi się jakiś wąglik czy inne pieroństwo...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
2 listopada 2001
|
|
|
20:29 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Muszę powiedzieć, że bawi mnie bardzo nieporadność TV w dniu dzisiejszym. Wczoraj wszystkie stacje "trąbiły", że 1 listopada -- Dzień Wszystkich Świętych odwiedza się groby najbliższych. Dziś mówią, że jest Dzień Zaduszny i ... też odwiedza się groby najbliższych (co jest akurat faktem) tylko jest to powiedziane innymi słowami bo jakoś tak głupio brzmiałoby tak samo jak wczoraj. Ludzie nie bardzo rozumieją sens tych świąt, szczególnie tego, że wczorajszy dzień jest w zasadzie świętem radosnym (już widzę zdziwienie i zgorszenie dewotek). Takie wspólne imieniny wszystkich świętych ("Wszyscy święci balują w niebie..."). Nikt nie mówi o modlitwie za zmarłych, najwyżej o zadumie..., oba dni są zmienione w święta odwiedzania grobów i kwestowania (w ogóle słusznego oczywiście). A jeśli to ja się jednak mylę to proszę mnie poprawić.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
10:38 
|
kat: dziennik nie-codzienny mama...
Ile to już lat jej nie ma? 9? Tak, 9 lat. Bardzo cierpiała przed śmiercią. Pewnego popołudnia tak bardzo cierpiała, że modląc się powiedziałem: "Boże -- wóz albo przewóz". No i przewóz.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
30 października 2001
|
|
|
00:45 
|
kat: dziennik nie-codzienny oblewanie
W sobotę oblewaliśmy moją obronę mgr. Gdzie? Oczywiście w naszej ulubionej włoskiej restauracji -- Corleone. Pyszna sałatka mozarelli z pomidorami, wspaniała sałatka bobu z pomidorami na grzankach, a na główne danie makaron z kurkami w sosie borowikowym oraz królik z kokardkami w sosie. Mniam. I jak zawsze tradycyjna, sycylijska muzyka w tle.
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
28 października 2001
|
|
|
22:09 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Kolejny tydzień wstawania o 5 rano..., a właściwie w nocy. Ranna zmiana ma ten minus, że wszyscy biegają koło nas i chcą, żeby teraz robić dla nich. Zasłaniamy się dyrektorem. Po południu (czyli wieczorem) jest spokojniej, ale wracanie o 21 lub 22 w nocy nie należy do przyjemności w Krakowie. Za to praca twórcza jest owocniejsza :) Nie można mieć wszystkiego...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
24 października 2001
|
|
|
20:57 
|
kat: dziennik nie-codzienny
To gratuluję decyzji, Cyprysie. Czyżby rzeczywiście napełnianie kardridży to, jak mówisz, "g..."? No... jeśli ktoś ma kupe kasy, żeby raz w miesiącu kupować kardridż za 150zł, to rzeczywiście -- po co napełniać zużyte. Ale jeśli ktoś nie ma owych 150 zł, to jedynym wyjściem jest kupowanie 6x tańszych napełniaczy, które są równie dobre.
>Piotr, (komentarzy: 2)
|
12:25 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wg nazewnictwa -- żona doktora, to 'doktorowa' -- to żona magistra, to... magistrala. he he.
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
22 października 2001
|
|
|
14:55 
|
kat: dziennik nie-codzienny "od możliwości do rzeczywistości"
Taki oto napis przeczytałem na kapslu od napoju Tymbarka... zaraz po tym jak cały szczęśliwy, nie mogący ochłonąć po wyjściu z sali obron, udałem się do wydziałowego baru. Tak. Od dziś jestem mgr inż. Piotr Bukalski. Wreszcie.
>Piotr, (komentarzy: 7)
|

|

|
18 października 2001
|
|
|
14:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny sierściuch
Od wczoraj jest u nas Sierściuch. Takie skrzyżowanie myszy z pieskiem preriowym. Szynszyl. Bardzo piękne zwierzątko, niesamowicie czyste, wesołe... Mamy go na razie na próbe. Musimy sprawdzić, czy Asia ma tolerancje na szynszyla. Jak się pojawi katar, to znaczy, że Asia ma alergię na sierść zwierzątka i Sierściuch będzie musiał wrócić do hodowli...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
16 października 2001
|
|
|
14:20 
|
kat: dziennik nie-codzienny ojcostwo
Wczoraj urodziło się dziecko koledze z pracy. Chłopczyk. Kolega spędził w pracy ustawowe 8h. dobrowolnie, a dziś od rana jest w pracy. Jak gdyby nic się stało, nic nie zmieniło. Może kolega jest przyzwyczajony, bo to już trzecie dziecko. Bez komentarza (ale Was zapraszam do komentowania).
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
15 października 2001
|
|
|
12:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny samotna śmierć
Wczoraj się dowiedziałem o śmierci mojej cioci, którą bardzo lubiłem. Nie była zamężna, miała ok.80 lat. Żyła samotnie. Nawet nie wiadomo dokładnie kiedy umarła. Osoba, która ją odwiedzała co niedzielę, znalazła ją wczoraj w mieszkaniu...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|
11:27 
|
kat: dziennik nie-codzienny
"Zaramkowaliśmy" już prawie wszystkie (tzn. ok. 550) slajdów z tegorocznej wyprawy do Włoch. Nieskromnie powiem, że jesteśmy zadowoleni z efektów, są naprawdę piękne. Toskania jest chyba najpiękniejszym regionem Włoch, najciekawsze za to dla nas było południe kraju. Podziwiać będzie można jak się uporamy ze skanowaniem, a to chyba potrwa...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
12 października 2001
|
|
|
16:08 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zastanawiałam się kiedyś, jak wyglądają w praktyce takie hasła w autobusach: "Czujesz się zagrożony -- powiadom kierowcę". Dziś miałam okazję zobaczyć. W autobusie którym jechałam dziewczynie skradziono portfel, ktoś stojący obok widział kto to zrobił i powiedział właścicielce. Ona narobiła szumu, pasażerowie zażądali od kierowcy, żeby powiadomił policję, bo mają złodzieja. Ponieważ byliśmy niedaleko posterunku autobus zmienił nieco trasę i bardzo nieletni kieszonkowiec został oddany w "ręce policji". Pasażerowie solidarnie i bez szemrania poświęcili około pół godziny cennego czasu. W krakowskich autobusach pospiesznych kradzieże portfeli to już chyba codzienność. Gdybym się kiedyś od razu zareagowała, też miałabym szansę odzyskać pieniądze...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
11 października 2001
|
|
|
15:59 
|
kat: dziennik nie-codzienny umarły, a robi dziecko...
Wczoraj był ciekawy "Czas na kontrowersyjny dokument" w TVP1 -- pobieranie spermy od zmarłych mężczyzn. Pewna matka, nie mogąc pogodzić się z tragiczną śmiercią swojego syna, kazała pobrać od niego spermę i szuka kobiety, która chciałaby urodzić jej wnuczka (lub wnuczkę). Jajeczko ofiarowała się dać dzieczyna, która najdłużej "chodziła" z synem owej kobiety. Jakieś wariactwo. Zamiast leczyć tę kobietę, skierować ją do psychologa, pomóc jej pogodzić się ze śmiercią syna, pozwala się na takie rzeczy.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
10 października 2001
|
|
|
23:08 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Już prawie się wyspaliśmy.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
9 października 2001
|
|
|
00:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wróciliśmy! Cali i zdrowi. Jeszcze rano byliśmy w Wenecji, więc jak się wyśpimy to jutro coś więcej napiszemy. A na razie tylko tyle, że było super :)))
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
22 września 2001
|
|
|
03:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
3:17. Za 13 minut jedziemy. Pozdrawiamy wszystkich! Do usłyszenia! Zapraszamy na bloga po 10 paździerika 2001.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
21 września 2001
|
|
|
20:28 
|
kat: dziennik nie-codzienny wyjazd tuż tuż...
Dziś nic rano nie pisałem na blogu, bo... wirus (nim2) mi zeżarł komputer. System nie chciał startować. Kolega z tzw. "supportu" agencyjnego weźmie się w weekend za ponowne instalowanie systemu.
A my... za kilka godzin jedziemy. Właśnie się pakujemy. Niedawno wróciliśmy z długich zakupów -- musieliśmy torbę podróżną kupić, wymienić złotówki na liry, ubezpieczyć się...
WRESZCIE URLOP, zasłużony odpoczynek. Szczególnie po nieprzespanych ostatnich 4 nocach, kiedy to robiłem stronę dla firmy Henwal.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
20 września 2001
|
|
|
14:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj był u nas agent. Ubezpieczeniowy. Podpisaliśmy umowę. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny poprawka
Poprawiam się: Mozilli rzeczywiście nie zainfekował, ale poza nią wszystko jest zainfekowane. Moja radość trwała krótko. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:39 
|
kat: dziennik nie-codzienny wirus
Hehe. Cała sieć w firmie zainfekowana wirusem. Komputery szaleją -- nie groźny, ale upierdliwy... A ja mam Mozille i.... nic, żaden wirus się jej nie ima... :) Pierwsza sytuacja, w której chwalę Mozillę :).
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
19 września 2001
|
|
|
10:33 
|
kat: dziennik nie-codzienny Siemens Gigaset 3010
Wczoraj nabyliśmy telefonik bezprzewodowy Siemens Gigaset 3010. Niezłe cacko. Najlepsze na rynku apartaty telefoniczne. Wreszcie nie trzeba będzie biegać do drugiego pokoju, żeby odebrać telefon, jak ktoś dzwoni. Szczególnie uciążliwe to było, jak oglądało się jakiś ciekawy film :).
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
18 września 2001
|
|
|
12:31 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nie przypuszczałem kiedyś, że będę się różnił z moim bratem w tak kluczowych i podstawowych sprawach...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
17 września 2001
|
|
|
13:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Odliczania ciąg dalszy: 4 dni do wyprawy. Ciekawe jak będzie na granicach, ponoć wszystkie bagaże wybebeszają...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
13:40 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Znów przyjaciel chciał wpisać komentarz do bloga, a automat go nie zapisał w blogu -- potwierdzenie przyszło mailem, a komentarza nie ma... :( Krzychu! Spróbuj ponownie!
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
16 września 2001
|
|
|
23:33 
|
kat: dziennik nie-codzienny fortuna kołem się toczy
Mam niesamowite szczęście trafiać do firm, którymi rządzą kobiety, które nie powinny pracować z ludźmi. Jeśli doliczyć do tego wykorzystywanie i oszukiwanie, to można zwątpić. Na szczęście znalazłam nową pracę, gdzie szefuje mężczyzna, zaczynam zaraz po powrocie. Nie wierzyłam, że się tam dostanę, a jednak.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
23:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Koniec kilkutygodniowej nerwówki. Jak zwykle po takim rozluźnieniu muszę to odchorować. Dopadło mnie przeziębienie, więc siedzę pod kocykiem i jestem jeszcze bardziej pociągająca niż zwykle. :)
>Joanna, (komentarzy: 2)
|
00:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czy ktoś się orientuje jak wygląda sytuacja na granicach? Czy są korki, szczegółowe kontrole itp. itd.?
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
14 września 2001
|
|
|
16:32 
|
kat: dziennik nie-codzienny finał spotkania z recenzentem
"Nie ma niestety wniosków, dlatego moja propozycja oceny, to tylko 5.0" Hehe, ale wnioski oczywiście dopiszę, więc... :)
>Piotr, (komentarzy: 3)
|
11:32 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No to ładnie. Nowa łata niByLoga spowodowała wykasowanie starych komentarzy. Pięknie.
>Piotr, (komentarzy: 3)
|
10:00 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Odliczania ciąg dalszy: 7 dni do wyjazdu.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
11 września 2001
|
|
|
16:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zdjęcia z tragedii. Dwa samoloty pasażerskie (Boenig 767) z ludźmi na pokładzie porwano i skierowano na Twin Towers -- dwa bliźniacze budynki.
>Piotr, (komentarzy: 3)
|
16:04 
|
kat: dziennik nie-codzienny ZAMACH
World Trade Centre w New York City płonie. Samoloty zamachowców podobno rozbiły się o dwa największe budynki. Jeden z nich właśnie się zawalił. 110-piętrowy budynek zawalił się na ludzi. Pentagon płonie.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
11:34 
|
kat: dziennik nie-codzienny odliczanie
Już chyba powinniśmy odliczać dni do Wielkiej Wyprawy dookoła "Buta". A więc licznik ruszył: 11.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
00:26 
|
kat: dziennik nie-codzienny
2 tygodnie temu lekarz powiedział -- operacja. A tu dziś -- już nie potrzebna. Uzdrowienie bez leczenia, to się nazywa cud, prawda? Moja radość (nasza) i ulga nie zna granic. :))))))))))))))))
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
10 września 2001
|
|
|
12:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Niedługo będziemy na grobie tego świętego człowieka. Będziemy tamtędy przejeżdżać.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
8 września 2001
|
|
|
23:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mamy taką życiową huśtawkę, jak chyba nigdy dotąd. Spotykają nas rzeczy bardzo złe i bardzo dobre. Zupełnie skrajnie. Ostatnia może być tak dobra (bo to jeszcze nie jest pewne), że aż boję się cieszyć. Ale to dobrze chyba, że jest tak raz na wozie, raz pod wozem. Zachowujemy jakąś równowagę. A czasami wolałabym jednak mieć takie zwyczajne, spokojne życie. Co nie znaczy nudne. Czy ja w ogóle wiem czego chcę... I co to znaczy "spokojne życie"?
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
23:06 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Marek -- ostoja mistrzejowickiej oazy, dziś się ożenił. Duże wydarzenie. :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
7 września 2001
|
|
|
22:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ostatnio żyjemy tak szybko i intensywnie, że ja już nie nadążam, tyle się dzieje. Ale dziś miałam 1 godzinkę wolną w ciągu dnia i przeszłam się po okolicach Rynku Gł. Wnioski -- warto zobaczyć Festiwal Muzyki Tradycyjnej (tylko w ten weekend), a poza tym -- widziałam zabawną scenkę: Rodzice z Maluchem (ok. 3-letnim) w wózku, Maluch pokazując do góry woła: "Żaby?!", mama ze stoickim spokojem: "Nie synku, ptaszki..."
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
15:39 
|
kat: dziennik nie-codzienny żegnaj Gienia, świat się zmienia...
Tak, tak... Przymierzamy się do zakupu nowej komórki. Bo tak -- do tej pory mieliśmy taką, z której dzwoniliśmy raz na rok, po jednym dniu się rozładowywała i w ogóle... Ale PlusGsm ma całkiem ciekawe taryfy -- np. -- więc chyba się zdecydujemy... A do tego ta promocja "601 minut za darmo"... Wygląda obiecująco....
Kto nas zna na codzień, to wie, że w naszym przypadku to duża zmiania -- do tej pory my i komórka to... było nie do pogodzenia. :))
>Piotr, (komentarzy: 3)
|
13:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny nie taki recenzent straszny, jak go malują...
"Aha... to tak pan oznaczył pochodną, aaaa..." I po tych słowach okazało się, że wszystko jest dobrze, że praca bardzo mu się podoba. Ale "jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy" -- nie chciałem się bronić w najbliższy poniedziałek, tylko później. A że prof. chciał w ostatni tydzień września, a nas wtedy nie ma (jak wszem i wobec wiadomo), to obronę przesunąłem na paździenik. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:21 
|
kat: dziennik nie-codzienny
"Nie mogę panu pozytywnej oceny wystawić. Jest dużo błedów, już na początku". Na 12.00 do recenzenta.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
6 września 2001
|
|
|
12:28 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Praca u recenzenta. Jutro rano mam zadzwonić, czy są poprawki. Na pewno będą.
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
5 września 2001
|
|
|
03:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny nocne myśli
Chciałbym się nie denerwować, nie bać. Spokojnie jutro (tzn. dzisiaj) pójść do recenzenta, za tydzień bez nerwów pójść na obronę. Spokojnie. Bez strachu. Przejść kolejną "bramę" na luzach... Niestety nie będzie spokoju... Niektórzy mają łatwiej, bo się nie przejmują. Może to dla nich nic wielkiego, ani szczególnego taki egzamin. Dla mnie natomiast, to kolejne wyzwanie. Obym tylko podołał, bo już nie mogę...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
3 września 2001
|
|
|
15:25 
|
kat: dziennik nie-codzienny komenatarze...
Nie wiem co jest z tymi komentarzami. Z niektórymi dzieje się coś dziwnego, bo otrzymuje potwierdzenie, że ktoś coś skomentował, ale ten komentarz nie zostaje zapamiętany w niBylogu... :((
>Piotr, (komentarzy: 3)
|
14:14 
|
kat: dziennik nie-codzienny uznanie...
Nie ma to jak uznanie szefa dla pracownika, który siedział w piątek w nocy, zrobił projekt, który spodobał się klientowi. A szef ani słowa...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
1 września 2001
|
|
|
13:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny Yandex
Nie zgodze się z Asenem -- Yandex jest kiepski. Nie dość, że po wpisaniu hasła "hiszpania" w ogóle nie znalazł www.hiszpania-online.com, to również po wpisaniu "hiszpania-online" nie znalazł naszej hiszpanii, ale tylko linki do niej na innych stronach. A gdy chciałem wyszukać, na jakich stronach jest link do naszej hiszpanii, to wyskoczył "error server". Jestem zniechęcony. Dodam, że w Onecie i WP hiszpania-online wyskakuje na pierwszej stronie po wpisaniu hasła "hiszpania".
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
31 sierpnia 2001
|
|
|
12:29 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No to weekend z głowy. A miałem dokończyć pracę magisterską. Ale jak trzeba to trzeba...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|
11:14 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jeśli ktoś został kapłanem tylko dlatego, że nie znalazł swojej "połówki", to kiepściutko...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|
02:07 
|
kat: dziennik nie-codzienny
The last time I cried, I was sitting home And it was deep in the night, Staring at the shadows and the flickering lights, (...) Eli Eli Lama, Oh Lord, you have forsaken me, Eli Eli Lama, Oh why, have you forsaken me?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
30 sierpnia 2001
|
|
|
13:14 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Może wreszcie skończyć mówić "Panie, (...) powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja" tylko... zaprosić Go... żeby z bliska, a nie na odległość uzdrowił...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
29 sierpnia 2001
|
|
|
09:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ale się dyskusja wywiązała na temat pracy, pracodawcy i młodych kobiet w ciąży... :) Zapraszam do wypowiedzi na w/w temat. :) A z innej beczki -- kilka dni przed 1. września i już pojawiły się korki na ul. Brodowicza do r. Mogilskiego. Koszmar. Całe wakacje był spokój, można było normalnie, szybo dojechać do ronda, a teraz trzeba będzie wyjeżdżac dużo wcześniej, żeby postać 15 min w korku i nie spóźnić się do pracy. Ehh..
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
28 sierpnia 2001
|
|
|
15:51 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Najgorsza jest bezsilność...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
27 sierpnia 2001
|
|
|
10:55 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Trzymaj się Kochanie! Mam nadzieję, że idzie Ci dobrze. :)
>Piotr, (komentarzy: 1)
|
10:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny techno...
"Parkiecik i taniec". Jaki taniec może być przy techno? Jak to "coś" można nazwać tańcem?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
00:20 
|
kat: dziennik nie-codzienny Mam pracę
Jutro pierwszy dzień w nowej pracy. Po doświadczeniach z poprzednim pracodawcą trochę boję się cieszyć. Ale i tak się cieszę, to pierwsza firma od kilku miesięcy, dla której nie było najważniejsze, że jestem młodą mężatką... To naprawdę przygnębiające, szczególnie gdy znam swoją wartość, przegrywać z kimś bez doświadczenia z racji swojej płci i stanu cywilnego. To powinno być karalne. Od czego są te feministki w Sejmie?
>Joanna, (komentarzy: 21)
|

|

|
23 sierpnia 2001
|
|
|
11:48 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Z moich snów możnaby czasem kręcić filmy. Dzisiaj śniło mi się, że żyłam w czasach rycerskich i walczyłam mieczem z inną kobietą...
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
21 sierpnia 2001
|
|
|
16:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Do końca tego tygodnia na Rynku w Krakowie są Targi Sztuki Ludowej. Polecam nie tylko turystom.
>Joanna, (komentarzy: 1)
|
13:03 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Myślałam, że Joanna to nie tak częste imię jak np. Katarzyna. Zebrało się nas w jednym pokoju trzy (same Aśki) i już na samo hasło "Asiu" jest wesoło... :) Właśnie odwaliłyśmy kawał dobrej roboty (tym bardziej, że dogadać się z Chińczykiem to lekki problem...), walcząc z czasem, drukarką i kaligrafią zleceniodawcy, iście doktorską... :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
19 sierpnia 2001
|
|
|
22:28 
|
kat: dziennik nie-codzienny Cena przyjaźni
Przyjaźń, czy pieniądze przyjaciół? Marek wybrał to drugie. Postanowił, że jednak nie odda nam 300 zł... Po 2 miesiącach proszenia (i pół roku czekania) o zwrot długu, bawienia się w kotka i myszkę ("już idę do banku") mam dosyć, straciłam wiarę w człowieka, skradziono mi ją. Czy przyjaźń można wycenić? Może poprosić Marka o rachunek? Oboje czujemy się oszukani, czy przez te trzy lata śmiano nam się za plecami? Jeśli ktoś się martwił o bryndzę, dlaczego milczy, może coś mu się stało... Nic mu nie jest, ma się dobrze, tylko zmienia design i nick, bo chyba brakuje mu odwagi, w końcu w internecie każdy może być anonimowy...
>Joanna, (komentarzy: 3)
|

|

|
18 sierpnia 2001
|
|
|
00:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Niewiele przesadzę, jeśli powiem, że w krakowskiej poligrafii wszyscy się znają. Gdzie człowiek nie zajrzy, tam jakaś znajoma twarz :) Z innej beczki -- na Rynku w Krakowie można ostatnio zobaczyć, a właściwie usłyszeć pana, któy gra dwoma patykami na koszu od śmieci. Ot, taka perkusja, na tyle jednak ciekawa, że gromadzi tłumy większe niż Indianie i tp. grajkowie.
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
17 sierpnia 2001
|
|
|
09:20 
|
kat: dziennik nie-codzienny
smutno. bardzo smutno.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
14 sierpnia 2001
|
|
|
10:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny od czasu do czasu
A obsada? Sami najlepsi... Englert, Janda, Machulski. Englert grał rewelacyjnie postać J.S. Goodman'a -- "prawej ręki" Richarda (Machulski), który zajmował się mordowaniem żon swego przełożonego. Wszystko zaczyna się, gdy do starego schorowanego Richarda, cierpiącego na astmę, przychodzi prostytutka "Siła dominująca" czyli sado-maso.... :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:51 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oglądaliśmy wczoraj rewelacyjny teatr tv. Sztuka pt. "Od czasu do czasu". Od dłuższego czasu teatr tv jest naprawdę świetny.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
13 sierpnia 2001
|
|
|
09:58 
|
kat: dziennik nie-codzienny bilans
Spotkanie. Niby zwyczajne, ale dało mi trochę do myślenia. Nie będzie już jak dawniej, ale będzie dobrze. Będzie po prostu inaczej, co nie znaczy źle. Więc niby nie odzyskałem przyjaciela, ale odzyskałem dobrą znajomość. Jest z czego się cieszyć. A żeby bilans wyszedł na zero, to miesiąc lub dwa temu straciłem innego przyjaciela, co do którego zawsze miałem wątpliwości, czy nim jest. I okazało si, że nie jest.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
00:34 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Święte słowa.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
10 sierpnia 2001
|
|
|
23:26 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Stary znajomy z Rzeszowa (kiedyś mieszkał w Krakowie) wpadł do nas dziś wieczorkiem. Dobrze pogadać z dawno nie widzianym człowiekiem. :)
>Joanna, (komentarzy: 2)
|

|

|
9 sierpnia 2001
|
|
|
13:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny kolejny świetny pomysł chlipka...
codobrego.com
>Piotr, (komentarzy: 3)
|

|

|
8 sierpnia 2001
|
|
|
11:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny plany...
Wczoraj robiliśmy pierwsze przymiarki przy ustalaniu trasy wakacyjnej wyprawy. Może to mało wakacyjna wyprawa bo we wrześniu... ale co tam :). Od Krakowa do Palermo. 2500 km w jedną stronę. 2 tygodnie to mało, żeby po drodze zobaczyć wszystko co się chce. Myślę, że trzeba będzie z niektórych punktów programu zrezygnować, bo po prostu nie starczy czasu. Ale napewno zobaczymy dolomity, Veronę, Pizę, Rzym, Asyż... i wiele wiele innych miejscowości po drodze. W Pizie koniecznie trzeba odwiedzić muzeum Leonarda da Vinci, zobaczyć jego prototypy samolotu, roweru... Wiecie, że jego rower jest konstrukcyjnie bardzo podobny do naszych "nowożytnych" rowerów? No i Krzywa Wieża w Pizie :). Aha -- a na Sycylii Etna -- oby "wytrzymała" z lawą i erupcją do września :). Eehhh.... co to będzie za wyprawa... a ile zdjęć "natrzaskamy". Pewnie potem nie zmieści się wszystko na serverze, jak będziemy chcieli opisać wyprawę.
>Piotr, (komentarzy: 4)
|

|

|
6 sierpnia 2001
|
|
|
12:28 
|
kat: dziennik nie-codzienny roczek.
Już roczek minął od WIELKIEGO ślubu w bazylice Franciszkanów w Krakowie, zakończonego weselichem w restauracji na Plantach Krakowskich. Jeśli ktoś jeszcze nie widział naszych zdjęć ze ślubu, to zapraszam. Asia jest wspaniałą żoną. :)
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
5 sierpnia 2001
|
|
|
12:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś jest I rocznica naszego ślubu. Świętujemy! :))) Jak ten czas leci...
>Joanna i Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
3 sierpnia 2001
|
|
|
09:31 
|
kat: dziennik nie-codzienny niechlujstwo...
Autobus, stoi dziewczyna przy oknie... krótka spódniczka, buty -- sandałki na wysokim obcasie. Paznokcie -- jeden z odchodzącym lakierem, na innych -- 5% powierzchni panokcia zakryta, obłazi. Patrzę na stopy -- u nóg podobnie -- jaskrawo-niebieski odchodzący lakier, a w zasadzie jego marne resztki. Bez komentarza. Albo jeden mały komentarz -- jeśli byłoby mnie stać na lakier do paznokci to i na zmywacz również...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
1 sierpnia 2001
|
|
|
22:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mądrości przysłów (powiedzeń) cd. -- Nieszczęścia chodzą parami...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
11:34 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Przedziwne, jak szybko można wszystko stracić. Plany, nadzieję...
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
31 lipca 2001
|
|
|
16:36 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zostalibyśmy bez środków do życia, więc może jednak nie... Bądź dobrej myśli.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
13:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny ....
Być może zostanę zwolniony. Cholera.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
27 lipca 2001
|
|
|
12:43 
|
kat: dziennik nie-codzienny o feminizmie
Rzeczywiście nie chodzi o to, jak pisze atena, żeby kobieta była "praczką, prasowaczką, zaopatrzeniówką, kucharką i pielęgniarką" przez domniemanie. Nie. Oczywiście nie. I jeśli feminizm jako ruch ma na celu właśnie uświadomienie tego ludziom, to bardzo dobrze. Niestety niektóre (wszystkie?) feministki idą dalej -- chcą za wszelką cenę pokazać całemu światu, że są takie same jak mężczyźni i w zasadzie nie ma różnicy płci. Urlop macierzyński? A czemu tylko kobieta? Co -- mężczyzna nie potrafi wychowywać dzieci? I co się dzieje? Ojciec idzie na urlop macierzyński, kobieta zostaje w pracy... a cycucha to kto da? Facet? A co do zaszufladkowania żony jako "kury domowej"... Moim zdaniem niepotrzebny jest tutaj feminizm. To przecież dwoje ludzi pobiera się i -- ponoć -- kocha się. Więc jak w miłości możliwe jest "skazanie" kobiety na status "kury domowej"? Jeśli dwoje ludzi się kocha, to obowiązki rozdzielają pomiędzy siebie, jeśli oboje pracują, to w domu oboje muszą sprzątać, zmywać, prać, gotować... itd. itp. Oto jak feminizm definiuje encyklopedia.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|
12:00 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dobrze, że mieszkamy na górce...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
26 lipca 2001
|
|
|
13:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Tak wygląda jeden z największych mostów w Krakowie, najbardziej uczęszczany -- most Dębnicki:
 
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
11:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny powódź...
Kolega mieszka niedaleko wałów Wisły. Przewiózł żonę z 2-miesięczną córeczką w bezpieczne miejsce, do rodziny. Wisła w każdej chwili może wylać, brakuje jej 2 metrów...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
24 lipca 2001
|
|
|
15:17 
|
kat: dziennik nie-codzienny Kocham Jutro
Najnowsza -- z ubiegłego roku -- płyta Michała Bajora. Jest inna niż dotychczasowe. To chyba za sprawą Wojciecha Młynarskiego, któremu Michał Bajor dedykuje płytę. Znaczną część piosenek na Kocham Jutro napisał własnie W. Młynarski, muzykę komponował A.Korcz i P.Rubik. Do tego głos Bajora... i skrzypce... Muzyka świetna, słowa niebanalne. Po prostu wspaniała płyta. Kupiłem ją w "ciemno" w sklepie internetowym i nie zawiodłem się :) Już czwarta płyta Michała Bajora w naszej domowej płykotece.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|
10:51 
|
kat: dziennik nie-codzienny nowe zdjęcia
... mojej żony -- kategoria "kwiaty" i "przyroda-inne". Zapraszam. Prawda, że ma talent?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
20 lipca 2001
|
|
|
15:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny -9 kg
Udało się. Znów jestem szczupły (podobno). 2 miesiące temu zdobyłem się na odwiedziny w Poradni Otyłości. Cieszę się, że się "odważyłem". Warto było -- poprawiło mi się samopoczucie, lepiej się czuję. Najważniejsze, że bardziej podobam się żonie :). Trudna jest zmiana trybu życia, swoich przyzwyczajeń, szczególnie kulinarnych. Na swoje nieszczęście -- przy skłonności do tycia, jedną z moich ulubionych czynności dnia codziennego jest właśnie... jedzenie... Teraz trzeba więc "tylko" nie zmarnować tego, co udało mi dokonać. Oby mi się udało.
>Piotr, (komentarzy: 1)
|
09:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nie wiedziałem, że nasza stara łazienka może taaaak wyglądać. Tak odmieniona... Wreszcie. Uczucie ulgi, że już po wszystkim, że już koniec remontu... Zostało jeszcze tylko kilka "doróbek", ale to dopiero w przyszłym tygodniu. Teraz tylko sprzątać, sprzątać i jeszcze raz sprzątać. Na razie moja kochana żona została sam na sam z porządkami...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
17 lipca 2001
|
|
|
11:25 
|
kat: dziennik nie-codzienny pralka...
Amica podbija rynek. Tak bardzo poszli z technologią do przodu, że innym producentom spadła sprzedaż. O Whirpoolu sprzedawca mówi "pomyłka", Boscha nie warto, bo nadpłaca się za markę... A polska Amica? "Bebechy" boschowskie, a więc jest solidna i niezawodna, a jednocześnie nie dopłaca się do nazwy firmy.
Czy to reklama? Nie... po prostu jesteśmy "na kupnie" pralki. Stara -- "Automat Predom", która ma już prawie tyle lat co ja, idzie na śmietnik... A z wszystkich ofert na rynku najlepiej wypada wlaśnie nasza polska Amica... Będzie do kompletu -- lodówka Amica, kuchenka Amica... :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
12 lipca 2001
|
|
|
22:38 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zachciało się nam dłuższej wanny, ale nie przewidzieliśmy, że ściany nie są elastyczne :))) No i mamy okienko do pokoju :))) Do załatania. Urządzanie łazienki pochłania mnie w dużym procencie...
>Joanna, (komentarzy: 1)
|

|

|
11 lipca 2001
|
|
|
14:45 
|
kat: dziennik nie-codzienny remont....
Zarosłem strasznie. :) Obiecałem sobie, że ogolę się dopiero po zakończeniu remontu łazienki. Ale chyba nie wytrzymam... :)
Czy broda dodaje męskości? Czy wręcz przeciwnie -- mężczyzna ogolony, gładki jak przysłowiowa pupcia niemowlęcia -- jest bardziej seksowny? Ciekawe co na ten temat myśla kobiety...
>Piotr, (komentarzy: 5)
|
14:33 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Trudno. Chcesz udawać dalej, że nie wiesz, to udawaj. Jakbyś kiedyś zechciał zmienić zdanie, a może i zachowanie... -- daj znać.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
10 lipca 2001
|
|
|
00:00 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Niby nic się nie zmieniło, niby wszystko w porządku. Niby wszystko jest O.K., niby można normalnie rozmawiać. Niby... Bo tak naprawdę czuje się niechęć, ignorancję, brak zainteresowania. Wiesz, że to o Tobie?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
8 lipca 2001
|
|
|
22:40 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nasze mieszkanko wygląda jak po przejściu huraganu, a jutro będzie jak po tajfunie... Wszystko po to, żeby za tydzień mieć piękną, zupełnie nową łazienkę :) A poza tym -- ostatnio przeczytałam "Dar i Tajemnica" Jana Pawła II, wszystkim polecam. Skutkuje jeszcze głębszym szacunkiem dla tego Człowieka i tym, co samemu można z niej wynieść dla siebie.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
6 lipca 2001
|
|
|
11:29 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No a gdyby nie mój kochany mąż, to by ich tu nie było :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
01:48 
|
kat: dziennik nie-codzienny nowe zdjęcia
Zapraszamy do obejrzenia najnowszych zdjęć jakie się pojawiły w naszej galerii. Większość nowości, to zdjęcia mojej kochanej żony -- zdjęcia rewelacyjne. Nowości należy szukać w kategoriach: widoki, kwiaty, dzieci, architektura, inne. Chciałbym również zapowiedzieć, że w najbliższym czasie pojawią się nowe zdjęcia -- szczególnie dużo będzie kwiatów -- zdjęcia również mojej Asi. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
5 lipca 2001
|
|
|
15:44 
|
kat: dziennik nie-codzienny
"Prosze jeszcze dziś zarejestrować pracę w dziekanacie, to za dwa tygodnie będzie obrona". ... A ja jeszcze nie mam dużej części pracy...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
4 lipca 2001
|
|
|
11:30 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nawiązując do wypowiedzi Woocasha -- bo to trudno określić, "czy mój blog jest dobry". Tu trzeba samooceny. I choćbyśmy byli jak najbardziej krytyczni wobec siebie, to i tak ostateczne zdanie mają... czytelnicy. To oni -- internauci -- decydują czy blog jest wart czytania czy też jest dno kompletne. Bo albo nikt tego nie czyta, albo wręcz przeciwnie -- statystyki "uginają się". Sam się zastanawiam, czy nasz blog jest dobry...?
>Piotr, (komentarzy: 2)
|
00:32 
|
kat: dziennik nie-codzienny ikonka w "ulubionych"
Teraz, gdy dodacie naszą stronę do "ulubionych", to pojawi się w menu "ulubione" ikonka... :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
3 lipca 2001
|
|
|
10:39 
|
kat: dziennik nie-codzienny praca mgr
Wczoraj chciałem złożyć pracę magisterską w Dziekanacie Robotyki. Niestety nie złożyłem. Powód? Jeszcze tyle spraw trzeba załatwić, żeby oddać pracę, że aż się za głowę złapałem. Po pierwsze trzeba zapłacić za swoją pracę. Dobre, co? Trzeba zapłacić 58,00 zł, a jeśli mam w kilku językach, to więcej trzeba dać. Po drugie -- nie miałem zdjęć (to akurat oczywiste, więc nie komentuję). Ale oto nowość -- wraz z pracą trzba oddać swoją pracę magisterską na płytce CD!!! Tak tak, to pewnie wszystko po to, aby panowie profesorowie i doktorzy, albo i doktoranci mogli spokonie korzystać z czyjejś pracy kopiując -- po najmniejszej linii oporu -- tekst i wklejając do swoich prac i książek... Jakież będzie ich zdziwienie, gdy zobaczą, że swojej pracy nie napisałem w Wordzie tak jak wszyscy zwykli to robić, ale w Adobe Page Maker... A on nie jes tak popularny jak MS Word i trzeba posiadać ten program, żeby "wyciągnąć" z niego teksty. Po czwarte -- trzeba wypełnić specjalny druk "Opis Płytki Zawierającej Pracę Dyplomową". Więc jak to wszystko będę wreszcie miał, to będę mógł oddać pracę dyplomową...
>Piotr, (komentarzy: 3)
|

|

|
2 lipca 2001
|
|
|
15:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny można komentować...
za co b a r d z o dziękuję Markowi!
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
15:41 
|
kat: dziennik nie-codzienny
O tak, dzieciaki -- Florcia i Bartuś były niesamowite. Ja przy okazji dowiedziałam się, że człowiek, który doprowadził do mojego zwolnienia z pracy, też dostał wypowiedzenie. Przysłowia są mądrością narodu, bo "kto pod kim dołki kopie..."
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
14:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ale ponoć uśmiech dziecka wynagradza wszystko... całe niedospanie, trud i nerwy... :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
14:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny Dzieci...
Uwielbiam dzieci. W sobotę mieliśmy "namiastkę" -- spotkanie ze znajomymi -- dwie pary małżeńskie, dwójka dzieci, jedno 3 miesiące, drugie 6. Wspaniałe dzieci, takie żywe, radosne... Dają tyle radości... Oczywiście posiadanie dzieci wiąże się z odpowiedzialnością -- dzieci to nie tylko radość i piękne chwile. Dziecko znajomego miało kolki -- trzy miesiące płaczu, niespania po nocach, usypiania, noszenia na rękach... Po kilku miesiącach robi się wrak człowieka. Ale coś za coś. Chcąc mieć dzieci, trzeba się liczyć ze wszystkim.
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
29 czerwca 2001
|
|
|
12:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny Nowy blog...
Tak tak... Marek się naprawcował i oto owoc jego pracy -- nowiuteńki blog. Oczywiście w wyglądzie nie zmienił się, ale jest duużo lepszy w edycji :). Marek to programista pierwszej klasy! :) Niedługo wszyscy w Polsce będą używać niByLoga :).
>Piotr, (komentarzy: 3)
|
00:38 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ciekawy artykuł o blogach, blogowaniu i bloggerach. Polskich i nie tylko. Niektóre pochwalono, niektóre ośmieszono... O nas nic nie napisali -- widać nasz blog jest kiepski... :( i nikt go nie lubi...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
00:06 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Praca mgr ostro się pisze... Może i ja niedługo będę mógł napisać, tak jak Mimas. Tylko, że to "niedługo" może się przeciągnąć do października. Jak wrócimy z wielkich wojaży z południa Europy....
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
27 czerwca 2001
|
|
|
13:56 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś na Rynku Gł. o 18.00 bedzie śpiewał włoski chór dziecięcy "Piccolo Colo del Antoniano" (mam nadzieję, że nic nie pomyliłam). Frajda chyba nie tylko dla dzieci, bo np. dla fotografów też... :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
26 czerwca 2001
|
|
|
16:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Specjalnie na prośbę woocasha -- ankietę przesunąłem na podstronę. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
16:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jak mam poważnie traktować firmę, która jednego dnia daje ogłoszenie w gazecie i tego samego dnia zamyka listę chętnych do pracy (mimo, że nie dali żadnego terminu). Szkoda czasu.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
15:58 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Właśnie rozmawiałem z szefem na temat przesunięcia urlopu. :) Oczywiście nie ma problemu -- z sierpnia na wrzesień spokojnie da się przesunąć. Bo wtedy wszyscy są już w Agencji i jak mnie nie będzie to sobie poradzą :) Tak też myślałem, że się zgodzi. Możemy więc planować wyprawę na południe Europy. Szkoda, że to dopiero we wrześniu... :(
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
25 czerwca 2001
|
|
|
10:03 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Plany wakacyjne troszeczkę zmieniły się. Ale i tak zapowiada się cudowna wyprawa. Wyprawa, o jakiej marzyłem od bardzo dawna. Na razie toczą się wstępne ustalenia, a w niedługim czasie rozpoczną się "robocze" spotkania. Już nie mogę się doczekać wyjazdu.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
22 czerwca 2001
|
|
|
16:51 
|
kat: dziennik nie-codzienny
przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel, nie-przyjaciel, przyjaciel?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
14:59 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zapowiada się najpiękniejsza podróż naszego życia -- czy się uda, czy wszystko będzie OK i pojedziemy? -- oby, trzymajcie kciuki. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
14:57 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zazdroszczę Ci :) Też chciałbym mieć urlop. Przyplątała się choroba, a i tak chodzę do pracy.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:55 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj miałem chorobowe. O 10.00 rano "dryń, dryń" -- telefon -- dzwoni szef: "Gdzie żeś kurna zostawil te materiały? Mówilem ci, że jak idziesz na chorobowe, to masz wszystko przekazać komuś". Na szczęście wyjaśniło się, że jednak zostawiłem komu trzeba odpowiednie inormacje. Ale cóż -- dzień spieprzony, bo się (niepotrzebnie) denerwowałem, że szef jest na mnie wściekły. A wiadomo -- nie jest dobrze, jak szef jest na ciebie wściekły. A dziś z troską zapytał się: "No jak Piotrusiu, wyleczyłeś się choć trochę?". Na co ja: "Szczerze?" -- i zakaszlałem wypluwając płuca. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
21 czerwca 2001
|
|
|
12:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Pochorowaliśmy się.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
19 czerwca 2001
|
|
|
22:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś w radiu usłyszałam taką oto anegdotę -- Karol Wojtyła, gdy jeszcze wykładał na KUL-u, pewnego dnia spóźnił się na egzamin, który miał zresztą zrobić studentom-księżom. Po dłuższym czasie oczekiwania, gdy prof. Wojtyła wreszcie się pojawił, pod salą egzaminacyjną został już tylko jeden student, który akurat nigdy nie był na jego wykładach i uczył się tylko z notatek kolegów. "Ty też na egzamin?" -- spytał niewiele starszego Wojtyłę. "Tak, na egzamin." -- odpowiedział Wojtyła i spytał -- "A ty co, pierwszy raz u niego?" "Tak, podobno nudny facet i wymagający..." -- odpowiedział student. I tak sobie rozmawiali o egzaminie. W pewnym momencie Wojtyła poprosił go o indeks i wpisał mu czwórkę...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
14:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Polecam stronę z całą masą śmiesznych rzeczy -- HydePark!
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
12:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oto czym właśnie zajmuję się w pracy:
 
Fajne, nie?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
18 czerwca 2001
|
|
|
00:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Tak, tak Marek -- będzie z górki. Życie z dala od domu -- na "własną rękę" ma swoje plusy i minusy. Może tych minusów jest mniej... Tylko ciesz się, że masz dom, że masz gdzie "wrócić". Bo jak zabraknie rodziców, to dom rozpadnie się... Oby to nastąpiło jak najpóźniej....
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
15 czerwca 2001
|
|
|
23:33 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Niby wszystko jest w sklepach. Półki uginają się pod towarem. Jest cała masa artykułów, przeróżnej "maści". Ale tak naprawdę, jak idzie się do sklepu, żeby kupić konkretną rzecz, o dokładnych wymiarach jakie ci pasują, to okazuje się, że nie ma w ogóle wyboru. Bo albo jest jedna taka rzecz, albo nie ma wcale. A gdzie wybór? Gdzie możliwość wybrania rzeczy najlepszej, najbardziej optymalnej i dla ciebie przydatnej?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
01:14 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jestem zmęczony. Zamiast odpoczywać -- w końcu święto -- pracowałem cały dzień. Do samego wieczora. Ale przynajmniej mam trochę satysfakcji -- pracowałem nad ulepszeniem stron Hiszpanii-online.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
13 czerwca 2001
|
|
|
17:09 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wreszcie!!! Witamy na nowym serverze! Wszystko po staremu, ale mamy wreszcie swój własny server wirtualny. Cena przystępna w firmie kei.pl.
Natomiast firma directNic jak zwykle nie stanęła na wysokości zadania -- przekierowanie domeny trwało ponad 2 doby, a powinno najwyżej 1.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
11 czerwca 2001
|
|
|
10:43 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mieliśmy chwilkę czasu i wrzuciliśmy nowe zdjęcia do FotoMorgana -- nowości pojawiły się w kategoriach "widoki", "zwierzęta", "architektura", "przyroda", "inne". Poza tym -- kilka zdjęć w TropachMorgana -- dot. Asyżu we Włoszech. Zapraszamy.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
5 czerwca 2001
|
|
|
01:29 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A w ogóle to dziś (tzn. wczoraj) stałam się szczęśliwą posiadaczką dwóch kółek (co też jest niewskazane dla alergików, bo wiatr we włosach i td.)!:) Poprzedni rowerek powędrował z piwnicy w nieznane ręce... Ciekawa byłaby taka statystyka -- ile jest wypadków na kradzionych rowerach...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
01:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ciekawe, czy gdyby osoba, która decyduje o tym, które leki są dofinansowywane, była alergikiem, czy te leki byłyby tańsze... Ostatnio doświadczyłam jak drogi jest święty spokój w tym temacie. Choć dzisiaj stwierdziłam, że i tak nic mi nie pomaga. W poradni alergologicznej wiszą takie różne "porady" pt. co robić, żeby przeżyć. W moim wypadku nie należy: wychodzić z domu w okresie pylenia (chyba, że po burzy), w dni słoneczne i wietrzne, nie otwierać okien również w te dni (czyli przez pół roku -- wiosna, lato), nie chodować kwiatów doniczkowych, nie trzymać w domu zwierząt (wolno tylko rybki) itd. i tp. Ponieważ nie stosuję się do powyższych zaleceń (ciekawe, czy komuś się udało), może nie powinnam się dziwić, że prochy nie działają... ;) A przez najbliższe trzy miesiące to jedyna (choć mało skuteczna) nadzieja, na normalne egzystowanie...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
30 maja 2001
|
|
|
11:38 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Pewnie ten, kto wymyślił tę reklamę nie wiedział, zresztą wielu na pewno też nie wie, bo skąd? Tylko szkoda, że tak oficjalnie i bezkarnie wciska się ludziom głupotę. Ale dużo gorsze są reklamy, które wpływają na podświadomość ludzi nieświadomych tego, a konkretnie dzieci. Akcja mająca na celu walkę z przemocą w rodzinie, wcale nie wpływa pozytywnie na dzieci (najbardziej w końcu zainteresowane). Jak się okazuje, dziecko oglądające w telewizji jak dziewczynka krzyczy i bije misia, potem robi to samo ze swoim. Może ktoś powinien pomyśleć co o jakiej godzinie nadawać, bo przecież tego rodzaju obrazki są skierowane tylko dla dorosłych.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
11:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czy wiecie, że reklama Calgonu to kłamstwo? Pan w reklamie wmawia nam, że krzyżak zniszczyła woda, w której niestety nie było Calgonu. Czy naprawde tak mało ludzi wie, że krzyżak jest na zewnątrz bębna i w ogóle nie dotyka wody? Zgroza.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
29 maja 2001
|
|
|
15:32 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Cudownie pachnie ziemia tuż po ulewnym deszczu...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
27 maja 2001
|
|
|
21:52 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Lubimy wydawać pieniądze :) Dlatego nigdy nie będziemy bogaci :( i nigdy nie dorobimy się domku z ogródkiem :((
>BUKALSCY, (komentarzy: 0)
|

|

|
25 maja 2001
|
|
|
10:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś nasz kolega wrócił z wojska. Mile widziane pozdrowienia. :)
Pomyśleć, że wojsko rozbija całkowicie życie zawodowe i prywatne. Jak więzienie. Gdyby jeszcze czegoś pożytecznego uczyli...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
23 maja 2001
|
|
|
20:33 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Hmmm... za oknem cudna wiosenna pogoda, a w domku mamy temperatury zimowe... Nie mogę się doczekać upałów... ;)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
22 maja 2001
|
|
|
09:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Taaaak... przyjemnie nie było, ale wróciłam już do świata żywych. Jakby ktoś chciał schudnąć szybko i skutecznie to polecam -- 4 dni nic nie jeść tylko pić wodę. Efekt piorunujący, choć mnie zupełnie niepotrzebny...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
18 maja 2001
|
|
|
12:31 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czemu w tym pieprzonym kraju płacenie ZUSowi jest obowiązkowe? Płacimy i co z tego mamy? Oto jak wygląda najgorszy szpital w Krakowie -- Szpital im. Żeromskiego: -- jeden prysznic na całe dwie części Oddziału Zakaźnego (jeden dla kobiet i mężczyzn); -- brak papieru toaletowego, trzeba mieć swój (trzeba zwrócić uwagę, że na Oddział Zakaźny trafiają najczęściej osoby z zatruciami pokarmowymi, a więc biegunki itp. to codzienność); -- brak ręczników; -- "obiady" dla chorych, kleiki dla osób na diecie -- letnie, słabo ciepłe, ohydne; -- herbata -- roznoszona w wiadrach metalowych, po wszystkich piętrach. W związku z tym, jak Pani dojdzie do ostatnich sal, herbata jest zimniuteńka. A przy zatruciach raczej pije się gorącą herbatę; -- herbata śmierdzi chlorem.
Na szczęście personel jest w miarę miły.
Niestety, jak ktoś ma w Krakowie zatrucie, ma do wyboru tylko ten szpital. Niech ich cholera weźmie.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
17 maja 2001
|
|
|
10:56 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nie da się nic robić, jak bliska osoba jest w szpitalu. Wciąż myślę... Wciąż martwię...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
01:30 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Każdy szpital jest przygnębiający. Ale ten jest szczególnie przygnębiający. Najgorzej, kiedy ktoś bliski musi tam zostać. Oby jak najkrócej.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
15 maja 2001
|
|
|
11:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Definicja reklamy. Czy słuszna jest dyskusja na temat reklamowania produktów spożywczych? Że reklamowanie chipsów Lays jest bardziej szlachetne od reklamowania Dania w 5 minut?. I że Chołowczyc sprzedaje się lepiej niż Małysz?. I jeden i drugi sprzedaje siebie w reklamie, żeby zarobić pieniądze. W końcu to nie są aktorzy, sławni przez całe życie. Oni mają właśnie swoje "5 minut" sławy. A że Małysz w ogóle nie nadaje się do reklamy, nie ma ani wyglądu, ani dykcji... No cóż... ale nie można go potępiać za to, że reklamuje "Danie w 5 minut", a nie np. chipsy Lays.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
14 maja 2001
|
|
|
09:37 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziękuję wszystkim za życzenia. Było ich baaardzo dużo. Tak -- minął kolejny roczek, ale czuje się nadal młody i bardzo dobrze. :) Zapraszam na kolejną stronę wykonaną przeze mnie, czyli Studio graficzne BUKI -- firma Jaster.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
11 maja 2001
|
|
|
11:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dzisiaj mój Kochany MĄŻ ma urodziny. Jakby kto miał ochotę na kilka milych słów -- formularz
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
9 maja 2001
|
|
|
15:52 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mam wielką prośbe do Internautów odwiedzających tę stronę: Jeśli planujecie zakup lub budowę domku jednorodzinnego, albo już mieszkacie w takim i interesują Was czasopisma/katalogi domków jednorodzinnych, to proszę -- napiszcie co chcielibyście wiedzieć planując budowę domu, jego wystrój itp. oraz jakiego typu artykuły chcielibyście czytać w takim czasopiśmie, jakich problemów powinny dotykać. Bardzo dziękuje za każdego przesłanego w tej sprawie maila.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
15:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A to dlaczego? Oczywiście dlatego, że w Polsce jest praktycznie jedna firma telekomunikacyjna TPSA (celowo nie podaje linku bo każdy wie -- nie będę robił im darmowej reklamy), która winduje ceny jak chce... :(
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
11:34 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jak tak dalej pójdzie (tzn. jak szybko nie znajdę nowej pracy) to będziemy płacić duże rachunki za telefon (właściwie internet) :(
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
8 maja 2001
|
|
|
15:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Depresja. Jak można pomóc?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
7 maja 2001
|
|
|
13:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Znowu jestem wolna. Czyli bez pracy. :( Umowa o dzieło ma raczej mało plusów (podstawowy minus -- szybko się kończy). Do kitu z taką wolnością. :(
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
5 maja 2001
|
|
|
14:41 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wspaniałe kilka dni. Polskie morze. Szum fal, ostre słońce, zimny wiatr, plaża, kamienie, bursztyny. I oczywiście dwa całe filmy wykończone. NiedŁugo pewnie pojawią się w dziale "FotoMorgana"
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
4 maja 2001
|
|
|
13:23 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Powrót do rzeczywistości jest przeważnie bolesny.
>BUKALSCY, (komentarzy: 0)
|

|

|
29 kwietnia 2001
|
|
|
00:26 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No to jedziemy. Hej, morze nasze morze... Serdecznie pozdrawienia znad morza.
>BUKALSCY, (komentarzy: 0)
|

|

|
27 kwietnia 2001
|
|
|
21:58 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Tak patrząc na wszystko z boku, to mam wrażenie, że rzadko szef zna dobrze wszystkich swoich pracowników... Ech... dużo by mówić...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
12:33 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Uważam się za osobę, która wykona zadanie, które zostanie jej powierzone. Czyli można mi zaufać -- jak coś mam zrobić, to zrobie. A tymczasem.... rozmowa z szefem... "nie jesteś człowiekiem na którego można liczyć, a przynajmniej rzadko"... :(
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:58 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Kierunek: Jastrzębia Góra. Wbrew pozorom -- nie w górach, a nad morzem. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
26 kwietnia 2001
|
|
|
13:00 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Udało się! Mamy wolne i jedziemy! Tylko gdzie?
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
25 kwietnia 2001
|
|
|
11:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nasza rada: tyle razy przeliczać PITa, aż wyjdzie największa kwota zwrotu podatku przez Państwo. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
10:31 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Cha, cha... Trzecie podejście do tego samego pita zaowocowało najkorzystniejszą wersją finansową, więc na tym poprzestałam... :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
09:52 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ufff. Skończyliśmy pitologię. Moja kochana żona uporała się z PITami.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
24 kwietnia 2001
|
|
|
16:30 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Całkowicie się zgadzam z Chlipkiem. Od siebie dodam, że jak pokazuje historia -- od demokracji b. blisko do totalitaryzmu. Równie głupią, ale jakże polityczną (w złym znaczeniu niestety) rzeczą są prawybory i podawanie sondaży przedwyborczych przed wyborami. Mnóstwo ludzi głosuje na tych, którzy w takich sondażach prowadzą. To taka niewinna manipulacja, z której mało kto sobie zdaje sprawę, bo przecież nic nikomu nikt nie każe, ale wskazuje...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
12:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Pada i pada i końca nie widać... Wisła już wylała i pod Wawelem alejki zalała... A ja najchętniej usiadłabym w fotelu pod ciepłym kocykiem z dobrą książką w ręku...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
23 kwietnia 2001
|
|
|
12:37 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A propos tolerancji i przykrości jaką mi sprawił przyjaciel: W tolerancji, o której mówimy, nie chodzi oczywiście o społeczną akceptację zachowań homoseksualnych, ale o akceptację samych osób zranionych w ten sposób. Wspomniany "List" Kongregacji Nauki Wiary broni osoby homoseksualne przed brakiem szacunku, przed poniżaniem czy też wyśmiewaniem ich ze strony społeczeństwa. (ks. Józef Augustyn SJ)
Napewno poniżałem i wyśmiewałem przyjaciela. I jestem nietolerancyjny. Dziękuję mu bardzo, że tak myśli. :(
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
21 kwietnia 2001
|
|
|
11:20 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Praktyki homoseksualne z perspektywy wiary i religii nie są do zaakceptowania. I tylko tyle chcieliśmy powiedzieć. Polecam bardzo ciekawy artykuł, w którym jest to wszystko ładnie opisane -- może nawet ładniej niż nam się to udało opisać :). Natomiast zgadzam się, że jeśli zapomnimy o wierze, to problemu nie ma. Niestety jest wielu ludzi, którzy mają taki problem, bo są homoseksualistami i jednocześnie osobami wierzącymi, co powoduje w nich wewnętrzne rozdarcie. Koniec kropka.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
20 kwietnia 2001
|
|
|
10:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
GayLanderze! Udowodniłeś, że nie interesuje Cię nasz punkt widzenia, więc po co piszesz do nas kulturalnego e-maila z zaproszeniem do dalszej dyskusji, jeśli nami pogardzasz? ("pozostaje nam tylko ignorować bezsensowne komentarze ludzi, z którymi nie chcemy mieć doczynienia") To jest obłuda i dla mnie to nie jest zabawne. To jest żałosne. Nie będę komentować Twoich ostatnich wpisów (czyli pełnej ignorancji dla zawartych w nich tematów). Nie widzę sensu.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
19 kwietnia 2001
|
|
|
23:41 
|
kat: dziennik nie-codzienny
cytat Odwracasz nieco kota ogonem, nie uważam, że można tolerować każdą odmienność. Myślę tu o odmienności szkodliwej dla żyjących obok (niekoniecznie o homoseksualizmie). To po pierwsze, po drugie -- nie chodzi o nietolerowanie ludzi, ale o zjawisko! Nie podoba mi się ono i mam do tego prawo. Toleruję, lubię i b. szanuję Narcyza, więc nie wmawiaj mi czegoś przeciwnego. Można oddzielić (wbrew temu co piszesz) (nie)tolerancję działania od (nie)tolerancji człowieka działającego. Mieszasz ludzkie wady z ewentualnymi ich skutkami. Nie potępia się człowieka za to jaki jest lub co zrobił! Natomiast może się nie podobać to co zrobił. Nie przyjaźnilibyśmy się z Narcyzem gdybyśmy go nieakceptowali.
cytat Krzyż -- mam wrażenie, że wręcz się brzydzisz takim określeniem, ale ja wiem, że są homoseksualiści, którzy są katolikami i nie mogą sobie ze sobą poradzić, bo kłóci im się to w co wierzą z tym co czują. I o tym jest tu mowa. Jako ateista nie masz takiego problemu i nie wiesz jaki on może być wielki. Ja też pewnie nie wiem, bo to wiedzą ci, którzy taki problem mają. Masz bardzo "średniowieczne" (jeśli jakiekolwiek) pojęcie o Bogu i chrześcijaństwie. Zastanawiasz się, czy nie jesteś przypadkiem obrażany. Nie pisaliśmy tamtych tekstów do Ciebie bezpośrednio (choć oczywiście mogłeś je jakoś odczytać pod swoim adresem, jeśli się identyfikujesz "tematycznie"), natomiast my też się zastanawiamy czy nas nie obrażasz. Użyłeś słowa "świętość". Sposób w jaki to zrobiłeś świadczy o tym, że masz na ten temat bardzo ograniczone pojęcie i nie wiesz czym jest dla katolika.
cytat Źle rozumiesz i to na całej linii. Czy naprawdę trzeba to tłumaczyć? Nie wiesz, że istnieje coś takiego jak naturalna regulacja poczęć? Że są dni, kiedy kobieta jest płodna i są, gdy nie jest? Nie musimy z niczego rezygnować, a seks (szeroko pojęty) -- zapewniam -- sprawia nam dużo przyjemności. Nie musisz się martwić :)
cytat Nie mam zamiaru rościć sobie prawa do rodzicielstwa. Zastanawiałam się czysto filozoficznie. Wytłumacz mi -- jeśli związek homo stworzyła natura (będę się powtarzać), to powinna (tak mi się wydaje) założyć, że w takim związku nie będzie dzieci (bo w jaki sposób?). Więc po co dała homo chęć bycia rodzicami? Hetero bezpłodni to coś zupełnie inny problem. Nie stawiaj tego na równi!
W jednym masz sporo racji -- nie mamy wszechwiedzy o homoseksualizmie. Piszemy to co czujemy i myślimy. Jeśli możesz nas wyprowadzić z błędu -- proszę bardzo. Ale widzę, że nie bardzo.
Pełna najlepszych intencji mimo niechęci do tej dyskusji (która i tak nic nie wniesie i nie zmieni), mimo wszystko podjęłam rękawicę GayLandera w imieniu swoim i Męża i opisałam się, aż... doszłam do pewnego tekstu i ręce mi opadły i widzę, że to wszystko bez sensu, ale skoro już coś napisałam... Wiesz GayLanderze -- nie lubie i nie toleruję obłudy.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
16:19 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Może znajdzie się ktoś zdesperowany-potrzebujący, kto zdecydowałby sie na starą wannę, tudzież którąkolowiek z poniższych staroci... :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
14:36 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W łazience ze starych rzeczy zostanie tylko piecyk gazowy, ponieważ on nie jest jeszcze stary, a wręcz przeciwnie -- całkiem nowiutki. Musimy pochodzić po sklepach, poszukać płytek, potem rozglądnąć się za wanną, umywalką, muszlą, armaturą.... A potem tylko przez tydzień się nie myć, a za potrzebą chodzić do parku... aż pan fliziarz wszystko zamontuje... :))
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
11:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mamy w planach generalny remont łazienki. Ale zanim to nastąpi ja mam zamiar wykazać się talentem malarskim na jej ścianach. I już mam dylemat -- co by tu namalować... Czekam na szalone propozycje! :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
18 kwietnia 2001
|
|
|
14:54 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Hmmm, Narcyzie, nie zauważyłam żadnych pozorów w tytule sugerujących to co sugerujesz... ;) Natomiast zazdroszczę "posiadania" czasu, my obejrzymy jakiś film pewnie znowu za pół roku...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
17 kwietnia 2001
|
|
|
16:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Niewątpliwie wielu ludziom ciężko jest zaakceptować własne "ja", które jest inne niż większość z jakiegokolwiek powodu. Prawdziwy problem leży chyba w tym, aby być uczciwym wobec siebie i wobec tego w co się wierzy.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
14:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
I żeby było jasne: Nie potępiam homoseksualistów. Potępiam praktyki homoseksualne. Bo wbrew pozorom, da się te dwie rzeczy rozdzielić... Uważam, że homoseksualista może żyć nie współżyjąc z osobą tej samej płci. Owszem -- nie uważam, że jest to łatwe -- ale, że jest to możliwe. I wiem, że jest to wtedy wielki Krzyż. Wielkie doświadczenie przez życie, los, Opatrzność... Ale jest to "do przejścia", "do udźwignięcia".
W końcu inni też mają wielkie problemy w życiu -- jest wielu ludzi upośledzonych, którzy nic nie mogąc poradzić na swoje upośledzenie, muszą się zaakceptować i nauczyć się żyć w społeczeństwie. Są wreszcie ludzie, którzy nie są upośledzeni fizycznie, ale czy to znaczy, że nie są doświadczeni przez los?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
13:54 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Narcyz obraża się, gdy mówię wprost, że homoseksualizm jest pewnego rodzaju upośledzeniem, a nie "obwijam w bawełnę", mówiąc jak jeden ksiądz w książce, że homoseksualiści to "ludzie zranieni homoseksualizmem". Nie lubię jak homoseksualiści uważają się za lepszych od innych ludzi -- upośledzonych w inny sposób -- np. z upośledzeniem narządu wzroku czy ruchu... Po prostu nie rozumiem tego, że nie potrafią się przyznać sami przed sobą, że są tacy, a nie inni. Będą do "ostatka" przekonywać, że wszystko jest w porządku, że nie są ani chorzy, ani upośledzeni, a na pytanie czym jest więc homoseklualizm robią "wielkie oczy" i nie potrafią nic powiedzieć. Echh... dyskutować się nie chce...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
12:21 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A więc coś się nie zgadza. Niby homoseksualista, a wewnątrz "tatuś". Zauważcie, że najczęsciej bywa tak, że jedna z osób w związku homoseksualnym "gra" rolę męską, a druga kobiecą. Czyżby przypadek? A może po prostu to jest tylko dowód, że homoseksualizm jest pewnym stanem anormalnym, jakimś wypaczeniem od równowagi w naturze? Tak jak ktoś kto się rodzi niewidomy od urodzenia.... też jest pewnym stanem anormalnym natury....
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
11:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Załóżmy jednak, że homoseksualizm jest czymś naturalnym. Przyjmując za oczywiste, że z takiego związku nie można się spodziewać dzieci, należałoby przyjąć, że takie osoby nie mają odruchów rodzicielskich, bo po co i dlaczego? A jeżeli mają tzn., że w swoim człowieczeństwie są jednak hetero, a gdzieś głęboko psychika obrała nie ten kierunek, który trzeba...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
10:34 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Narcyzie -- plemniki nic nie myślą. Natomiast Ty używasz ich w złym celu -- nie zgodnie z ich przeznaczeniem. Tak jak mikroskopu nie używa się do wbijania gwoździ. I nie możesz zaprzeczyć, że Twoje przyrodzenie nie zostało stworzone do tego, aby się "pieprzyć" z drugim facetem...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
10:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Homoseksualiści za wszelką cenę chcą wszystkim udowodnić, że to co robią jest normalne. Jakby chcieli się sami przed sobą usprawiedliwić, uspokoić. A tymczasem to głupota udowadniać coś, co udowodnić się nie da. Człowiek został stworzony po to, aby żył i rozmnażał się. Związek homoseksualny jest zatem bezcelowy, bo nie spełnia swojej podstawowej roli. Miłość dwóch facetów jest wbrew naturze. c.d.n.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
16 kwietnia 2001
|
|
|
18:56 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Święta już się kończą, ale życzymy Wam, żeby to co przyniosło Zmartwychwstanie nie skończyło się razem ze świętami...
>BUKALSCY, (komentarzy: 0)
|

|

|
13 kwietnia 2001
|
|
|
14:59 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No nie wiem czy tak dobrze, jakoś mi to nie pasuje.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
12:00 
|
kat: dziennik nie-codzienny
To, że Biblię można kupić wszędzie -- nawet w kiosku Ruchu -- to w sumie dobrze. Szkoda tylko, że pojawiła się ona "sezonowo" -- ktoś "poczuł" pieniądze, uznał, że można bedzie nieźle zarobić w czasie Pierwszych Komunii i wydał sobie Biblię... Podobnie jest ze zniczami w listopadzie (już nawet w październiku) -- można je kupić wtedy wszędzie -- dosłownie wszędzie.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
10:41 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś rano, w kiosku "Ruchu", obok gazet i tp. różności rzuciła mi się w oczy... Biblia. W kiosku! I to 3-tomowa z zaznaczeniem, że to dobry prezent na I Komunię św. (maj niedaleko)... Brak mi słów, żeby to skomentować.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
12 kwietnia 2001
|
|
|
11:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Człowiek zarozumiały jest przeważnie ślepy. Nie widzi w ogromie swojej zarozumiałości i pogardy dla "podludzi", że jego poczucie własnej wyższości jest śmieszne. Okazując tę pogardę innym, może wyrządzić niestety dużą krzywdę. Nie można mieć szacunku dla takich ludzi, choćby nie wiem jakie wielkie rzeczy robili...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
11 kwietnia 2001
|
|
|
10:26 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Niewątpliwą atrakcją jeżdżenia krakowskimi autobusami jest pan, który jeździ liniami pospiesznymi i informuje non stop na którym przystanku autobus się zatrzyma i o tym, że nie zatrzymuje się na żądanie. Szczególnie krzyczy, gdy ludzie robią sobie żarty i specjalnie wciskają guzik "na żądanie" -- "Mówiłem, że nie ma na żądanie! Zatrzymuje się na ..." I tak na każdym przystanku i pomiędzy, już od lat wielu...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
10 kwietnia 2001
|
|
|
09:57 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś byłem na poczcie. Wyobraźcie sobie, że Poczta Polska w swojej wspaniałomyślności ma w swojej ofercie... cenniki swoich usług. Tak, tak -- dobrze przeczytaliście -- na poczcie można kupić cennik usług. Paranoja, nie?
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
9 kwietnia 2001
|
|
|
16:03 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No właśnie. Czy spełni się kiedyś moje marzenie o domku z ogródkiem?
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
10:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Działka budowlana 10ar. Do kupienia. W sam raz na dom, w najbogatszej dzielnicy Krakowa. 18.000 za 1 ar. Razem 180.000 zł. Koszmar. Skąd ludzie mają tyle pieniędzy, że kupują sobie w takich miejscach działki? W innych miejscach pod Krakowem ar ziemi kosztuje do 5 tys. zł. I tak masa pieniędzy...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
6 kwietnia 2001
|
|
|
15:53 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Fajny banerek :) A innej beczki -- gdyby nie muzyka, która mi się sączy do ucha, to chyba "uświerkłabym" z zimna przy tym komputerze... Swoją drogą ciekawe, że wystarczy jej słuchać, żeby się człowiekowi cieplej zrobiło (nie tylko na duszy)...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
15:26 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Właśnie zrobiłem banner świąteczny dla Optimusa... Zobaczcie!
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
5 kwietnia 2001
|
|
|
10:56 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jeżeli ktoś myśli, że w agencjach reklamowych pracują tylko sympatyczni, otwarci i weseli ludzie, to się głęboko myli...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
10:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj koleżanka z pracy pożyczyła nam kasetę z muzyką relaksacyjną (albo relaksującą, jak kto woli). Ale po 15 min. słuchania naszły mnie samobójcze myśli, więc szybciutko wyłączyłem muzyczkę. I to ma być muzyka relaksująca?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
4 kwietnia 2001
|
|
|
15:57 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Chciałabym mieć coś co rejestrowałoby w jakiś sposób moje (wybrane) myśli. Czasami mam w głowie jakiś wyjątkowy wątek (np. filozoficzny), a jeśli jadę autobusem (na jednej nodze), zanim go zapiszę -- przepadło. A można było coś ciekawego napisać, rozwinąć myśl. Nie mówiąc już o 100 pomysłach/minutę...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
14:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ja Ci dam bociany... :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
11:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Przed chwilą nad Krakowem krążyło 7 bocianów. Bardzo optymistyczny widok! :)))
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
2 kwietnia 2001
|
|
|
16:00 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Właśnie kolega wybiegł z pracy... Jak się okazało... zmarła mu matka...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
15:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A na podstawie wywiadów dziennikarzy z TVN (z prg. BigBrother) możnaby zorganizować kurs na studiach dziennikarskich pt. "Jak rozmawiać z gościem programu długo i o niczym".
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
14:19 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Pieniądze i sława. Na podstawie Wielkiego Brata możnaby napisać całkiem ciekawą pracę z socjologii.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
11:51 
|
kat: dziennik nie-codzienny
BigBrother. Straszne. Jak to można oglądać? Przecież to jest takie dno kompletne. Oglądaliśmy wczoraj BigBrother Ring. Ciekawe, że można 1 godz. gadać o niczym, prowadzić wywiad nie mając żadnego tematu przewodniego. Robić wielką sprawę z niczego, sensacje jakby to było niewiadomo co. Pytania w stylu "Co czułeś, gdy wszedłeś do domu W.Brata" -- to po prostu żałość bierze, poziom rozmowy jest żałosny, pozostawia wiele do życzenia. Nawet dziennikarz takiej klasy jak Miecugow zszedł na psy. Zrobili z tego programu taką aferę, że wszyscy jakby byli zahipnotyzowani, cały kraj siada przed telewizorem i ogląda. I wszyscy "sikają po nogach" bo ktoś zaraz ma wyjść z domu W. Brata. A prezenterka pomimo, iż znane są wyniki głosowania (i tylko debil nie potrafiłby przewidzieć ostatecznego wyniku) powtarza, że "nie wiadomo kto opuści dom W. Brata". Żałosne.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:21 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Kolejne zdjęcia pojawiły się na naszych Tropach dot. podróży do Włoch.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
30 marca 2001
|
|
|
16:40 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jak dotąd zdobywanie nowej pracy odbywało się szybko i bezboleśnie, ciekawe jak będzie teraz... Zaczęłam szukać poważnie -- pierwsze koty za płoty.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
29 marca 2001
|
|
|
12:57 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A to też jest dobre: "Przy pracy biurowej, zdrowotne zwijki ...(tu jest nazwa firmy tytoniowej) szanują nerwy." Samo zdrowie!:)))
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
28 marca 2001
|
|
|
14:44 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wśród starusieńkich zdjęć, które szlifuję, znalazła się fotografia plakatu (przedwojennego) z takim hasłem: "Jeśli dbasz o swoje zdrowie, pal tytoń tylko w hygienicznych zwijkach..." Wiadomo, jak hygiena będzie to i zdrowie będzie :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
27 marca 2001
|
|
|
14:03 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oto moje ostatnie dzieło: Artystyczna Pracownia Ślusarska. Co o niej myślicie?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
26 marca 2001
|
|
|
11:24 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Baaaaaaaaaaardzo mi się podoba ta niespodzianka od mojego Kochanego Męża i dziękuję wszystkim Miłym Ludziom za Życzenia! :)))))
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
11:08 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oto prezent dla mojej Żony:

>Piotr, (komentarzy: 0)
|
01:31 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś moja kochana Żona obchodzi kolejne 18-ste urodziny. Miłych ludzi bardzo proszę o przesyłanie życzeń za pomocą tego formularza. Żona napewno się ucieszy :).
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
23 marca 2001
|
|
|
17:26 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Może i Horowitz jest wielkim artystą, ale tyle się o nim nasłyszałem, o jego narzekaniu na to, że zdjęcie krakowian jutro na Rynku Głównym ("Portret Własny Krakowian") będzie robił za darmo... że straciłem do niego szacunek...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
12:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Po dzisiejszym spotkaniu z p. Horowitzem stwierdzam, że im większy artysta, tym bardziej niepozorny. Gdyby mi ktoś nie powiedział, że to on, to pewnie bym go minęła obok... Takich artystów szanuję, bo widać przede wszystkim to co robią, nie muszą zwracać uwagi na siebie.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
09:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś rano przyleciały szpaki na parapet za oknem. Niesamowite. Szpaki są raczej strachliwe i nigdy nie widziałem, żeby przyleciały do kogoś na okno. Gołębie, synogarlice i wróble -- owszem, ale szpaki? Nigdy... I to 5-6 sztuk! Zajadały to co wysypaliśmy dla synogarlic...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
22 marca 2001
|
|
|
10:28 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Tak naprawdę, to trzeba uwierzyć w siebie. Trzeba realnie patrzyć na swoje umiejętności, wiedzieć, co się umie, a czego się nie umie. I być dobrej myśli, że w trudnej chwili poradzimy sobie -- lepiej lub troche gorzej, ale sobie poradzimy. I zawsze pocieszające jest to, że... są gorsi od nas :).
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
21 marca 2001
|
|
|
16:20 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czytając swoje CV trudno mi uwierzyć, że to o mnie. I mimo doszukiwania się koloryzowania -- nie znaleźliśmy, poczułam się lepiej... :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
19 marca 2001
|
|
|
14:14 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Hmm... dużo by pisać, zależy od dnia :) Czasami tylko uśmiechu, czasem czegoś więcej... Któż zrozumie kobietę, która bywa, że sama nie wie czego chce... :)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
12:00 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A propos... Czego pragną kobiety? :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
01:54 
|
kat: dziennik nie-codzienny
"Czego pragną kobiety?" - naprawdę dobry film. Lekki i przyjemny. Humor przedni. No i rewelacyjna rola Mela Gibsona... Wreszcie po pół roku wybraliśmy się do kina...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
16 marca 2001
|
|
|
14:28 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W Krakowie jest przepiękna restauracja "Corleone". Ma niesamowity klimat włosko-sycylijski. Na ścianach czarno-białe fotografie ze starych włoskich filmów, wyposażenie jakby prosto z Sycylii. Muzyka -- zależy jak się trafi -- albo nowoczesna włoska, albo ścieżki dzwiękowe ze starych włoskich filmów. Jedzienie wyśmienite, lody wspaniałe. Naprawdę dobre miejsce do uczczenia jakiejś okazji.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
14:03 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ale za to fajnie się spało... :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
10:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zaspaliśmy dziś wprost skandalicznie. Nie toleruję spóźniania, u siebie również.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
15 marca 2001
|
|
|
11:52 
|
kat: dziennik nie-codzienny
"Niezdolny do służby wojskowej". KAT D. Wolność. Spokój. Można coś planować, nie bać się o pracę (że się straci). Po prostu żyć -- w rodzinie i dla rodziny. I pewność co do przyszłości firmy Studio Buki -- nowe zamówienia, kontakty, zlecenia... Wojsko Polskie to chora instytucja.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:43 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No to mamy tzw. święty spokój z "patriotycznym obowiązkiem" jakim jest służba wojskowa. Moja ironia wynika z tego, że jak wszyscy wiemy rzeczywistość ma się nijak do zamierzeń i ideałów panów "na górze", natomiast (jak również wszyscy wiemy) jest stratą czasu, pracy, a czasem życia...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
13 marca 2001
|
|
|
12:40 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oj tak, przeginanie w czymkolwiek i w którąkolwiek stronę jest niezdrowe i na dłuższą metę trudne do zniesienia, dlatego podoba mi się bardzo reklama w TVP na poniższy temat...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
02:58 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Są ludzie uzależnieni od komórki. To, że cały czas ją noszą ze sobą, to jeszcze nic -- w końcu po to ona jest... Ale, żeby np. jeść obiad i mieć ją przy sobie? I jak tylko przyjdzie wiadomość -- SMS -- od razu odpowiadać? Uzależnienie od komórki objawia się też tym, iż człowiek uzależniony wciąż mówi o swojej... komórce. Jakie to ona ma zalety, jakie ma nowe funkcje (szczególnie gdy użytkownik właśnie dopiero co nabył nowy model telefonu...), jakie nowe wspaniałe taryfy ma operator sieci komórkowej itd itp... Straszne. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
12 marca 2001
|
|
|
16:59 
|
kat: dziennik nie-codzienny
I znów nic nowego nie udało się nam umieścić na stronie w weekend. Może dzisiaj?....
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
9 marca 2001
|
|
|
15:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny
I stało się po raz kolejny :) bryndza jest w chacie-morgana. Marek zwiedza sobie Kraków...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
8 marca 2001
|
|
|
13:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Tak sobie myślę, że Adam Małysz jest chyba pierwszą osobą, która swoimi prostymi odpowiedziami obnaża (do bólu wręcz) glupotę pytań dziennikarzy... A z innej beczki -- od 1 maja br. TP SA podnosi cenę abonamentu o 40%! Natomiast obniży cenę rozmów międzymiastowych o 8%! O, jakże jesteśmy szczęśliwi z tej obniżki, nasza wdzięczność jest niewysłowiona...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
7 marca 2001
|
|
|
11:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oj tak, zakręcony tydzień, a wyśpimy się pewnie znowu dopiero w sobotę. Wczoraj w nocy, w oczekiwaniu na męża, miałam okazję (pierwszy raz) i wątpliwą przyjemność obejrzeć Wielkiego Brata i to miało być wydanie extra. No cóż, dla mnie -- szkoda czasu, żenada i nuda...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
01:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oj ciężki tydzień. Jest 1.05 w nocy, a ja jeszcze w pracy. Pracuję więcej, żeby mieć więcej pieniędzy, żebym mógł kupić coś nowego do domu (może pralkę?... może kanapę?). A może po prostu oboje wydamy te pieniądze na jakiś krótki wyjazd? Żeby właśnie odpocząć od ciągłej pracy...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
5 marca 2001
|
|
|
10:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
qśwa... Jak to jest, że dwie osoby w tej samej firmie robią to samo, jedna z nich ma wprawdzie większe doświadczenie, ale -- robią to samo, i jedna zarabia 12zł/godz. a druga -- z większym "dorobkiem" -- 40zł/godz. Parszywy świat.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
28 lutego 2001
|
|
|
14:20 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czemu ludzie niewierzący, albo wierzący niepraktykujący (to ci, co mówią Bóg -- tak, Kościół -- nie), obchodzą coś takiego jak "ostatki", koniec karnawału... Przecież dlatego były ostatki, bo dziś jest Środa Popielcowa -- święto w Kościele Katolickim. Nie rozumiem niekonsekwencji -- jeśli Wielki Post -- nie, to czemu kończyć zabawy, hulanki i swawole???
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
27 lutego 2001
|
|
|
15:09 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Tak, nawet mnie podobała się płyta Pani Walewskiej, a skoro nawet mnie sie podobała, to musi być faktycznie niesamowita. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
14:25 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mmmmmm... wymarzona muzyka sączy mi się do ucha. Od dłuższego czasu "chorowałam na Małgorzatę Walewską". Wyobrażam sobie, że nie wszyscy muszą ją podziwiać, ale jest to artystka najwyższej klasy i warto jej posluchać choćby z ciekawości. Polecam...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
10:36 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Po wczorajszym filmie dok. o kilkuletnich dziewczynkach startujących w wyborach miss w USA, stwierdzam, że miałam duże szczęście urodzić się w Polsce, w czasach komunizmu i pustych półek w sklepach. O wyborach miss dla dzieci nawet nikt nie słyszal, a sukienki były mało kolorowe. I chyba dzięki temu jesteśmy normalni. Patrząc na te kilkuletnie dziewczynki "zrobione" na małe nie powiem co, było mi ich żal. Wyglądały paskudnie, jak karły. Przyklejone, sztuczne "uśmiechy" bynajmniej nie dodawały im uroku, a podkreślanego i wymaganego od nich wciąż słowa "osobowość" nawet nie rozumiały. Każde dziecko samo w sobie, w swojej dziecinności jest śliczne. Robiąc z tych 6-latek małe potworki, ich matki, które najwyraźniej bardzo się nudzą, biorą na siebie odpowiedzialność za ich stan psychiczny za 10 lat... A swoją drogą ciekawe, że nie było tam wypowiedzi żadnego ojca...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
26 lutego 2001
|
|
|
11:09 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zaczyna się kolejny intensywny tydzień. Projektowaliśmy logo dla dużej firmy budowlanej, w tym tygodniu Klient powinien już wybrać jeden projekt. Potem strona internetowa, a równocześnie witryna dla innej firmy... Dużo pracy, a mnie marzy się wyjazd -- odpoczynek. Może góry, może morze... Chociaż jakiś mały dłuższy weekend z piątkiem i poniedziałkiem...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
10:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Tak, poprzedni tydzień nie był zbyt przyjemny. Nic wielkiego na szczęście się nie stało, straciliśmy tylko troche pieniędzy. Najgorsza jednak jest bezsilność. Wiemy gdzie nas okradli, wiemy kiedy i... wiemy kto. Ale co z tego? Gdybym tylko zobaczył nasz portfel w rękach tego złodzieja, to mógłbym go rozmazać na ścianie (złodzieja), ale nie zobaczyłem...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
23 lutego 2001
|
|
|
11:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W pierwszej chwili w przypływie bezsilnej złości chciałam mu zwyczajnie dać w ryja (przepraszam za wyrażenie). Ta bezsilność mnie irytuje i nie wiem jak się tego pozbyć. Tak na pocieszenie myślę sobie, że on już został ukarany -- natura dała mu tak odpychającą fizjonomię, że za samą twarz można byłoby go zamknąć na 5 lat. Dopóki to nie dotyczy nas -- tylko się oburzamy. W Rzymie wyrwałam portfel złodziejowi już z ręki (był chyba mało doświadczony, albo tak bezczelny, bo zaczął go przeglądać prawie koło nas, zamiast schować), a tu okradł mnie "człowiek", którego już widziałam w akcji (to jego stała trasa autobusowa), a wczoraj go po prostu nie zauważyłam, dopiero po fakcie... Gdbybym zdołała mu zrobić zdjęcie, wywieszę je na wszystkich przystankach. I nie obchodzi mnie, że to niezgodne z prawem.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
22 lutego 2001
|
|
|
17:04 
|
kat: dziennik nie-codzienny
I rzeczywiście były wyśmienite! (te pączki) :).
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
11:28 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No coż... niektóryn firmom wydaje się, że są jedyne, a przecież monopol na większość rzeczy jest już historią. Nikt nie jest niezastąpiony... A tymczasem mamy tłusty czwartek i wielką wyżerkę tłustych pączków... :) W tej kwestii też jest spory wybór, więc kupiliśmy je (tzn. firma) w jednej z najlepszych cukierni -- w Zabierzowie (k. Krakowa).
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
09:54 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Sklep Muzyczny Vivid.com.pl jest jak dotąd najgorszym sklepem internetowym, jaki widziałem. Kontakt z obsługa jest ograniczony -- odpisują maile raz na dobę. Jeśli przypadkiem wciśniesz zły przycisk -- nie ma szans odwrotu. Nic nie da, że wyślesz "poprawkę" oddzielnym mailem -- zostaniesz zignorowany. A obsługa? nieuprzejma i olewająca. Klient zamawia płytki o łącznej sumie 300zł -- bezmyślnie wysyłają Pocztą Polską, choć "oferują" przesyłkę Servisco. Acha -- zapomniałem, że na zrealizowanie zamówienia czeka się 2 tygodnie -- najkrócej. Aby się zorientować, że niektórych płytek nie dostaniesz, bo oni ich nie mają, musisz wchodzić na ich stronę -- nie przyślą Ci informacji mailem, bo po co...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
21 lutego 2001
|
|
|
09:07 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jeszcze trochę i uwierzę, że Corel rzucił klątwę na tych, którzy go unikają jak ognia. Wczoraj o północy nagle padło nam wszystko co mogło (tuż po zainstalowaniu i w trakcie używania tegoż programu właśnie). Złośliwość rzeczy martwych jest wyjątkowo aktywna, gdy liczy się każda minuta...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
19 lutego 2001
|
|
|
13:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Fajnie by było, gdyby tydzień pracy składał się z... piątku. :)))))
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
16 lutego 2001
|
|
|
16:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Chciałabym być stoikiem. Cokolwiek by się nie stało, zachowałabym spokój...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
15:58 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś zostałem nagrodzony za swoją hiszpanię w konkursie na najciekawsze strony internetowe organizowanym przez krakowską firmę www.kei.pl. Nagrodą będzie server wirtualny...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
15 lutego 2001
|
|
|
13:37 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oj... No to wiosna na całego. Leszczyna zaczęła pylić, więc alergikom się zacznie... :(
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
14 lutego 2001
|
|
|
15:32 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A któż z zakochanych nie zachowuje się często jak szaleniec... Byle na okazywaniu miłości nie skończyło się na dzisiejszym dniu... A nasze zakochanie zaczęło się właśnie w noc św. Jana...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
09:48 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś św. Walentego. Patron ponoć szaleńców i wariatów. :) Prezenty, serduszka, czekoladki... Nie zapomnijmy, że poza tym świętem w Polsce jest Noc Świętojańska, która ma większą magię...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
12 lutego 2001
|
|
|
10:21 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oglądaliście kiedyś program "Wybacz mi" w TVN? Ludzie, którzy tam występują, to ofiary życiowe. Łatwiej im jest pogodzić się przy pomocy telewizji (być może dostając za to jeszcze jakieś pieniądze za występ), niż pójść bezpośrednio do osoby, którą chcą przeprosić i prosić o wybaczenie. Trudniej jest rozmawiać w cztery oczy, trudniej jest zadzwonić, czy napisać list. Lepiej wyręczyć się telewizją, wystąpić w programie... Straszne.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
9 lutego 2001
|
|
|
15:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
"Agresja czemuś służy..." -- tak, niewątpliwie, dzięki wczorajszemu programowi otworzyły mi się oczy na Korę... Program nie był oczywiście agresywny, ale jego powód jak najbardziej i taki mi się nasunął wniosek, że niektórzy artyści (wrażliwi inaczej chyba) nie potrafią tworzyć bez agresji, prowokacji i skandalu. Po prostu to jest ich "twórczością". A tak z długofalowej obserwacji przyszło mi do głowy, że większość ludzi, którzy wyrośli w agresji, dzielą się nią (w różnym stopniu) z innymi, chętnie nazywając to buntem przeciwko... agresji właśnie. I tu pojawia się pytanie -- czy nie jest to zamknięte koło, przecież agresja rodzi agresję! Czy można się buntować przeciwko czemuś mówiąc (śpiewając), że się to kocha (kocham nienawidzieć i tp.). A może by tak się udać do lekarza...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
13:40 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Z innej beczki... Jak na razie sposób otwierania konta w mBanku jest conajmniej... imponujący. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Aaaa... Jeszcze jedno. Ciekawe, że do dyskusji zaproszono "wielkich" świata kultury: Kazika, Korę i dziennikarza z Wyborczej, który "studiował" biografię Mansona. I tylko jeden Pospieszalski bronił się jak mógł, bronił prawdziwej kultury, ale niewiele mógł. Oczywiście zależy kto co uważa za kulturę przez duże "K".
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:31 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wspaniała wiadomość. Za tydzień przyjedzie do naszego kraju wielki (przez duże "W") artysta (przez duże "A"). Tak, tak, wreszcie i my będziemy mogli szczycić się goszczeniem na polskiej ziemi Marilyn Mansona. Wyrzucili go z 6 stanów Ameryki, nie wpuszczono do Niemiec, we Włoszech zamknięto za obrazę moralności... Wczoraj w "Kropce nad i" zaproszona do studia Kora przekonywała, że Manson jest wielkim artystą, że jego satanizm jest tylko "na pokaz", że tak naprawde on się tylko buntuje, jak każdy artysta, że... agresja też czemuś służy... Zaraz zaraz... czemuż to służy agresja? Szatanowi? Nie... nie pamiętam, no -- nie mogę sobie przypomnieć czemu to agresja służy...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
8 lutego 2001
|
|
|
14:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W weekend może wreszcie pojawi się coś w TROPACH Morgana... Na początek będzie to opowieść z wyprawy do słonecznej Italii.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
7 lutego 2001
|
|
|
15:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Lojalność czy własna kariera. Dylemat.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
6 lutego 2001
|
|
|
14:58 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj stukęło nam pół roku wspólnego życia. Jak ten czas leci...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
14:17 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Pomóżcie dzieciom! To takie proste. Wystarczy wejść na stronę akcji -- www.pajacyk.pl i kliknąć na animowanego pajacyka... Internet daje takie możliwości... nie trzeba się ruszać z domu, żeby komuś pomóc...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
10:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Coś ostatnio cisza na bryndzy...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
5 lutego 2001
|
|
|
11:45 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oj tak, tak... Marku, gdyby nie Ty..., jeszcze raz dziękujemy! A swoją drogą możliwości głosowe dzieci są naprawdę niesamowite, pierwszy raz czułam ból w bębenkach...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
10:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ciężki weekend. W ogóle nie odpoczęliśmy. Szukanie prezentu, urodziny, pilnowanie trójki dzieci... I gdyby nie Marek, byłoby ciężko. Wprawdzie weszły mu na głowę -- dosłownie i w przenośni -- ale mówi, że jest zadowolony... :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
2 lutego 2001
|
|
|
16:45 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Uff... dawno nie miałam tak pracowitego tygodnia, przez cały weekend chyba nie spojrzę na monitor...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
14:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Czy zawiedziona przyjaźń może się odrodzić? ...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
1 lutego 2001
|
|
|
13:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jeszcze trochę i niedługo oczy mi "wyjdą" nad tymi zdjęciami... Mam już taką wprawę w naprawianiu "staroci", że powinnam chyba zajmować się renowacją zabytków...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
12:39 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ostatnio mieliśmy (nie)przyjemność być rano w hipermarkecie Geant, niestety tam jest oddział naszego banku. Byliśmy przed otwarciem, ok. 8.55. Ludzie stłoczeni przed wejściem, jak konie w blokach startowych, czekający na "machnięcie" chustką ochroniarza pilnującego dzrzwi. Ochroniarz dał znak, że sklep już otwarty i... zaczęło się. Każdy chciał być pierwszy, wszystkie koszyki się zderzyły przed drzwiami... Obłęd w oczach, żądza kupowania... Niesamowite. Jakby im mieli wykupić cały towar...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
29 stycznia 2001
|
|
|
23:59 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zawsze się zastanawiam nad dziwnym zjawiskiem -- im mniej mam czasu, tym więcej potrafię zrobić. To straszne, że wolny czas przecieka przez palce i w sumie lepiej go czasami nie mieć za dużo... Z sąsiedniej beczki -- mój pierwszy dzień w nowej firmie był jak najbardziej pozytywny :) A ponieważ wróciliśmy do domu późno po południu, musiałam w krótkim czasie zrobić to co ostatnio zajmowało mi większość dnia. Chyba naprawdę zrezygnuję z wolnego czasu...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
15:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj była piękna pogoda w Krakowie. Ostre słońce, błękitne niebo... Pojechaliśmy nad Wisłe w okolicach Wawelu, żeby zrobić kilka zdjęć ptakom... Łabędzie, kaczki, mewy i... tony rozmokłego chleba pływającego przy brzegu. Ludzie nie patrzą czy ptaki chcą jeść, czy rzeczywiście są głodne, tylko "do zdjęcia" rzucają co im się w domu zeschło. "Monisiu, rzuć chlebek łabędziowi, tatuś pstryknie Ci zdjęcie". A druga refleksja: szkoda, że Wisła jest taka brudna...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
27 stycznia 2001
|
|
|
18:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Już działa adres studio-buki.com.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
01:19 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ufff.... Właśnie skończyłem projekt pierwszej strony firmy Studio Graficzne BUKI. Na razie roboczy adres, docelowo będzie domena studio-buki.com. Jak Wam się podoba?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
26 stycznia 2001
|
|
|
16:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oczywiście, że dasz sobie radę. :) Fajnie jest robić coś wielkiego, być za coś odpowiedzialnym. To dobre uczucie. I potrzebne.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
13:48 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nowa praca to nowy stres -- nieznane towarzystwo, zwyczaje. Pytanie -- czy sie sprawdzę, mam nadzieję...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
13:39 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Szkoda, że niektórzy nie liczą się z czyimś czasem, prywatnymi planami... wszystko jest dla nich oczywiste i bez problemu...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
00:03 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zapraszamy do oglądania naszej galerii -- właśnie pojawiły się nowe zdjęcia w kategorii zwierzęta. Jest delfin, papuga i tukan...
>BUKALSCY, (komentarzy: 0)
|

|

|
23 stycznia 2001
|
|
|
09:23 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Kupując dziś jogurt przed pracą, byłem świadkiem rozmowy sklepikarza z klientką. Rozmawiali o bezprawiu, wyrokach, bandytach i mordercach. Właściciel sklepu był zdania -- jakby mi z ust wyjmował -- że złodziejom powinno się ręce obcinać, a na mordercach wykonywać karę śmierci na miejscu zbrodni w 24 godz. I żeby wisieli jeszcze kilka dni "na groźbę innym". O obcinaniu rąk za kradzież już kiedyś myślałem -- wiecie jak bardzo zmniejszyłaby się tego typu przestępczość? A tak w ogóle, to mogliby zabrać więźniom wygodne łóżka, telewizory, wideo z pokojów... Bo na razie, to więźniowie zamiast kary mają wakacje z pełnym wyżywieniem...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
22 stycznia 2001
|
|
|
18:56 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Po tygodniu spędzonym w pozycji poziomej, wracam do pionu i czuję, że... moje nogi nie są moje... Hmm..., powroty do życia bywają trudne... Samo chorowanie choćby nie wiem jak poważne znosi się dużo łatwiej, gdy obok jest ktoś bliski. I pewnie dlatego było mi łatwiej, tym bardziej, że stan zdrowia nie pozwalał mi w zasadzie na nic, a z Piotrusiem żaden zastrzyk nie był mi straszny:) Życzę wszystkim takich opiekunek, chorowanie przy Piotrze to sama przyjemność...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
16:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No cóż... tak też można. Projektowanie stron www. Ale najgorsze jest to, że czasem ktoś u niego robi jakąś stronę...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
11:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ciekawe, jak niektórzy robią wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. Nie zważają przy tym na innych. Tak przeżywają, jakby tylko ich życie było najważniejsze.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
19 stycznia 2001
|
|
|
00:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Tak jest! Kalisz na stanowisko Ministra Sprawiedliwości! Zdymisjonujmy Kaczyńskiego! Wypuśćmy wszystkich morderców, gwałcicieli, seryjnych zabójców, złodziei i bandytów! Oni tacy biedni... Dlaczego politykom zależy, żeby w Polsce nie karano należycie przestępców? Czemu sędziowie i prokuratorzy są tacy głupi, że wypuszczają gwałciciela po dwóch gwałtach? A ten gwałci po raz trzeci? Jak niskie trzeba mieć IQ, aby takie decyzje podejmować?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
18 stycznia 2001
|
|
|
11:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wreszcie dodali nas do katalogu ONETu. A początkowo nie chcieli -- tzn. dodali, ale link był bez słowa wyjaśnienia czy opisu. Teraz przynajmniej jest i jedno i drugie.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
17 stycznia 2001
|
|
|
18:45 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Niesamowite, jaką radość potrafią wywołać kwiaty...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
15 stycznia 2001
|
|
|
12:16 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Aha... zapomniałem powiedzieć, że pojawiły się nowe zdjęcia w kategorii "zwierzęta".
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
11:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No... ja jestem w szoku. Nowy niByLog jest niesamowity. Jakie ma możliwości! Idę po tabletki uspokajające :).
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
01:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny
To żałosne, jak zszedł na psy program talk show NA KAŻDY TEMAT Mariusza Szczygła na Polsacie. A kiedyś to był taki dobry program...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
12 stycznia 2001
|
|
|
16:11 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj przyjechały z drukarni zakładki do książek, jakie robiłem dla firmy Lexmark. Zakładki wyszły pięknie i wszystko byłoby dobrze, gdyby... drukarz nie wydrukował drugiej strony zakładki odwrotnie do pierwszej (tzn. "go góry nogami")...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
11 stycznia 2001
|
|
|
18:08 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Już niedługo, lada dzień, nowe zdjęcia w naszej foto-galerii, tym razem skupimy się na ptakach wodnych.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
9 stycznia 2001
|
|
|
09:51 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W sobotę był opłatek absolwentów mojego Liceum. Niestety nie było mnie na nim... :( W tym roku nie było w szkole, ale w lokalu Dolce Vita. Byli przedstawiciele prasy z kilku gazet -- GW, Dziennika i Naszego Dziennika. Co roku na opłatek przyjeżdżają absolwenci nawet Ci, którzy zdawali maturę w naszym liceum w latach 30-tych poprzedniego (XX) wieku, z wielu krajów -- jeśli los ich rzucił np. do Stanów... Można się od nich dowiedzieć jak wyglądała nasza szkoła na początku wieku, jak nauczano, jak było w internacie...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
8 stycznia 2001
|
|
|
00:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny
WOŚP ma niewątpliwie chlubne cele, w zupełności popieram jej założenia, tylko tak nas naszło (bo w tym roku "ratujemy" noworodki), że jedne się ratuje, a drugie zabija... Co ciekawe są lekarze, którzy chcą ratować małe dzieci, nie mają jednak dużych wątpliwości co do eutanazji (ostatnia sonda w Akad. Med. wykazała, że ok. 80% przyszłych lekarzy jest za zabijaniem starszych, chorych osób...).
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
00:07 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oooo tak... jest pełne wielu chwil, które normalnie przechodzą niezauważone, ale po bliższym przyjrzeniu się mają swój urok. Jak np. wczorajsze wspólne pieczenie ciasta...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
6 stycznia 2001
|
|
|
21:02 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Małżeństwo jest niesamowite...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
5 stycznia 2001
|
|
|
20:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Hmmm, miło mi, że moje amatorskie fotowysiłki zostały wreszcie przychylnie ocenione w pl.rec.foto-art...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
13:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ostatni dzień tygodnia w pracy, za pare godzin weekend... a tu tyle pracy w pracy, że człowiek nie ma czasu zjeść...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
4 stycznia 2001
|
|
|
16:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W Krakowie była dziś wiosna, widziałam pszczołę!!!
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
14:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W Krakowie od stycznia podrożały bilety autobusowe w komunikacji miejskiej (MPK). Jednym słowem gonimy stolice -- niestety tylko cenami, bo zarobki nadal są tragiczne, w porównaniu z w/w Warszawą. :(
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ehhhh. Najgorzej jest, jak się jest niedocenianym w pracy. Jeśli nie ma odpowiedniej motywacji w postaci odpowiedniej wysokości wypłaty. Jeśli się wie, że wszyscy wokół zarabiają więcej (w obrebie tej samej firmy), a ty najmniej. Albo jak potrafisz więcej niż ludzie, którzy biorą więcej...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:19 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Huuuuuurrrrrraaaaaa! Mamy wersję multiuser w nibyLogu!!!! Huuuuuurrrrrraaaaaa! Wszystko dzięki Markowi! Wielkie dzięki!
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
3 stycznia 2001
|
|
|
13:37 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zostaliśmy wyróżnieni w Ilustrowanym Katalogu (KAT3W) prowadzonym przez firmę EDDY. :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
2 stycznia 2001
|
|
|
21:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Mieliśmy fantastycznego sylwestra. Ciekawe czy jest druga grupa ludzi tak zwariowana, żeby o północy wspinać się na najbliższy szczyt w górach i tam wypić szampana i puszczać fajerwerki...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
10:12 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Witajcie w Nowym Tysiącleciu! Podobno mamy rok 2006, ale co tam. Chrystus też urodził się nie w roku "zerowym", ale 7 lat przed naszą erą. Czy to ważne aż tak bardzo, że 2000 lat chrześcijaństwa minęło 7 lat temu? Ważne, że chrześcijaństwo trwa tak długo. A czas jest względny -- wszystko zależy, gdzie się ustawi punkt zerowy na linii czasu. Możemy nawet się umówić, że mamy rok 3001... he he he :).
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
29 grudnia 2000
|
|
|
09:49 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Do zobaczenia w nowym Tysiącleciu!
>BUKALSCY, (komentarzy: 0)
|
01:35 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A jednak! Udało się nam! Jeszcze przed wyjazdem na huczne obchody końca wieku -- umieściliśmy nowe zdjęcia w naszej galerii. W kategorii "Portret" -- "Twarz samobójcy"... A poza tym -- wczoraj odwiedził nas cały tłum ludzi... Jakiś najazd, czy co?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
28 grudnia 2000
|
|
|
13:59 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jeśli ktoś chce zostać sąsiadem Morgana, niech prześle link do swojej zagrody, obejrzymy, dodamy...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
11:30 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ostatni dzień w tym tysiącleciu jestem w pracy :). A jutro -- kierunek: góry. Żeby tylko śnieg był. Duuuużo śniegu... A z innej beczki -- ciekawie jest żyć na przełomie tysiącleci, nie?
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Przed końcem tysiąclecia jeszcze tylko dwa nowe zdjęcia. Zapraszamy do galerii -- kategoria "Architektura".
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
27 grudnia 2000
|
|
|
09:38 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W piątek przed świętami kupiliśmy sobie nowy obiektyw -- teleobiektyw -- Canon 75-300. Nie muszę więc chyba mówić, że wkrótce ukażą się nowe zdjęcia -- portrety, przyroda, zwierzątka... :) Jakby ktoś miał statyw do sprzedania...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:23 
|
kat: dziennik nie-codzienny
No i już po świętach. W ostatnie dni wzrosła w kraju liczba katolików, a to dlatego, że niektórzy skojarzyli choinkę z kościołem, Mszą św. i... zupełnie przypadkowo trafili do kościoła. Ale spokojnie! Po Nowym Roku, spadnie owa liczba "na łeb, na szyję" -- a nawet już spada. :) I wszystko wróci do "normy"...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
22 grudnia 2000
|
|
|
16:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Życzmy sobie i wszystkim w te Święta i cały nowy rok dużo radości i miłości na co dzień, samych dobrych słów i dobrych ludzi na drodze życia...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
21 grudnia 2000
|
|
|
15:10 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Od jakiegoś czasu nasza paczka przyjaciół może się rozpaść. Bardzo dziwne i... smutne. Atmosfera najczęściej pogarsza się, kiedy ktoś nie widzi, że wyrządza komuś krzywdę. Jeśli nie potrafi przyznać się do błędu...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
14:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Każdy człowiek powinien zdawać sobie sprawę, że zło, które z niego wychodzi, kiedyś do niego wróci. Brzmi dramatycznie, ale fakty pozostają faktami...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
20 grudnia 2000
|
|
|
16:41 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jest dużo pracy, ale w firmie czuje się już święta. Dziś była mała, sympatyczna wigilia, z łamaniem opłatka, życzeniami, czymś dobrym do zjedzenia i lampką wina... Ale najbardziej ciągnie człowieka do domu...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
19 grudnia 2000
|
|
|
14:37 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś 8 rocznica śmierci mojej mamy...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
13:56 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Właśnie mamy w Krakowie coś w rodzaju śnieżycy. Gdyby było zimniej byłoby bielutko, a tak, ech...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
11:39 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Tak sobie myślę, że żyjemy w czasach, kiedy ludzie zapomnieli się cieszyć z małych lub naprawde istotnych rzeczy. Wiecznie niezadowoleni, ciągle im mało, non stop chcą więcej i więcej. Różnie się to nazywa -- ambicją, pragnieniem sukcesu, aktywnym życiem, dbaniem o swoje interesy... Mało kto potrafi się cieszyć z tego co ma, z rzeczy małych. W tym egoistycznym świecie zapomnieliśmy ile radości sprawia dawanie czegokolwiek bezinteresownie, bez powodu i okazji świątecznych prezentów. Nie trzeba przecież dostać coś w zamian, żeby czuć radość...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
10:51 
|
kat: dziennik nie-codzienny
A niech to... Najfajniej jest, jak robi się projekt i jest już tuż tuż zakończenia, już prawie idzie do druku. A tu nagle klient zmienia całkiem koncepcje i trzeba wymyślić coś zupełnie innego, nowego... eehhh.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
18 grudnia 2000
|
|
|
15:53 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jest tyle pracy, tyle spraw do załatwienia, że w ogóle nie "czuje" się świąt... A święta przecież już tuż tuż... kilka dni i będziemy siedzieć przy wigilijnym stole. Z roku na rok jest coraz gorzej -- coraz mniej czasu...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:18 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Podobno mamy już nową wersję niByLoga -- wersję multiuser! :) Ale chyba dopiero jutro zaczniemy jej używać, jak będzie naprawde gotowa...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
17 grudnia 2000
|
|
|
23:46 
|
kat: dziennik nie-codzienny
W weekend "spadła" nam drukarka z przyslowiowego nieba! :) Dostałem prezent od firmy Lexmark -- drukarke atramentową model z32. Jest świetna :)
>BUKALSCY, (komentarzy: 0)
|

|

|
15 grudnia 2000
|
|
|
17:00 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Ludzie tworzą różne rzeczy -- dzieła sztuki, użytkowe mniej i bardziej... Są chwaleni przez jednych, krytykowani przez drugich. I tak sobie myślę, że nie należy się tym przejmować, ani próbować tłumaczyć "co autor miał na myśli", bo i tak każdy widzi to co chce. Zależy to tylko od intencji, uprzedzeń, doświadczeń, światopoglądu itp. obserwatora.
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
10:50 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Najgorsza jest wybuchowość. Człowiek się zdenerwuje, bo nie ma dużo cierpliwości, a potem żałuje... Efekt jest taki, że jest smutno i nic nie cieszy. A jeszcze gorsze od tego najgorszego jest to, że ta druga osoba czuje to samo -- smutek i żal.
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
14 grudnia 2000
|
|
|
00:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zapraszamy do naszej galerii. Dodaliśmy nowe zdjęcia w kategorii: kwiaty, przyroda, jesień, portrety i architektura. Miłego oglądania!
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
13 grudnia 2000
|
|
|
13:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Dziś mija 19 rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Ja niewiele pamiętam z tamtych czasów (byłam malutka :-)), ale pamiętam jak np. staliśmy za papierem toaletowym, cukrem i wszystkim innym (nie tylko w stanie wojennym przecież, a i tak nie to było najtragiczniejsze). Tragiczne natomiast jest to, że ci, którzy powinni, nie chcą pamiętać. To bardzo wygodne, ale głupie, bo historia lubi się powtarzać...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
12 grudnia 2000
|
|
|
14:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Och, kiedy wreszcie spadnie snieg...
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
11 grudnia 2000
|
|
|
14:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Nie zgadzam się. Stanowczo. Uważam, że każdy dobrze wie, kiedy kłamie, a kiedy mówi prawdę. Jeśli ktoś nie rozróżnia prawdy od fałszu, to... nie dobrze z nim. Piszesz "nie potrafimy być do końca szczerzy" -- nieprawda -- bo jeśli chce, to jestem szczery, nawet do bólu. Z Twojej wypowiedzi wynika, jakoby jesteśmy zdominowani przez jakąs siłę, która powoduje, że kłamiemy, koloryzujemy itp. Gdy znasz kogoś dobrze, to wiesz kim jest i czy koloryzuje czy nie, czy jest szczerym czy wymyśla...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
09:17 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Często jest tak, że wolimy rozmawiać z przyjacielem przez ICQ, listy, maile i za pomocą innych środków, byle by tylko nie rozmawiać face to face... A gdy się spotykamy, mówimy o wszystkim, tylko nie o tym, co w listach... Dziwne...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
8 grudnia 2000
|
|
|
16:53 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Aha... dziś jest święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny... jak ktoś jeszcze nie wie...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
16:39 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Zaraz się zacznie długo oczekiwany weekend... który minie równie szybko co poprzedni... Człowiek codziennie wraca późno do domu, po pracy, gdy jest już ciemno i wieczór... nawet z rodziną nie może dłużej pobyć. Dlatego tak się czeka na weekend, że może chociaż tym razem, że może...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
7 grudnia 2000
|
|
|
14:09 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Oj tak... [patrz poprzedni wpis]. Kiedy będzie śnieg? Aha -- właśnie Marek wstawił nam statystyki, za co bardzo dziękujemy! :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
14:05 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Niesamowicie angielską pogodę mamy w Krakowie, brrrrrrrr
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
09:15 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Racja. To stado ludzi biegających w celu zakupienia jakiejś tandety dla swoich bliskich. Szczególnie było to widać wczoraj na Rynku Głównym w Krakowie. Niestety czułem się troche głupio gdy i ja się tam pojawiłem :-/ ... A najgorzej jak się przypadkiem trafi do hipermarketu Geant. Tam to dopiero odechciewa się świąt...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
6 grudnia 2000
|
|
|
13:01 
|
kat: dziennik nie-codzienny
św. Mikołaj przyniósł mi pędzel do golenia z naturalnego włosia :) -- taki jak chciałem, hi hi... I płyte Ricky'ego Martina...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
5 grudnia 2000
|
|
|
21:29 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Jakoś tak irytuje mnie postępująca komercjalizacja osoby św. Mikołaja, z którego robi się często pajaca, a już mało kto wie i pamięta, że był on biskupem i jest katolickim świętym (niemodna ta prawda...)
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
21:19 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Po serwowanych nam niedawno przez media koncertach operowych gwiazd, z pewną taką nieśmiałością myślę, że...[więcej]
>Joanna, (komentarzy: 0)
|
14:32 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Wczoraj się dowiedziałem, że nie tak łatwo będzie uzyskać absolutorium na mojej kochanej uczelni. Bo właśnie mnie skreślili :). Dlatego w piątek biegnę do Pań w dziekanacie i będę się skreślał z listy skreślonych... Potem jeszcze kilka tysięcy dokumentów i... może uzyskam absolutorium...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|
14:22 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Coś Asia nie chce na razie pisać, więc sam muszę się tu produkować... :)
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
3 grudnia 2000
|
|
|
21:42 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Chyba wreszcie przyszedł czas zacząć... Wprawdzie Marek nie dał nam jeszcze wersji multiuser NibyLoga, ale jakoś sobie poradzimy. Na dobry początek zapraszamy do działu Foto Morgana. Prosimy o komentarze, słowa krytyki...
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
24 listopada 2000
|
|
|
11:47 
|
kat: dziennik nie-codzienny
Proba klawiatury....
>Piotr, (komentarzy: 0)
|

|

|
|
|
|