|
|

|

|
20 lipca 2008
|
|
|
00:30 
|
kat: z dziennika budowy...

Fajny kolorek? :)
A oto klatka schodowa, wymalowana 3x... bielusieńka!

A przy okazji umyłem forda... straszny brudas już był...

A w ogóle to była fura malowania! Byłem z ojcem, przyjechał też teść. Przedpokój, wiatrołap i klatka schodowa -- wymalowane już trzeci raz. Niestety na suficie klatki schodowej odłazi farba. Pomimo iż było porządnie zagruntowane. Nie wiemy co to za pieron. Ale nic to -- albo my albo on. Potem teść pomalował korytarzyk do garażu oraz mały kibelek na dole. Potem się wziął za trzeci pokój na górze (na górze na razie "lecimy" same sufity). Mój tata cały dzień spędził przy półeczkach regipsowych -- wyrównywał, gipsował, szpachlował, szlifował, gruntował... A ja robiłem wszystko.... gruntowałem, malowałem, przenosiłem z tatą półkę regipsową o 20 cm w prawo :)
Generalnie jestem wyrąbany i idę spać. Dobranoc.
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
16 lipca 2008
|
|
|
23:31 
|
kat: z dziennika budowy... Z Dziennika Kapitana Okrętu USS Gwarny
Dawno nie pisałem -- sztorm na morzu, szorowanie pokładu, malowanie kajut... Zaczęliśmy od kuchni, ponieważ w sklepie czekają już meble. Dlatego pomalowana już jest i założone panele. Ładne?

A oto Główny Układacz paneli, po skończonej robocie:

W następne dni urlopu gruntowałem ściany w pokojach, malowałem sufity. Niestety trzeba je będzie malować jeszcze co najmniej raz. A dziś na na okręcie była Asia ze swoim ojcem -- teść malował przedpokój i klatkę schodową, a tymczasem Asia zaczęła szaleć z kolorami. Efekt poniżej:

Niestety zdjęcie przekłamuje kolory -- w rzeczywistości kolor górnej części kominka jest dobrany idealnie do koloru jasnych kafli. No i kominek w rzeczywistości jest prosty :) Asia pomalowała też raz ścianę "tarasową" kolorem o nazwie "piaskowe lato". Trzeba będzie jeszcze co namniej raz...
>Piotr, (komentarzy: 7)
|

|

|
7 lipca 2008
|
|
|
00:09 
|
kat: z dziennika budowy... Teoretyczny urlop
Co to jest teoretyczny urlop? Występuje wtedy, gdy urlop czyli wypoczynek jest teoretyczny. Czyli "bierzemy" urlop w pracy, ale bynajmniej nie odpoczywamy, ale harujemy jak wół. A oto wynik ostatniego harowania w ciężkich warunkach: na kolanach, w maskach (bo wełna mineralna), duszno i gorąco. Ale wreszcie skończone: podłoga na stryszku:

A oto półeczki dorobione na słupie oraz zabudowana rigipsami góra kuchni -- w tej zabudowie schowane są rury spalinowe do komina i rury wentylacyjne:

Z piątku na sobotę lało strasznie -- zrobiło się na budowie straszne błoto, zapadaliśmy się po kostki w błocie. W sobotę trochę podeschło, ale po południu zaczęło znowu lać... a w pewnym momencie lało i równocześnie świeciło słońce i wtedy:

A całkiem wieczorem jak odjeżdżaliśmy to w bramie ford tak się zarył w błocie, że... ani do przodu ani do tyłu... Tata łopatą wybrał błoto, nasypał piasku i jakoś wyjechaliśmy. Ford wyglądał jak po jakimś safari...
>Piotr, (komentarzy: 1)
|

|

|
26 czerwca 2008
|
|
|
11:09 
|
kat: z dziennika budowy... Wyścig
Wyścig z czasem. Już za parę dni, za dni parę, wezmę... urlop. Wylewki mają przykazane, że do tego czasu mają wyschnąć. Mam nadzieję, że się wywiążą... A to wszystko dlatego, że chciałbym już kłaść panele. Szczególnie w kuchni, bo szafki kuchenne już czekają w sklepie. Najpierw więc malowanie kuchni, a potem panele. No i potem mogą wpadać montażyści ze sklepu meblowego. Najlepsze, że nie mamy jeszcze kupionych paneli, ani płytek... ani nawet farby. Choć z tą ostatnią będzie najmniej problemów...
>Piotr, (komentarzy: 5)
|

|

|
23 czerwca 2008
|
|
|
23:13 
|
kat: dziennik nie-codzienny Krajobraz po burzy


Strasznie było... Wszyscy od rana wypatrywali burzy bo wisiała w powietrzu, ale nie żeby aż tak... My niestety widoki mamy mocno okrojone, tzn. nie widać co się zbliża, dopiero jak się już dzieje, a działo się bardzo bardzo! /zdjęcie chmury nie moje/
>Joanna, (komentarzy: 0)
|

|

|
22 czerwca 2008
|
|
|
22:29 
|
kat: z dziennika budowy... Kolejny weekend
PZU -- przezorny zawsze ubezpieczony i... zapobiegliwy. W piątek zakupiliśmy drewno do kominka. I tak późno, bo niektórzy kupują wcześniej. Ale nie jest źle -- drewno trafiliśmy suche, już sezonowane!

A w sobotę bawiłem się w czyściciela... Kilkanaście worków śmieci. Obok zdjęcie domu bez kupy śmieci obok drzwi tarasowych.

W tym czasie ojciec robił właz do piwniczki i schody :)


Olewam, lubię tę robotę! ("Zmiennicy") :)
A oto jeszcze 2 zdjęcia zwalonego wiaduktu -- zdjęcia zrobiłem dzień później po tamtym zdjęciu, już lepszym aparatem:

Acha, byłbym zapomniał. We czwartek dwa dziadki się umówiły i zamontowały drzwi zewnętrzne do kotłowni. Najpierw je pomalowali na piękny brązowy kolor, wybrany przeze mnie w sklepie, a potem zamontowali -- oto ich dzieło:

(ostatnie zdjęcie jeszcze sprzed soboty, a więc sprzed generalnego sprzątania budowy)
>Piotr, (komentarzy: 2)
|

|

|
|
|
|